Szpitale w całej Polsce stoją przed dużym wyzwaniem. Pieniędzy w systemie jest mniej, wiadomo już, że Narodowemu Funduszowi Zdrowia zabraknie kilkudziesięciu miliardów złotych na pokrycie wszystkich świadczeń. Ochrona zdrowia wymaga więc cięć, o czym wiadomo od dłuższego czasu.
Przed władzami szpitali trudne decyzje do podjęcia. Teoretycznie placówki mogą dalej wykonywać nadwykonania, ale jeśli nikt za nie nie zapłaci, będą się zadłużać. Są szpitale w Polsce, które biorą pożyczki, tzw. "chwilówki". To błędne koło, więc lepiej racjonalnie dysponować posiadanymi zasobami. W takim przypadku pozostaje nic innego jak szukać oszczędności. Nie da się tego zrobić bez szkody dla pacjenta.
Wiadomo już, że pogorszy się jakość posiłków w szpitalach. Przez kilka lat trwał pilotażowy program "Dobry posiłek w szpitalu", ale na 2026 roku kasy na ten program nie ma. Jak mówi nam Marek Stawicki, prezes Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej, są jakieś mgliste zapowiedzi, ale konkretów w tym temacie brakuje. Władze szpitala muszą podejmować decyzje tu i teraz. Placówka nie ma swojej kuchni, bo to się po prostu nie opłaca przy obecnych wymogach, więc pozostaje korzystanie z usług firmy zewnętrznej.
- Trzeba się jakoś dogadać z dostawcą, żeby zejść z ceny. Nie ma oczywiście szansy, żeby pokryć całą lukę, która powstała w skutek zlikwidowania programu. Jako szpital dostawaliśmy ok. 1,3 mln złotych rocznie na poprawę żywienie
- mówi Marek Stawicki.
Cięcia obejmą też procedury medyczne. Kolejka na ortopedii się wydłuża i będzię wydłużać.
- Nie widzę innej możliwości. Czekamy jeszcze na decyzje dotyczące rozliczeń nadwykonań za 2025 rok. Pierwsze propozycje powinny przyjść w drugiej połowie lutego albo w marcu. Jeśli pojawią się sensowne pieniądze, to pewnie nie będziemy mocno ograniczać w porównaniu do 2025 roku. Jakieś nadwykonania robiliśmy, choć dużo mniej niż w 2023, kiedy robiliśmy najwięcej. Jeśli okaże się, że pieniędzy w ogóle nie będzie, to będziemy musieli zrezygnować z nadwykonań
- mówi Stawicki.
Prezes PZOZ-u szacuje, że jeśli NFZ za nadwykonania nie zapłaci, cięcia procedur mogą dotyknąć rocznie, tylko na tym jednym oddziale, nawet 200 pacjentów. Pacjenci na zabiegi ortopedyczne po prostu staną w dłuższej kolejce. Podobna sytuacja będzie na oddziale chirurgii, gdzie z procedur może skorzystać ok. 150 pacjentów mniej.
To na razie szacunki. Wszystko okaże się za kilka tygodni, po propozycji ze strony NFZ. Trudno jednak być optymistą.
Komentarze (0)