reklama

Widzisz cysternę na stacji? Lepiej odpuść tankowanie, Twój silnik Ci podziękuje

Opublikowano:
Autor:

Widzisz cysternę na stacji? Lepiej odpuść tankowanie, Twój silnik Ci podziękuje - Zdjęcie główne
Autor: Pixabay

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościWiększość z nas, widząc cysternę na stacji paliw, myśli co najwyżej o tym, czy uda się sprawnie podjechać pod wolny dystrybutor. Mało kto zastanawia się jednak nad tym, co w tym czasie dzieje się w podziemnych zbiornikach. Tymczasem chwila, w której rozpoczyna się rozładunek paliwa, może mieć kluczowe znaczenie dla kondycji naszego auta. Eksperci z branży motoryzacyjnej stawiają sprawę jasno: tankowanie w takim momencie to jedna z najczęstszych przyczyn problemów technicznych, o których kierowcy często nie mają pojęcia.
reklama

Wszystko sprowadza się do tego, co dzieje się na dnie zbiorników pod stacją. Paliwo bywa tam przechowywane przez dłuższy czas, co sprawia, że w naturalny sposób osadzają się w nim zanieczyszczenia, takie jak drobiny rdzy, kurz, osady parafinowe czy woda z kondensacji. Dopóki panuje spokój, te nieczystości leżą bezpiecznie na dole i nie trafiają do naszych baków.

Sytuacja zmienia się o 180 stopni, gdy przyjeżdża dostawa. Przepompowywanie nowej partii paliwa powoduje potężne zawirowania w zbiorniku. „Osady, które wcześniej były nieruchome, zaczynają się unosić i mieszają się z paliwem trafiającym później do dystrybutorów” – ostrzegają specjaliści. W praktyce oznacza to, że tankując w trakcie rozładunku lub tuż po nim, ryzykujemy wprowadzenie do układu paliwowego prawdziwego „koktajlu” zanieczyszczeń.

reklama

Nowoczesne silniki, zwłaszcza te wysokoprężne typu common rail, są niezwykle czułe na jakość paliwa. Pracują pod ogromnym ciśnieniem i wymagają niemal chirurgicznej precyzji. Nawet mikroskopijna drobina może zablokować wtryskiwacz, co szybko odczujemy jako spadek mocy, nierówną pracę silnika czy kłopoty z odpaleniem rano samochodu. Mechanicy przyznają, że naprawa takich usterek bywa bolesna dla portfela i może kosztować od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Często myślimy, że filtry na stacji i w naszym aucie załatwią sprawę. Niestety ich skuteczność nie jest nieograniczona. Przy nagłym ataku zanieczyszczeń systemy te mogą zostać przeciążone i przepuścić najdrobniejsze cząstki prosto do serca pojazdu.

reklama

Jak zatem uniknąć kłopotów? Najprostsza zasada to odczekać przynajmniej godzinę lub dwie od momentu, gdy cysterna zakończy rozładunek. Ten czas pozwoli osadom ponownie opaść na dno zbiornika. Jeśli widzisz charakterystyczną ciężarówkę przy dystrybutorach, a kontrolka paliwa nie krzyczy o pomoc, lepiej po prostu pojechać na kolejną stację.

Warto też zerwać z nawykiem jazdy „na rezerwie”. Gdy w baku jest mało paliwa, pompa zasysa osady z dna naszego własnego zbiornika, co w połączeniu z ewentualnym gorszym paliwem ze stacji jest prostym przepisem na awarię. Choć ogólna jakość paliw w Polsce według kontroli UOKiK jest bardzo dobra, to fizyka i procesy magazynowania rządzą się swoimi prawami – i warto o nich pamiętać przy każdym zjeździe pod dystrybutor.

reklama
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo