Rozmowy o przejęciu schroniska przez miasto, jak mówił prezydent Andrzej Nowakowski, miały trwać od kilku lat.
Dopiero teraz powstała jednak uchwała, którą 24 września jednogłośnie przyjęli płoccy radni.
Płockie schronisko zmienia właściciela
Do tej pory nadzór nad placówką sprawowała spółka PreZero.
Jak wskazała dyrektor Marta Krasuska, miało to jedną podstawową wadę.
- Opieka nad bezdomnymi zwierzętami nie powinna być nastawiona na rentowność. Prywatny przedsiębiorca musi uwzględnić rachunek ekonomiczny i interes swoich właścicieli, a w przypadku miasta podstawowym celem jest realizacja zadania publicznego na możliwie najlepszym poziomie. Dzięki temu możemy patrzeć na schronisko przede wszystkim przez pryzmat jakości opieki, bezpieczeństwa i odpowiedzialności - tłumaczyła.
W uzasadnieniu uchwały czytamy też, że znacznie ułatwi to kolejne inwestycje w wysłużoną infrastrukturę oraz opiekę weterynaryjną. Jako jeden z powodów wymieniono również większą przejrzystość i łatwiejszy dostęp do monitorowania finansów placówki.
Będzie także zmiana na stanowisku dyrektora
Od 2020 r. najpierw funkcję kierownika, a następnie dyrektora pełniła Marta Krasuska.
Przypomnijmy jednak, że na początku roku wokół sposobu zarządzania schroniskiem, kontaktu z wolontariuszami i samych warunków zwierząt narosły spore kontrowersje. Powstała nawet petycja w sprawie odwołania dyrektorki. Radna nie odniosła się wówczas do zarzutów ani postulatów stowarzyszenia Udana Adopcja, natomiast sam zarząd PreZero uznał petycję za bezzasadną.
Później dyrektor przez kilka miesięcy przebywała na zwolnieniu lekarskim, a temat ucichł. Podczas głosowania nad przejęciem schroniska po raz pierwszy zabrała głos w tej sprawie.
- Moja droga w schronisku dobiega końca, ale nie kończy się moja przygoda ze zwierzętami. Tym, którzy będą kontynuować tę pracę życzę jak najmniej trosk i jak najwięcej poczucia bezpieczeństwa, żeby mogli skupić się na tym, co w tym miejscu najważniejsze - na zwierzętach. A schronisku życzę, żeby ta zmiana rzeczywiście otworzyła dobry rozdział jego historii - mówiła.
Jak sama wspomniała, o utworzenie miejskiego schroniska zabiegała od lat i uważa to za bardzo dobrą decyzję.
- Jest we mnie jednak żal i smutek, w jakich okolicznościach do tej zmiany doszło. Ale dzisiaj najważniejsza jest przyszłość - dodała Marta Krasuska.
Jakie są koszta?
Transakcja nie nadwyręży miejskiego budżetu, ponieważ w praktyce polegać będzie na umorzeniu wszystkich 2203 udziałów, które gmina posiada w spółce.
- Zostały one wycenione na nie mniej niż 4 mln 442 tys. zł, a wartość schroniska na nie wyższą niż 3 mln 186 tys. zł - wylicza biuro prasowe ratusza.
Nadwyżka zostanie wypłacona miastu, a tę kwotę z kolei zamierza ono przeznaczyć na inwestycje w placówce.
Komentarze (0)