Reklama

Reklama

Małachowianka na finiszu. Są zmiany[FOTO]

Opublikowano: 29 sierpnia 2014 15:16
Autor:

Małachowianka na finiszu. Są zmiany[FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Dobiega końca remont Małachowianki. Niektóre pomieszczenia najstarszej szkoły w Polsce zmieniły się nie do poznania.

Reklama

Dobiega końca remont Małachowianki. Niektóre pomieszczenia najstarszej szkoły w Polsce zmieniły się nie do poznania.

Kapitalny remont sypiącej się już szkoły zaczął się dwa lata temu, dziś prace są już na finiszu. Wprawdzie uczniowie jeszcze nie przywitają roku szkolnego w nowej auli, ale gdy wejdą tam po remoncie, oko im zbieleje. To pewne. Nas oprowadził po szkole Konrad Kozłowski z biura prasowego Ratusza, nota bene małachowiak i miłośnik historii Płocka. Naprawdę jest na co popatrzeć.

Aula szkoły, w której niegdyś mieściła się kaplica, zmieniła się nie do poznania. Wszystko zaczęło się od malowideł z początku XX w. autorstwa Władysława Drapiewskiego (tego samego, który wymalował sufit płockiej katedry), które niedługo po rozpoczęciu prac w kolegiacie św. Michała odsłonili konserwatorzy zabytków. Jak się okazało, cudne, sakralne polichromie zdobiły ściany auli do lat 70., kiedy to władze PRL, uznawszy najwyraźniej, że to nie do pomyślenia, by religijne malowidła tumaniły młodzież świeckiej szkoły i z typowym dla siebie prymitywizmem i brakiem poszanowania dla sztuki kazały zasłonić je warstwą tynku.

Na szczęście jak to w PRL-u tynk nie był zbyt dobrej wartości, dzięki czemu - paradoksalnie - malowidła przetrwały w  miarę dobrej formie i można je było odratować. Ale to i tak był dopiero początek niespodzianek stareńkiej szkoły, które - jak można przypuszczać podziwiając końcowy efekt, stały się pasjonującą przygodą dla pracujących tam konserwatorów sztuki.  

Jak opowiadał nam Konrad Kozłowski, oto na przykład podczas prac w kaplicy odsłonięto fragmenty zamurowanej wcześniej absydy. W czasach, gdy w auli mieściła się kaplica, to właśnie tam znajdował się ołtarz. Absyda była wówczas głębsza. - Początkowe plany zakładały, że zainstalujemy w tym miejscu imitację absydy, ale gdy konserwatorzy odkryli fragmenty zdobień i kolumn, zespół kierowany przez  Małgorzatę Paździorę-Sattler postanowił podjąć się wyzwania odtworzenia lub zaaranżowania brakujących elementów kaplicy - opowiada Konrad Kozłowski.

Poza absydą w całej kompozycji brakowało jeszcze dekoracji sufitu i chóru, który niegdyś mieścił się w świątyni. Postanowiono odtworzyć i te elementy.

Malowidła, koncentrujące się wokół wizerunku Najświętszej Marii Panny z Dzieciątkiem otoczonej kolejnymi wezwaniami Litanii Loretańskiej, którymi w całości zapełniony jest podwieszany sufit, nie są więc oryginalne. Jak wyjaśniał nam Konrad Kozłowski, podobnie jak np. półkolisty sufit absydy, odtworzono je na podstawie  analizy archiwalnych fotografii, badań dostępnych źródeł i analizy porównawczej m.in. obrazów Jana Matejki.

Aulę zdobią teraz piękne, kolorowe malowidła, wzory, pod względem ilości zawartych nań treści przypominające niemal w miniaturze sklepienia katedr! Poza polichromiami o tematyce sakralnej, na ścianach rozpoznajemy podobizny władców Polski, w tym rzecz jasna Bolesława Krzywoustego i ważnych dla historii Polski, m.in. Fryderyka Chopina, Józefa Poniatowskiego. Wszystkie są pędzla Władysława Drapiewskiego.

