Na razie duża część Polski, w tym Mazowsze, skuta jest lodem, a mróz jest wyjątkowo dokuczliwy. Ale jednak warto dmuchać na zimne, bo pogoda za kilka czy kilkanaście dni może się znacznie zmienić.
Plock. Miejski Zespół Zarządzania Kryzysowego
Rzeka jest skuta lodem, a na najbliższe dni zapowiadany jest spadek temperatur. Prezydent Płocka zwołał posiedzenie Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, aby omówić sytuację na Wiśle.
- W opinii ekspertów obecnie nie ma zagrożenia zatorem lodowym, ale jak sytuacja się rozwinie w przyszłości w dużej mierze będzie zależało od pogody. Dlatego cały czas monitorujemy sytuację - informuje prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.
Ratusz informuje, że w opinii ekspertów obecnie nie ma zagrożenia zatorem lodowym, ale jak sytuacja się rozwinie w przyszłości w dużej mierze będzie zależało od pogody. Dlatego cały czas sytuacja jest monitorowana.
W spotkaniu wzięli udział m.in. przedstawiciele Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, 2. Mazowieckiego Pułku Saperów, Państwowej Straży Pożarnej, Straży Miejskiej, Policji, 6 Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej, pracownicy Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Płocka oraz Wydziału Spraw Obronnych i Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego w Płocku.
Ekspert wyjaśnia. Co się może zdarzyć?
Bogusław Pawłowski, ekspert z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, przedstawił „Analizę zagrożenia zatorowego na dolnej Wiśle”, która była podstawą do omówienia obecnej sytuacji na płockim spotkaniu oraz ewentualnych możliwych działań, jakie będzie trzeba podjąć w przyszłości.
Nieco szczegółów doprecyzowujących prof. Pawłowski przedstawił w mediach społecznościowych już po spotkaniu w Płocku.
- Jako uczestnik spotkania, prelegent i osoba badająca zjawiska lodowe od 30 lat wyraziłem zaniepokojenie obecną sytuacją, gdzie szans na uruchomienie lodołamania na zbiorniku nie ma, póki nie zostanie przez lodołamacze wykonana rynna w pokrywie lodowej zalegającej poniżej zapory. W tej chwili jest to 160. km rzeki, a wielkość przepływu i stan wody z pewnością utrudni i wydłuży (o ile nie uniemożliwi) tą akcję na odcinku powyżej Grudziądza - pisze Bogusław Pawłowski.
Czego byśmy nie chcieli? Gwałtownej odwilży z nadejściem wysokiej fali wezbrania, która będzie "popychać" kry z odcinka od Modlina w kierunku zbiornika włocławskiego. Nie wiadomo, kiedy to będzie i ile będzie tej wody, ale z pewnością nic takiego nie nastąpi w ciągu najbliższych 10 dni.
Pokrywa lodowa na zbiorniku włocławskim w wielu miejscach przekracza 30 cm grubości.
Komentarze (0)