Modulowany dźwięk syreny trwający trzy minuty oznacza w Polsce ogłoszenie alarmu. Sam sygnał nie wskazuje jednak, z jakim zagrożeniem należy się zmierzyć.
Po usłyszeniu syreny najważniejsze jest więc sprawdzenie oficjalnych komunikatów. Informacji należy szukać między innymi w Alertach RCB, komunikatach służb, radiu, telewizji oraz innych oficjalnych kanałach ostrzegania.
To istotne, ponieważ sposób postępowania zależy od rodzaju zagrożenia. Innych działań wymaga niebezpieczeństwo z powietrza, innych skażenie chemiczne, a jeszcze innych zagrożenie biologiczne czy podejrzenie materiału wybuchowego.
Major rezerwy dr hab. Jarosław Stelmach z Safety Project, cytowany przez TVN24, zwracał uwagę, że sam alarm jest dopiero sygnałem do ustalenia, co właściwie się wydarzyło. Dopiero rozpoznanie charakteru zagrożenia pozwala zdecydować, jakie działania należy podjąć.
Zagrożenie z powietrza. Gdzie szukać schronienia?
Jeżeli oficjalne komunikaty wskazują na zagrożenie z powietrza, priorytetem jest jak najszybsze znalezienie osłoniętego miejsca.
Osoby przebywające w samochodzie nie powinny pozostawać na otwartej przestrzeni, jeśli w pobliżu znajduje się solidny budynek lub miejsce zapewniające lepszą ochronę.
Pomocny może być system „Gdzie się ukryć”, który wskazuje lokalizacje mogące zapewnić doraźną ochronę. Według informacji MSWiA baza obejmowała ponad 83 tys. takich miejsc, przygotowanych łącznie dla blisko 24 mln osób.
Trzeba jednak pamiętać, że nie każda lokalizacja wskazana w systemie jest schronem w technicznym znaczeniu tego słowa. Wśród miejsc doraźnego schronienia mogą znajdować się między innymi garaże podziemne, tunele czy przejścia podziemne. Ich konstrukcja może zapewnić większą ochronę niż pozostawanie na zewnątrz.
Nie ma schronu w pobliżu? Liczy się odpowiednie miejsce w budynku
Brak schronu w bezpośrednim sąsiedztwie nie oznacza, że jedyną możliwością jest pozostanie na otwartej przestrzeni.
W przypadku zagrożenia z powietrza bezpieczniejszym rozwiązaniem może być wejście do solidnego budynku i znalezienie pomieszczenia położonego możliwie daleko od okien oraz ścian zewnętrznych.
Stelmach wskazuje na tzw. zasadę dwóch ścian. Chodzi o takie miejsce, w którym pomiędzy człowiekiem a przestrzenią zewnętrzną znajdują się co najmniej dwie bariery konstrukcyjne.
W praktyce najlepiej sprawdzają się pomieszczenia wewnętrzne, bez okien, znajdujące się niżej i osłonięte grubymi ścianami oraz stropem. W określonych warunkach podobną funkcję może pełnić również garaż podziemny.
Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” zaleca ponadto odsunięcie się od okien i przebywanie w centralnej części budynku lub w pobliżu ścian nośnych, jeżeli nie ma możliwości dotarcia do wyznaczonego miejsca schronienia.
Alarm nie zawsze oznacza, że trzeba wyjść z budynku
Jednym z istotnych problemów jest bezrefleksyjne przenoszenie procedur przygotowanych na wypadek pożaru na inne rodzaje zagrożeń.
Podczas pożaru naturalnym działaniem jest opuszczenie budynku i przejście do wyznaczonego miejsca zbiórki. W przypadku zagrożenia z powietrza wyprowadzenie dużej grupy ludzi na zewnątrz może jednak oznaczać zwiększenie ich narażenia.
Stelmach ostrzegał, że automatyczne kierowanie klientów, pracowników, uczniów czy pacjentów na otwartą przestrzeń tylko dlatego, że został ogłoszony alarm, nie zawsze będzie właściwe.
Problem może być szczególnie widoczny w przypadku dużych obiektów. Jeżeli na jednym placu zbiórki znajdzie się jednocześnie kilkaset osób, grupa może zostać znacznie bardziej narażona na określone zagrożenie.
Dlatego procedura nie powinna ograniczać się do jednej uniwersalnej instrukcji nakazującej ewakuację. Musi uwzględniać konkretny rodzaj zagrożenia.
Szkoła, szpital, urząd. Każda placówka potrzebuje własnego planu
Szczególnego znaczenia nabiera przygotowanie instytucji, w których jednocześnie przebywa wiele osób. Dotyczy to szkół, szpitali, urzędów, galerii handlowych, dworców czy dużych zakładów pracy.
Procedury powinny być ustalone wcześniej, a nie dopiero w momencie pojawienia się zagrożenia.
W szkole trzeba określić między innymi miejsca, do których mogą zostać skierowani uczniowie, a także sposób komunikowania się nauczycieli i rodziców.
W szpitalu sytuacja jest bardziej skomplikowana. Część pacjentów może nie być w stanie samodzielnie się przemieścić, dlatego plan musi uwzględniać również osoby wymagające pomocy.
Podobne wyzwania dotyczą transportu publicznego. Kierowca autobusu może podczas alarmu odpowiadać za kilkadziesiąt osób, które nie znają okolicy i nie wiedzą, gdzie znajduje się najbliższe bezpieczne miejsce.
W takich sytuacjach sama instrukcja nie wystarczy. Pracownik musi wcześniej wiedzieć, jak ją zastosować.
W kryzysie potrzebna jest osoba, która podejmie decyzję
Posiadanie procedury to jedno, a jej skuteczne zastosowanie w stresującej sytuacji to drugie. Jak zwraca uwagę ekspert, w sytuacji kryzysowej potrzebna jest osoba, która podejmie decyzję, przekaże ją pozostałym i pokieruje działaniami.
Nie zawsze taka osoba pojawi się spontanicznie. Doświadczenia ze szkoleń pokazują, że nawet osoby znające procedury w teorii mogą mieć problem z przejęciem odpowiedzialności podczas symulowanego zdarzenia.
Dlatego osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo powinny zostać wskazane z wyprzedzeniem. Mogą to być dyrektorzy szkół, administratorzy obiektów, pracownicy ochrony, personel szpitala czy osoby odpowiadające za transport publiczny.
Inne zasady przy skażeniu chemicznym, inne przy pożarze
Plan bezpieczeństwa nie powinien być przygotowany wyłącznie z myślą o jednym scenariuszu.
Alarm może dotyczyć między innymi zagrożenia chemicznego lub biologicznego, podejrzanej przesyłki, materiału wybuchowego albo innego zdarzenia, w którym konieczne jest ograniczenie przemieszczania się ludzi.
Przy skażeniu chemicznym podstawowe znaczenie może mieć szczelne zamknięcie pomieszczeń i ograniczenie dopływu powietrza z zewnątrz. Przy pożarze priorytetem będzie natomiast jak najszybsze opuszczenie budynku.
To pokazuje, dlaczego jedna uniwersalna procedura może być niewystarczająca. Instytucje powinny mieć przygotowane różne warianty działania, dopasowane do konkretnych zagrożeń.
W każdym przypadku ważne jest wcześniejsze wskazanie bezpiecznych miejsc, ustalenie sposobu komunikacji i przećwiczenie kluczowych decyzji. W realnej sytuacji może być na to tylko kilka minut.
Warto wcześniej sprawdzić najbliższe miejsce schronienia
Rozbudowa systemu ochrony ludności zwiększa znaczenie infrastruktury, którą można wykorzystać podczas zagrożenia.
System „Gdzie się ukryć” obejmuje tysiące lokalizacji w całym kraju. Są wśród nich zarówno budowle ochronne, jak i miejsca pozwalające na doraźne zabezpieczenie ludzi, między innymi podziemne parkingi, przejścia czy tunele.
Najlepiej sprawdzić wcześniej, gdzie znajduje się najbliższe takie miejsce — w pobliżu domu, szkoły czy pracy. Po ogłoszeniu alarmu może zabraknąć czasu na spokojne szukanie odpowiedniej lokalizacji.
Najważniejsza zasada pozostaje jednak prosta: sam dźwięk syreny nie mówi jeszcze, co należy zrobić. Najpierw trzeba ustalić rodzaj zagrożenia i sprawdzić oficjalne komunikaty, a dopiero potem zastosować właściwą procedurę.
Komentarze (0)