Reklama

Reklama

Restaurator z Płocka wygrał z sanepidem. Kara za otwarcie lokalu w czasie pandemii unieważniona

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Michał Wiśniewski

Restaurator z Płocka wygrał z sanepidem. Kara za otwarcie lokalu w czasie pandemii unieważniona - Zdjęcie główne

foto Michał Wiśniewski

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Posypały się mandaty po kontrolach sanepidu, które miały miejsce na przełomie stycznia i lutego. Przedsiębiorcy z Płocka, którzy wbrew rządowemu rozporządzeniu otworzyli lokale w czasie pandemii, otrzymali karę. Nawet 30 tysięcy złotych. Jednym z nich był Andrzej Mańkowski, szef restauracji „Szansa”. Mandatu póki co nie zapłacił i - jak się okazuje - najprawdopodobniej nie będzie musiał tego robić w ogóle. – Po moim odwołaniu mazowiecki sanepid oddalił karę – mówił w rozmowie z nami.

Reklama

Jak pisaliśmy na początku lutego, w całej Polsce, tak i w Płocku inspektorzy sanepidu, przy asyście policji, sprawdzali czy przestrzegane są pandemiczne restrykcje. Patrole odwiedziły te miejsca, które wznowiły działalność na przekór rządowym zaleceniom. Były to m.in. restauracje, siłownie i dyskoteki. 

W trakcie kontroli sprawdzano w jaki sposób lokale funkcjonują w czasie pandemii, informowano też o konsekwencjach. A te miały być dotkliwe. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów, przedsiębiorcom groziła kara nawet do 30 tysięcy złotych. 

Wysoki mandat otrzymał Andrzej Mańkowski, szef restauracji „Szansa”: 20 tys. zł grzywny od sanepidu i 1000 zł od policji. 

- Oczywiście odmówiłem przyjęcia – wracał pamięcią Mańkowski. – Wyrecytowano mi wówczas paragraf, który miałem złamać i podpisałem protokół. Już wtedy mówiłem, że tych całych obostrzeń nie traktuję poważnie, że dla mnie to bezprawie – przypominał.

W minioną środę do pana Andrzeja dotarło pismo, którego treść  - w opinii szefa „Szansy” – nie pozostawia złudzeń. Przyznany mandat jest bezpodstawny. Restaurator z Płocka wygrał z sanepidem.

- Odwołałem się na decyzję powiatowego sanepidu i nie przyjąłem mandatu, teraz otrzymałem pismo z jednostki mazowieckiej – precyzował Andrzej Mańkowski. – Stwierdzono w nim, że kara i wymóg jej natychmiastowego wykonania zostają odwołane. Nie muszę płacić tej kary – dopowiadał.

W nadesłanym dokumencie znalazło się też uzasadnienie tej decyzji. Powołano się w nim m.in. na obowiązujące ustawy. Jak cytuje restaurator z Płocka, w piśmie stwierdzono chociażby, że sanepid i policja złamały prawo. 

- Przyznano, że sanepid nie może wejść do lokalu bez zapowiedzi w tym konkretnym przypadku – przekonywał pan Andrzej. – Drugi zarzut dotyczy tego, że sanepid nie powinien bazować na notatce policji.  W uzasadnieniu, które mam, wręcz oskarżono policję i sanepid, że zadziałały niezgodnie z procedurami – stwierdził.

A co z mandatem policji? – Ta sprawa jest jeszcze rozpatrywana – wyznał Mańkowski. Byłem wezwany na komendę, złożyłem wyjaśnienia i nie zgodziłem się na przyjęcie mandatu. Usłyszałem, że sprawa trafi do sądu i czekam na ciąg dalszy – zdradził.

Jak przekonuje restaurator, „Szansa” cały czas działa. Lokal pozostaje otwarty, przychodzą goście, a sytuacja finansowa lokalu została ustabilizowana.

– Wszystko wraca do normy - przekonywał. - Mamy obroty, przychodzą ludzie, a i pracownicy mogą spokojnie pracować. Dzięki otwarciu „Szansa” jest uratowana. W sumie innej metody nie było, bo na żadne rządowe tarcze nie zasłużyłem – dodałna zakończenie podkreślając, że decyzji o ponownym otwarciu lokalu nie żałuje.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy