Rozgrywki PKO Ekstraklasy wkraczają w decydują fazę. Liga juś się nie zatrzyma, nie ma przerw na kadrę, a Wisła Płock ma do rozegrania 8 spotkań. Zwycięstwem w Białymstoku Nafciarze praktycznie przypieczętowali utrzymanie w elicie, choć do matematycznej bariery może jeszcze brakować 1-2 punktów. Spadek z takiej pozycji byłby jednak niewątpliwie ewenementem i teraz, po serii porażek, przy Łukasiewicza 34 wszyscy raczej patrzą w górę, a nie dół tabeli.
Tym bardziej, że są powody do optymizmu. Do zdrowia wraca Jime, za którym Mariusz Misiura "tęskni" od września, notabene Hiszpan doznał kontuzji tuż przed jesiennym meczem z GKS-em Katowice. Pomocnik ma za to szansę zagrać w sobotnim rewanżu, choć na pewno nie od pierwszej minuty. Kwestią jego powrotu jest przygotowanie fizyczne do trudów meczu.
- Cyfry, które osiągamy, są coraz lepsze. Wierzę, że asem w naszej talii będzie Jime, a także wracający Iban Salvador
- mówił trener Mariusz Misiura.
Szkoleniowiec Nafciarzy ma powody do uśmiechu, choć też musi zarządzać reprezentantami. Przerwy na kadrę w Płocku nie spędzili Deni Jurić, Dion Gallapeni i Wiktor Nowak. Najpewniej australijski napastnik z GKS-em nie zagra, bo dopiero w piątek wrócił do Płocka. Rozegrał 2 mecze w barwach Australii, do tego ma za sobą bardzo długą podróż. Dopiero w piątek przeszedł badania wydolnościowe. Pod znakiem zapytania stoi występ Diona Gallapeniego, który grał w kadrze Kosowa dwa razy po 90 minut, ale ma za sobą o wiele krótszą podróż. W wyjściowym składzie zapewne znajdzie się za to Wiktor Nowak, który również zagrał praktycznie 2 pełne mecze - z Czarnogórą zszedł w 84. minucie. Mariusz Misiura komplementuje jednak swojego podopiecznego.
- To jeden z nielicznych naszych zawodników, który jest gotowy do pucharowego grania czwartek-niedziela. Patrząc na liczby jakie kręci, jak wygląda na treningu to planujemy, żeby grał od początku
- mówi Mariusz Misiura.
Do zdrowia wraca też Giannis Niarchos, który odbył kilka pełnych treningów z drużyną. Mariusz Misiura zyskuje pewny komfort, a przypomnijmy, że bywały spotkania, że na pozycji numer 9 musiał grać Kevin Custović - nominalny wahadłowy. Dość nieoczekiwanie pojawił się też pewien komfort w obronie - wraca Nemanja Mijusković, a w Białymstoku okazało się, że na pozycji stopera może zagrać... Quentin Leceouche.
Wisła w Katowicach faworytem na pewno nie będzie. Drużyna prowadzona przez Rafała Góraka jest jedną z rewelacji rundy rewanżowej, a na swoim stadionie punktuje bardzo regularnie. Nafciarze pokazali jednak, że potrafią postawić się każdemu, a do stolicy województwa śląskiego jadą napędzeni dwoma wyjazdowymi zwycięstwami z rzędu. Czy dołożą trzecie? Przekonamy się w sobotę.
Początek meczu z GKS-em Katowice w Wielką Sobotę o godz. 12:15.
Komentarze (0)