reklama

Pies trafił do płockiego schroniska, właściciel dowiedział się po kilku dniach. Placówka wyjaśnia dlaczego

Opublikowano:
Autor:

Pies trafił do płockiego schroniska, właściciel dowiedział się po kilku dniach. Placówka wyjaśnia dlaczego - Zdjęcie główne
Autor: Gabriela Bieńkowska

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościW mediach społecznościowych raz po raz widzimy ogłoszenia o zaginionych zwierzakach. Właściciele coraz częściej szukają pomocy w internecie, licząc na jego duży zasięg i szybki przepływ informacji. Kolejnym punktem na liście pozostaje schronisko - jednak jeśli to właśnie tam trafi zagubiony czworonóg, trzeba wziąć pod uwagę obowiązujące procedury i liczyć się z dodatkowymi kosztami.
reklama

Na początku sierpnia zgłosił się do nas czytelnik, którego pies uciekł w trakcie spaceru, a następnie zaginął.

Mimo prowadzonych samodzielnie poszukiwań oraz zamieszczonego w mediach społecznościowych ogłoszenia, miejsca pobytu zwierzaka nie udało się od razu ustalić.

Dopiero po kilku dniach okazało się, że niemal przez cały czas przebywał w schronisku, dokąd w dniu zaginięcia przywiozła go straż miejska.

- Gdybyśmy samodzielnie nie szukali i nie dopytywali, mimo że pupil ma mikrochipa, dalej nic byśmy nie wiedzieli. Moim zdaniem to zwlekanie z poinformowaniem właściciela ma na celu nabicie licznika za doby pobytu - twierdzi. 

Kolejny problem mężczyzna miał napotkać, gdy chciał odebrać swojego zwierzaka. 

reklama

- Mam urzędowe zaświadczenie z pieczątkami i numerem chipa, które potwierdza, że jestem jego właścicielem. Przy odbiorze nie miałem za to wyznaczonej kwoty w gotówce, ale zobowiązałem się do zapłacenia za niego i poprosiłem o możliwość wystawienia faktury przelewowej z odroczoną płatnością - opisuje. 

W schronisku na tę propozycję jednak nie przystano. 

Zwierzak zaginął i trafił do schroniska. Tak wygląda dalsza procedura

Sytuację zweryfikowaliśmy również w placówce. 

O swojej perspektywie opowiedziała nam zastępca dyrektora schroniska, pani Mirella. 

Standardowa procedura w przypadku zagionego zwierzęcia przebiega następująco: gdy trafia do schroniska, w pierwszej kolejności jest badane przez weterynarza. Jeżeli nie było szczepione lub odrobaczane, przechodzi te zabiegi. Następnie sprawdza się chipa i jeśli ten był zarejestrowany, pracownicy kontaktują się z właścicielem, który od poniedziałku do piątku w godzinach pracy biura może odebrać swojego pupila po udowodnieniu własności i opłaceniu jego pobytu.

reklama

Cały regulamin można przeczytać TUTAJ.

Dlaczego więc tym razem wyglądało to inaczej?

- Pies trafił do nas w sobotę późnym wieczorem, przywieziony przez straż miejską. Miał chipa, ale nie był on zarejestrowany, dlatego nie mogliśmy nic zrobić, ponieważ nie mieliśmy możliwości kontaktu z właścicielem. Gdyby chip był zarejestrowany, kontakt nastąpiłby od razu w poniedziałek - usłyszeliśmy.

Po kontakcie ze strony właściciela, problemem była opłata. Pani Mirella wyjaśniła, że pobyt zwierzęcia można opłacić kartą lub gotówką, jednak odroczone płatności nie są akceptowane.

reklama

- Proszę mi wierzyć, że nam również zależy, by psy jak najszybciej wracały do domów lub znajdowały właścicieli, bo wiemy, że pobyt w schronisku wiąże się ze stresem. Są jednak pewne zasady, które obowiązują wszystkich, a my nie możemy ich naginać - dodała.

Musiała interweniować policja

Jak przekazał nam właściciel czworonoga, sytuacji nie udało się rozwiązać polubownie, a na miejscu musiała interweniować policja. 

Po interwencji mężczyzna odzyskał psa i zobowiązał się opłacić jego pobyt w ciągu 14 dni. 

Dalej zwraca jednak uwagę na problem z komunikacją. 

- Myśleliśmy, że skoro pobierano nasze dane, chip był zarejestrowany. A nawet jeśli nie - schronisko prowadzi przecież chociażby media społecznościowe, gdzie można było wstawić post informujący o tym, że trafił do nich zaginiony pies - sugeruje. 

reklama

Choć perspektywy obu stron są odmienne, pozostali właściciele czworonogów mogą z lokalnego przykładu wyciągnąć kilka cennych wniosków. Przede wszystkim sprawdzając, czy mikrochip zwierzęcia został właściwie zarejestrowany, a dane kontaktowe pozostają aktualne. Dodatkowo, choć internet potrafi mieć wielką moc, w kryzysowej sytuacji warto również skontaktować się ze schroniskiem. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo