Reklama

Reklama

Publiczność gwizdała na koncercie AleBrasil

Opublikowano: sob, 26 paź 2013 09:23
Autor:

Publiczność gwizdała na koncercie AleBrasil - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Dorota Miśkiewicz porwała płocką publiczność doskonałym koncertem. Udało jej się namówić widownię nawet do wspólnego gwizdania.

Reklama

Dorota Miśkiewicz porwała płocką publiczność doskonałym koncertem. Udało jej się namówić widownię nawet do wspólnego gwizdania.

Chociaż Dorota Miśkiewicz ukończyła jako skrzypaczka Akademię Muzyczną w Warszawie, uznała, że najlepszym instrumentem, jakim dysponuje, jest jej własny głos. To, co w piątek wydarzyło się podczas jej piątkowego koncertu w szkole muzycznej, jednoznacznie potwierdziło słuszność tego wyboru.

Dorota Miśkiewicz ma na swoim koncie albumy „Dorota Goes to Heaven – Zatrzymaj się” (2002), „Pod rzęsami” (2005), „Caminho” (2008) i „Ale” (2012). W programie koncertu „Ale Brasil” znalazły się utwory z dwóch ostatnich płyt Doroty, mocno nasyconych klimatami charakterystycznymi dla muzyki brazylijskiej oraz brazylijskie kompozycje zaaranżowane na wersje orkiestrowe przez Henryka Miśkiewicza. – To ulubione utwory mojego taty, które znalazły się na jego płycie – mówiła Dorota Miśkiewicz. – Ta płyta nie została jeszcze wydana, ale mam nadzieję, że kiedyś ukaże się na rynku.

Rzadko zdarza się, aby artysta lepiej prezentował się w wersji koncertowej niż w studyjnej. A tak właśnie jest w przypadku Doroty Miśkiewicz. Chociaż każdy z albumów tej fascynującej artystki jest doskonale dopracowany, jednak dopiero podczas koncertów ujawnia się wielka skala jej muzycznego talentu.

Niesamowite zdolności improwizacyjne, umiejętność błyskawicznego nawiązywania kontaktu z publicznością to podstawowe atuty niezwykłej jazzowej wokalistki. Utwory z płyt „Caminho” i „Ale” to cudowne samby i bossa novy. A w wersji koncertowej brzmią wręcz fantastycznie.

Z jednej strony jest niesamowity wręcz wokal Doroty Miśkiewicz. Jeden z widzów w przerwie koncertu orzekł, że artystka byłaby w tanie zaśpiewać książkę telefoniczną lub jakąkolwiek gazetę, która wpadłaby jej w ręce przed koncertem. Nawiązał tym samym do utworu „Tuńczyk”. W jego końcowej części artystka śpiewająco przedstawiła towarzyszących jej muzyków.

W każdym utworze, który wykonywała Dorota, słychać było olbrzymi ładunek jej emocji. Dotyczy to również zamykającego koncert bisu, gdzie poza saksofonem Henryka Miśkiewicza słychać było wokalizę jego córki.

Nie da się przejść obojętnie obok artystów towarzyszących Dorocie Miśkiewicz podczas płockiego koncertu. Henryk Miśkiewicz to jeden z najlepszych jazzowych saksofonistów Polski, uhonorowany Fryderykiem dla jazzowego muzyka 2012 roku. Jego porywające improwizacje dosłownie zapierały dech w piersiach słuchaczy.

Marek Napiórkowski dzięki swoimi gitarowym solówkom potrafił zapełnić dźwiękami całą salę koncertową PSM. Chwilami można było odnieść wrażenie, że chce do każdego ze słuchaczy dotrzeć z przeznaczoną specjalnie dla niego porcją nut.

Świetnie brzmieli również pianista Paweł Tomaszewski, basista Robert Kubiszyn oraz perkusiści Michał Miśkiewicz i Robert Luty. Każdy z nich potrafił wtopić się w resztę zespołu towarzyszącego solistce, ale i zaczarować słuchaczy solowymi improwizacjami. – To było granie na najwyższym światowym poziomie – podsumowała koncert jedna z jego słuchaczek. I trudno nie przyznać jej racji.

Fot. Tomasz Miecznik


UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.