Reklama

Reklama

Gorąca dyskusja o DPS w ratuszu. Radni odrzucili skargę

Opublikowano: 18 kwietnia 2018 12:00
Autor:

Gorąca dyskusja o DPS w ratuszu. Radni odrzucili skargę - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Podczas obrad Komisji Rewizyjnej radni PO, PSL i SLD zagłosowali za oddaleniem skargi na Dom Pomocy Społecznej w Płocku. Radni PiS byli przeciw.

Reklama

Podczas obrad Komisji Rewizyjnej radni PO, PSL i SLD zagłosowali za oddaleniem skargi na Dom Pomocy Społecznej w Płocku. Radni PiS byli przeciw. 

Podczas wtorkowej komisji rewizyjnej była rozpatrywana skarga złożona na DPS Dom Przyjaznych Serc na dyrekcję domu do Rady Miasta Płocka przez panią Iwonę. Do zdarzenia miało dojść 10 marca bieżącego roku. Jak wynika z relacji pani Iwony, dyżur tego dnia pełniła pielęgniarka, która przyniosła leki na oddział mieszkańców, lecz z niewiadomych przyczyn nie podała ich, zostawiając tabletki bez nadzoru w aneksie kuchennym. Po pewnym czasie zamiast pielęgniarki leki podała opiekunka, która jest pracownikiem z krótkim stażem pracy. Jak podkreślała pani Iwona, siostrze  Danucie, podano leki przeciwpadaczkowy i przeciwdrgawkowy. W niedługim czasie po ich podaniu miało pogorszyć się jej samopoczucie.

[ZT]18433[/ZT]

- Siostra zgłaszała mi dolegliwości w okolicy podbrzusza, o czym  poinformowałam w dniu 11 marca, dyżurującą pielęgniarkę – opowiadała nam siostra mieszkanki. - Ponadto u mojej siostry wystąpiły objawy, które jak wynikały z mojej konsultacji z lekarzem psychiatrą, powinno się zakwalifikować jako tzw. zaburzenia lękowo-depresyjne, będące w czasowym i przyczynowym związku z obawami, że sytuacja może się powtórzyć.

Pani Iwona w związku z zaistniałą sytuacją złożyła skargę do prezydenta i rady miasta Płocka.

Podczas obrad komisji głos w sprawie zabrała dyrektor Domu Pomocy Społecznej Joanna Alberska, która potwierdziła, że taka sytuacja miała miejsce i w tej sprawie czynności prowadzi policja. Zapewniła również, że zostały wyciągnięte konsekwencje, a w DPS nie dzieje się nic niepokojącego.

-  Zostały wyciągnięte konsekwencje służbowe zaraz po zdarzeniu w stosunku do pielęgniarki – mówiła Joanna Alberska. – Pielęgniarka otrzymała karę w formie nagany z wpisem do akt. Nikt inny, żaden pracownik w DPSie nie mam prawa do podawania leków, zaniedbała obowiązki pielęgniarka, miała tę świadomość. Panie miały otrzymać formę upomnienia, jednak jedna z pań, niestety wobec presji burzy medialnej, złożyła prośbę o rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron, na co się zgodziłam.

Ponadto pani dyrektor zapewniła, że złe podanie leku nie miało negatywnego wpływu na zdrowie fizyczne i psychiczne Mieszkanki.

- Nie zgadzam się, że powstały u Mieszkanki zaburzenia lękowo-depresyjne, żaden lekarz tego nie stwierdził. Obecnie pani Danusia jest obserwowana przez opiekunów, psychologa, panie pielęgniarki. Nie mamy podstaw do prowadzenia konsultacji psychiatrycznej  - mówiła Alberska.

Odniosła się również do zarzutu nieznajomości procedur przez pracowników, zapewniając, że znają swoje procedury i rzetelnie się z nimi zapoznają. Ponadto przedstawiła na komisji, że na jej skrzynkę mailową, we wtorek 17 kwietnia, wpłynął anonim, w którym jest napisane, że cała sytuacja z podaniem leku była celowym działaniem jednej z pracownic, mającym na celu zwolnienie drugiej.

- Ja mogę za chwilkę dziesięć takich anonimów złożyć. Jaki to jest dowód w sprawie? - odniosła się do tego faktu Wioletta Kulpa. - Poczekajmy na ustalenia policji. Jeśli pani będzie miała sprawcę, tego, kto się przyzna, wtedy będzie to dowód.

Joanna Alberska odniosła się również do zarzutów w kwestii wypadków w DPSie, o których jest mowa w skardze: złamania nogi mieszkańca i żeber innej mieszańce zapewniając, że praca Domu Pomocy Społecznej podlega kontroli wielu organów, w tym również kontroli sądowej. Kontrola wykazała, że złamanie nogi i żebra nastąpiło z powodu schorzeń, na które cierpieli mieszkańcy. Kontrole nie odnotowały żadnych nieprawidłowości, a prezes Sądu Okręgowego w Płocku w sprawozdaniu z ostatniej kontroli z marca 2018 zapewnił o  braku potrzeby wydania zaleceń pokontrolnych.

Głos w obronie placówki zabrała kierownik działu pielęgnacyjnego DPS Agnieszka Sobańska-Kałach, odnosząc się do faktu pisania pisma do prezydenta przez pracowników DPS-u pod presją.

[ZT]18721[/ZT]

- Jesteśmy tutaj, bo pismo pismo podpisało 45 osób, podpisałoby się więcej, ale z racji nieobecności w pracy nie ma tam złożonych podpisów. Natomiast w mediach pojawia się informacja, że pracownicy zostali zmuszeni, z czym się bardzo nie zgadzam i mnie to bardzo boli, ponieważ nie byłam u nikogo, u żadnego pracownika - zapewniła Agnieszka Sobańska-Kałach odnośnie podpisów składanych przez pracowników pod pismem do prezydenta Płocka z dnia 27 marca bieżącego roku.

Powyższe pismo, jak zapewniała, "było przedstawione w taki zwyczajowy sposób, włożone do skoroszytu i znajdowało się w gabinecie medycznej pomocy doraźnej, kto miał ochotę podpisał, kto nie, nie podpisał".

Pani kierownik nawiązała do słów pracowników DPS, którzy wypowiadali się na łamach Portalu Płock, że podpisywanie pisma odbywało się w atmosferze presji i groźby wyciągnięcia konsekwencji. Podkreślała, "że nie ma takiej mocy, by móc zwolnić z pracy, a dyrekcja była nieobecna i nic o sprawie nie wiedziała."

Przypomnijmy, że niektórzy pracownicy DPS mówili na łamach naszego portalu, że byli źli na to, że ktoś ich zmusza do podpisania czegoś, czego nie chcieli podpisać, a najgorsze było to, jak podkreślali, że na kartce było słowo „dobrowolne”. "Tymczasem miało być chodzenie z pismem do każdego z pracowników, zostawianie, odchodzenie i przychodzenie z powrotem i patrzenie, czy podpisał".

-  Parę osób pytało mnie, czy ja podpisałam – opowiadała nam osoba z kadry pracowniczej DPS [nazwisko znane redakcji]. - Twierdziły, że nie chciały podpisać, ale kierowniczka, która chodziła z pismem, kazała im je wręcz podpisać, zapowiadając, że jeśli nie, to wyciągnie konsekwencje. Osoby były pod presją. 

- Nikt nas nie będzie oczerniał - zabrała głos jedna z obecnych pracownic DPS obecna na komisji rewizyjnej, odnosząc się do faktu wywierania presji. - To wszystko nieprawda.

Podczas obrad komisji sprawę skomentowała radna Barbara Smardzewska-Czmiel i Wioletta Kulpa. Swoją opinię wyraził również obecny mecenas.

- Może trzeba się zastanowię nad bazą tego, co jest podłożem problemu, jeśli odrzucacie merytoryczne zarzuty, coś musi być przyczyną, że jest niezdrowa atmosfera wokół domu i waszej pracy – zabrała głos radna Barbara Smardzewska-Czmiel. –Pojawiają się opinie skrajne. Nie mówię, że są uzasadnione, ale rzucają światło, niesłusznie być może, natomiast szkodzi to placówce.

Obecny na komisji mecenas zapewnił, że w jego opinii pani dyrektor zrobiła, co do niej należało, wyciągnęła konsekwencje i sprawę należy zakończyć odrzuceniem skargi. 

- Pani dyrektor zachowała się bardzo w porządku - zapewnił mecenas Roman Wróblewski. - Nie zakopała sprawy pod dywan i nie ukryła.

Wioletta Kulpa podkreśliła, że sprawa jest przez dyrekcję traktowana małostkowo, odnosząc się do zarzutów dyrekcji, że w prasie ukazują się nieprawdziwe, bądź niepełne informacje, dotyczące sytuacji w DPSie.

-  Zajmujemy się skargą osób, dla których życie i zdrowie jest ważne. Zajmujmy się merytorycznie kwestią.  Nie jestem w stanie powiedzieć na chwilę obecną czy skarga jest zasadna czy nie – mówiła Wioletta Kulpa. - Nie jestem lekarzem, żeby stwierdzić ten fakt, czy wina była po stronie pielęgniarki, i w jakiej kondycji jest Mieszkanka. Ponadto pani dyrektor odpowiada za całość jako osoba zarządzająca i nie my powinniśmy o tym decydować, czy skarga jest zasadna czy nie. 

Pomimo sprzeciwu radnej do głosowania doszło. Radni PO, PSL i SLD zagłosowali za oddaleniem skargi. Radni PIS byli przeciw.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (63)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.