Reklama

Reklama

Taki może być koniec ludzkości... [FOTO]

Opublikowano: czw, 24 mar 2016 09:38
Autor:

Taki może być koniec ludzkości... [FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - To apokaliptyczna wizja ludzkości pozbawionej celu. Ludzkości, która nie podejmuje już decyzji – pisał o swoim nowym spektaklu Mariusz Pogonowski. Już po premierze. Według młodych artystów jesteśmy na tyle kreatywnym gatunkiem, że jeszcze wiele przed nami. Ale czy do zostania tytułowymi Pięknymi tak dużo nam brakuje...

Reklama

- To apokaliptyczna wizja ludzkości pozbawionej celu. Ludzkości, która nie podejmuje już decyzji – pisał o swoim nowym spektaklu Mariusz Pogonowski. Już po premierze. Według młodych artystów jesteśmy na tyle kreatywnym gatunkiem, że jeszcze wiele przed nami. Ale czy do zostania tytułowymi Pięknymi tak dużo nam brakuje...

O działalności teatralnej młodych płocczan ostatnio trochę mniej słychać, więc jak już coś się pokazuje, to by się chciało produktu dobrego, jakiegoś smakowitego kąska działającego na zmysły kogoś, kto najzwyczajniej w świecie lubi teatr. Nowy spektakl „Piękni”, którego premiera odbyła się 23 marca, odwołuje się do chaosu, przeludnienia planety i apokaliptycznych wizji, w którym świat podąża ku samodestrukcji. Na oczach widza wszystko się niby wali, ludzkość jest wyprana z moralności i bez zahamowań. Jednak w istocie potencjał, który mieli w materii, zaczyna co chwila ulatywać. Jak mawiają niektórzy, coś tu chyba nie do końca zatrybiło. Ale po kolei.

Za przedstawienie odpowiadają Mariusz Pogonowski i młodzi aktorzy z prowadzonej przez niego grupy teatralnej działającej przy Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki. Bazowali na kilku artykułach, „Dokąd zmierza ludzkość” Eksperyment Calhouna”, „Anarchia, mafia i przeludnienie. Historia prawdziwego Gotham City”, a do tego dołączyli Teorię kwantową według dr Roberta Lanzy. Wykorzystano także autorskie monologi osób, które występują w spektaklu i może właśnie dlatego całość sprawia wrażenie, jakby wrzucono do jednego wora treści rodem z powieści science fiction i fizyki kwantowej ocierające się o systemy religijne, egzystencjalne rozwałkowywanie sensu istnienia, plątaninę emocji, wymieszano i dorzucono na koniec wspomnianych w tytule Pięknych, którzy są tu naszym własnym, społecznym dziełem po odrzuceniu tradycyjnego modelu życia w rodzinie składającej się z kobiety i mężczyzny.

Co się może wydarzyć, jeśli postanowimy pójść kolejny krok do przodu? I co będzie jeśli odwrócą się trendy, kiedy zacznie się etap przeludnienia planety? Wówczas świat zacznie przypominać zbieraninę malutkich, tyci tyci elementów, którym zagrażają nowe nałogi, rasizm i postępujący proces uniformizacji. Kino już o tym wielokrotnie opowiadało, podobnie pisarze. Podają nam na tacy przerażającą wizję przyszłości, w której ludzie nie potrafią porozumieć się ze sobą. Im już nawet na tym nie zależy. Nikt tu nie mówi: chcę żyć. Słyszymy 'chyba chcę', ale czy to się opłaca? - Czy ten świat będzie kiedykolwiek dobry? - pyta jedna z wielu postaci, elektronów krążących w poszukiwaniu swojego celu istnienia. - To planeta dla wykształconych przestępców, z coraz wyższą zabudową – wybrzmiewają słowa dzięki aktorom.

Człowiek jest w tym wszystkim osamotniony, pozostawiony samemu sobie nawet w rodzinie. Znieczulony na wszystko i wszystkich. I znów ma się wrażenie, że już to się wszystko zna, to oddanie dualizmu tkwiącego w człowieku, który z jednej strony potrafi być wyjątkowo okrutny i kaleczy, a z drugiej pragnie, aby ktoś dał mu szansę na poczucie wzajemnej bliskości. Szansę chwyta się nawet na oślep. Bez względu na to, do kogo ta dłoń należy. Chcemy być w głębi szczęśliwi, nawet jeśli pozornie wygląda to inaczej. W rezultacie ludzkość jako taka początkowo pogrąża się w agresji, aż powstaje inny typ człowieka. Skrajny. Nieodczuwająca seksualnego napięcia jednostka, która potrzebuje jedynie snu i strawy. Jest piękna, zadbana. Utożsamiająca siebie z własnym ciałem (tylko czy toś jeszcze pamięta spektakl na scenie Off Off „Zakochana”?). Na tym jednak nie koniec, o ile można w tym przypadku tak powiedzieć... Przedstawienie toczy się dalej.

To nie jest spektakl, który rzuca na kolana. Stanowi raczej zbitkę wielu, często znajomych i umiejętnie posklejanych, motywów. Możliwe nawet, że zbyt dużą. Niektóre mogą wydać się bliskie osobom w wieku samych aktorów, jeszcze inne sprowokują do pytań, co sądzimy o takim scenariuszu, który chcąc nie chcąc piszemy sami. Czy zostanie po nas jakiś ślad? Każdy przyzna, że miło by było. I za to, że mamy zostawioną przestrzeń do rozważań w informacyjnym zgiełku, warto pochwalić twórców. Mamy tu również dobrze oddającą klimat muzykę i świetny pomysł z wykorzystaniem kamer, z których obraz widzimy na ścianach. Zdaje się, że nieprzypadkowo kuszą też jabłka. Po raz kolejny sprawdziła się reguła, że wchodząc do tej piwnicy przy 3 Maja 18, nie zanurzymy się w świat przyjazny i łatwo przyswajalny, jeśli chodzi o tematy. Tylko z ich udźwignięciem bywa już różnie.

Przedstawienie można obejrzeć na scenie Off Off również 24 marca o godzinie 17.00. Wstęp wolny.

Fot. Karolina Burzyńska/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.