W idealnym świecie każdy zwierzak może liczyć na ciepły dom i kochającego właściciela. Niestety, rzeczywistość jest inna - mnóstwo czworonogów już w bardzo młodym wieku trafia do schroniska, gdzie niekiedy spędza miesiące lub lata.
Chociaż mogłoby się wydawać, że tego typu miejsca to "ostatnia furtka", by zwierzę nie błąkało się po ulicach, ono również ma swoje ograniczenia.
- Sezon na małe kotki trwa w najlepsze, a nasze możliwości lokalowe właśnie się wyczerpały - alarmują w płockim schronisku.
Nie jest to pierwszy raz, gdy dochodzi do podobnej sytuacji.
- Ze względu na brak miejsc nie jesteśmy w stanie przyjąć w tej chwili żadnych kotów. Jedyne, których nie zostawimy bez pomocy, to koty po wypadkach. Zawsze staraliśmy się pomagać wszystkim, a odmowy były wyjątkowo rzadkie, ale musimy trzymać się procedur - mówiła nam rok temu dyrektor placówki Marta Krasuska.
Systemowych rozwiązań dalej brak. Jak można pomóc?
Niestety, choć minęły kolejne miesiące, skutecznego rozwiązania problemu wciąż nie ma.
Fundacje i organizacje prozwierzęce od lat apelują o wprowadzenie obowiązku kastracji i sterylizacji zwierząt, które nie są przeznaczone do hodowli.
- Powszechna sterylizacja i kastracja sprawiłyby, że za kilka, kilkadziesiąt lat nasze schroniska byłyby puste. To jest dla nas element, który w walce z bezdomnością zwierząt jest najbardziej skuteczny - tłumaczy cytowana przez portalsamorządowy.pl prezes fundacji Viva, Anna Zielińska.
Póki co jednak decyzja zależy od właściciela, a mimo programów umożliwiających wykonanie zabiegu za darmo, wiele osób jej nie podejmuje.
Efekt?
- Trafiają do nas bezbronne, porzucone maluchy, które zamiast w zimnych klatkach, powinny dorastać w bezpiecznych domach - opisują w schronisku.
Doraźnie pomóc mogą domy tymczasowe. Płocka placówka wystosowała więc pilny apel do wszystkich, którzy chcieliby takim zostać.
Zainteresowani mogą kontaktować się ze Schroniskiem dla Zwierząt w Płocku pod numerem 24 361 68 23.
Komentarze (0)