Ale jego malowidła to tylko początek zagadek. Wiadomo było, że najstarsza szkoła w Polsce kryje w sobie tajemnice, ale nikt nie spodziewał się, że jest ich tak wiele i takiego kalibru. Odkopano m.in. ogromne cmentarzysko, szczątków cały czas przybywało. Koniec końców odkryto pochówki ok. 600 osób w podziemiach kolegiaty św. Michała i wokół niej. Co się z nimi stanie? -  Po zakończeniu badań odnalezione kości zostaną złożone w powstającym przed gmachem szkoły ossuarium - zapowiada Konrad Kozłowski. Z pewnością odbędzie się ponowny pochówek, a przy obiekcie stanie tablica pamiątkowa.

Na razie ossuarium nie grzeszy urodą - to koszmarny betonowy bunkier pomazany sprejem. Ale - zapewnia Ratusz - obiekt będzie wyglądał ładnie i stanie się godnym miejscem spoczynku 600 naszych przodków.  Pojawi się tam marmurowa płyta z informacjami o leżących tam płocczanach pochowanych na terenie Małachowianki od średniowiecza po XVII wiek.

To nadal nie wszystkie sekrety Małachowianki. Kolejną po Drapiewskim prawdziwą bombą było odkrycie zabytków wczesnogotyckich sięgających czasów Konrada Mazowieckiego. To jedna z najwcześniejszych budowli gotyckich na terenie kraju, pochodzi z lat 1230-1240. - Relikty średniowiecznych murów można będzie oglądać nie tylko w tzw. muzeum w podziemiach szkoły, ale i na zewnątrz kolegiaty św. Michała, którędy biegnie ścieżka edukacyjna - zapowiada Konrad Kozłowski. - Udostępnienie szerszemu gronu cennych zabytków Płocka było jednym z głównych założenień projektu.

Dlatego też wejście do najstarszej części szkoły z XII w. będzie możliwe bezpośrednio od Piekarskiej, przez to, które prowadzi na wieżę z dawnym obserwatorium astronomicznym. Dzięki temu każdy chętny będzie mógł poczuć oddech minionych wieków, a nie tylko uczniowie Małachowianki. - Ścieżka dydaktyczna znajdzie się na poziomie minus jeden - opowiada Konrad Kozłowski. - Idąc podwieszanym chodnikiem w podziemiach kolegiaty i alejkami na zewnątrz budynku, będziemy mogli podziwiać zabytki gotyckiej i romańskiej architektury, a zwiedzanie nie będzie kolidowało z trwającymi zajęciami lekcyjnymi.

Udostępniona dla turystów i zwiedzających będzie też wieża widokowa. Tam też trochę się pozmieniało. Na razie zrezygnowano wprawdzie z branej pod uwagę reaktywacji obserwatorium astronomicznego, za to ze szczytu wieży zniknął okalający ją wysoki mur. Słusznych rozmiarów ogrodzenie z cegieł było tak wysokie, że osoby niższego wzrostu musiały wspinać się na palce, a i to czasem nie wystarczało, by móc podziwiać widoki. A jest na co popatrzeć - z góry jak na dłoni widać starówkę, wieże kościołów i ratusza, pyszni się w coraz bardziej jesiennych barwach królująca nad miastem katedra. Widać zakręty rzeki, lśni tafla Sobótki. W oddali majaczą kominy Orlenu.

Ale kapitalny remont Małachowianki to nie tylko przywracanie blasku pradawnym budowlom i starym malowidłom. W średniowiecznych murach zagościła też nowoczesność - uczniowie będą się cieszyć odnowionymi klasami, holami, pięknie i modnie wykończone są łazienki. W kolegiacie św. Michała liczącej ponad 800 lat pojawiła się już winda i podnośniki, które ułatwią poruszanie się po szkole osobom niepełnosprawnym.

Jak zdradza Konrad Kozłowski, ciekawostką jest też fakt, że zgodnie z wymogami unijnymi (lwia część wszystkich środków, czyli 25 mln z blisko 30 mln zł pochodzi z unijnego dofinansowania) w szkole musi znaleźć się pomieszczenie dostosowane do potrzeb… matki z dzieckiem, czyli wyposażone m.in. w przewijak.

Remont Małachowianki jest już na finiszu. - Dziś, w piątek, zaczynają się procedury odbiorowe - informuje Ratusz. - Ale nie oba gmachy naraz. Szkoła będzie przejmować systematyczne salę po sali.

Kilka zdjęć nowej-starej Małachowianki, fot. Portal Płock

Zapraszamy na fotograficzny spacer po naszej galerii:

 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.