Reklama

Reklama

Na co płocczanie skarżyli się rzecznikowi praw obywatelskich?

Opublikowano: 26 maja 2017 10:43
Autor:

Na co płocczanie skarżyli się rzecznikowi praw obywatelskich? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Płocczanie przyszli na spotkanie w Centrum ds. Organizacji Pozarządowych z rzecznikiem praw obywatelskich dr Adamem Bodnarem. - W Polsce na ogół nie ma rad do spraw równego traktowania. Mają taką w Gdańsku, u was również działa. Nie wszędzie funkcjonują rady seniorów, z radami młodzieżowymi też bywa różnie. A w Płocku jest fundusz grantowy. To już science fiction! - podziwiał. Ten pozytywny obrazek jednak szybko został podważony.

Reklama

Płocczanie przyszli na spotkanie w Centrum ds. Organizacji Pozarządowych z rzecznikiem praw obywatelskich dr Adamem Bodnarem. - W Polsce na ogół nie ma rad do spraw równego traktowania. Mają taką w Gdańsku, u was również działa. Nie wszędzie funkcjonują rady seniorów, z radami młodzieżowymi też bywa różnie. A w Płocku jest fundusz grantowy. To już science fiction! - podziwiał. Ten pozytywny obrazek jednak szybko został podważony.

W trakcie spotkania każdy u uczestników informował jaką organizację, stowarzyszenie czy instytucję reprezentuje. Początkowy obraz, który wyglądał bardzo korzystnie z uwagi na mnogość rozmaitych form współpracy mieszkańców, zaczął się ulatniać wraz z pierwszymi zgłoszonymi problemami. Pierwszy zgłosił Paweł Stefański. - Mieszkańców co najmniej kilka razy w roku katuje się hałasem, na co jest przyzwolenie prezydenta miasta – nawiązywał do sprawy z festiwalami i propozycją uchwały w sprawie wprowadzenia ciszy nocnej. Adam Bodnar tłumaczył, że hałas jest dość powszechnym problemem. - Nikt nie zamierza zakazywać imprez, chodzi o stworzenie takich regulacji, które byłyby przestrzegane.

Mieszkaniec miał dłuższą listę spraw do poruszenia. Wprowadził kolejny wątek spotkania, stan płockiego powietrza. - Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska nie robi tego, co do niego należy w kwestii kontroli i pomiaru emisji, zwłaszcza związków, które mogą powodować nowotwory. Przymykają oko na to, co się dzieje.

Obecny na sali Daniel Korzan wspomniał w tym kontekście o płockim projekcie onkologicznym. - Próbujemy badać zachowania prozdrowotne płocczan, ale to wymaga czasu i funduszy. Brakuje wsparcia ze strony Orlenu.

- Państwo czujecie coś w powietrzu? - dopytywał Bodnar uczestników, więc Katarzyna Kwarcińska-Kulis z Nowoczesnej informowała go, że o tej sprawie mówi się w Płocku dość często, w tym także w Ratuszu. - Dzieci wymiotowały, były przypadki zasłabnięć, ale co z tego, skoro dla wskazanego związku obowiązuje średnioroczna norma. Zupełnie jakby nic się nie stało... Prezydent miasta wystąpił w tej sprawie z wnioskiem do prokuratury. Orlen jest na tyle silny, jako główny żywiciel miasta, że ostatecznie odbijamy się od ściany.

Rolę adwokata wziął na siebie Krzysztof Borkowski. - Orlen zainwestował bardzo duże pieniądze w ochronę środowiska. Naprawdę dużo się w tej kwestii zmieniło. Trzy kominy zastąpił jeden niższy. Ludzie obserwują zrzut z tego komina i czują się zagrożeni. Urządzili marsz.

Rzecznik po wysłuchaniu przedmówców ostatecznie doszedł do wniosku, że ma za mało danych, aby się wypowiadać (Paweł Stefański zgłosił chęć do przysłania materiałów). Uznał, że w Płocku mieszkańcy są dobrze zorganizowani, natomiast jego zadanie polega na kontroli organów państwa w zakresie praw obywatelskich i w pierwszej kolejności jest potrzebny w miejscach, gdzie ludzie nie mogą liczyć na jakąkolwiek pomoc. - Tu chodzi o nieszczelności, zaniedbania i awarie – wyliczał Stefański. - Nie mierzy się poziomu dla tych związków, które mają właściwości kancerogenne, nie ma ich w pozwoleniu zintegrowanym. W rezultacie nie mówi się o tym, nie ma ich, ładnie jest.

Daniel Korzan wtrącił jeszcze w tym temacie, że nie można wskazywać wyłącznie na Orlen, to również niska emisja. - Brakuje jednolitego systemu ewidencjonowania chorób nowotworowych. Może trzeba dokonać próby ujednolicenia tej ewidencji? Rozdmuchując problem jakości płockiego powietrza sami strzelamy sobie w stopę, stygmatyzując Płock. Kto tu będzie chciał przyjechać? Nie ma dostępu do danych Orlenu, aby prowadzić badania – rozkładał ręce, więc rzecznik pytał, czy skorzystano z możliwości pytań w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. – Korzystajcie z tego prawa i nie zrażajcie się porażkami.

Na spotkanie z RPO przyjechał Bogusław Osiecki z Towarzystwa Miłośników Radziwia. - Społecznicy urządzili park przy ul. Teligi, 100 osób wzięło w tym udział. Pozyskaliśmy środki. Później samorząd wszystko zniszczył. W umowie był zapis, że teren jest gminy, więc powiedzieli, że nam teraz nic do tego – nie pojmował. Bodnar stwierdził, że zostaje „tylko akt wyborczy”. - Takie sprawy należy konsultować z mieszkańcami, w przeciwnym razie lokalna władza postępuje niezgodnie z zasadami dobrego rządzenia – twierdził dyrektor Barbara Imiołczyk z biura RPO. - Samorząd to mieszkańcy, z kolei władza to wybrani przedstawiciele, którzy w waszym imieniu sprawują rządy. U was mógł wystąpić błąd w sztuce.

Z dodatkowym tłumaczeniem pospieszył radny Platformy Obywatelskiej, Artur Kras. - Mieszkańcy Radziwia zgłosili się do rady miasta, aby ułożyć miękką nawierzchnię. Na tym osiedlu działają dwie grupy mieszkańców, jednak skupiona wokół rady osiedla i druga wokół stowarzyszenia. A tu chodziło o wniosek rady osiedla. To kwestia wzajemnych relacji między mieszkańcami. Ostatnio odbyły się wybory do rady osiedla. Ze stowarzyszenia chyba nie dostała się nawet jedna osoba.

Bodnar mimo wszystko zalecał dialog. Przy kolejnym zgłoszonym przypadku Bodnar kajał się, że przez jego biuro przechodzi rocznie nawet 3 tys. spraw o złożenie wniosku o kasację. Są opóźnienia. Takie prawo przysługuje RPO czy też prokuratorowi generalnemu. Rzecznikowi zwrócono także uwagę na brak udogodnień dla osób niepełnosprawnych, poruszających się na wózkach. - Według mnie to łamanie praw człowieka – uważała Marta Gajewska z Rady ds Równego Traktowania. - Kilka dni temu odbyło się spotkanie organizowane przez miasto w jednej ze szkół podstawowych. Nie było możliwości wjazdu na wózku, podobnie jak w Muzeum Żydów Mazowieckich, w którym organizowana jest Żywa Biblioteka.

Bodnar doradzał spotkanie z udziałem przedstawicieli władz miasta. - Miasto powinno zamówić ekspertyzę. Jeśli taką mapę będziecie chcieli zrobić samodzielnie, wówczas możecie nie dostrzec wszystkiego. Macie straszak w postaci wyborów samorządowych w 2018 roku. Lokale wyborcze są często właśnie w szkołach.

Renata Nych ze Stowarzyszenia De Facto zwracała uwagę na brak udogodnień dla osób niewidomych. - Tu trzeba uświadomić prezydenta, że to tak samo ważny temat, jak inwestycje. Nawet najlepszy list nie rozwiąże sytuacji, jeśli nie stworzycie grupy nacisku - zalecał rzecznik. - Pokażcie prezydentowi dobre praktyki. W Gdyni czy Wrocławiu można, to czemu nie można w tak bogatym mieście?

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (8)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.