Reklama

Reklama

Filmowy Pilecki: Kiedyś byłem lemingiem

Opublikowano: pt, 27 lis 2015 09:18
Autor:

Filmowy Pilecki: Kiedyś byłem lemingiem - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Cieszę się, że mogłem zagrać prawdziwego bohatera – mówił w Płocku Marcin Kwaśny, odtwórca roli rotmistrza Witolda Pileckiego. Żołnierza legendy, który dokonał tego, co wydawało się niemożliwe. Zdołał uciec z obozu w Auschwitz jako... piekarz.

Reklama

- Cieszę się, że mogłem zagrać prawdziwego bohatera – mówił w Płocku Marcin Kwaśny, odtwórca roli rotmistrza Witolda Pileckiego. Żołnierza legendy, który dokonał tego, co wydawało się niemożliwe. Zdołał uciec z obozu w Auschwitz jako... piekarz.

Na fabularyzowany dokument o rotmistrzu Witoldzie Pileckim ekipa długo nie mogła znaleźć środków, więc urządziła zrzutkę na ten i na kolejny film o Żołnierzach Wyklętych i dzięki temu się udało. Odtwórca głównych ról, Marcin Kwaśny przyjechał w czwartek do Płocka na spotkanie w Centrum Edukacji.

Film „Pilecki” to połączenie dokumentu z fabułą. Powstał za 250 tys. zł, wyłącznie w oparciu o dobrowolne składki i z tego, co dołożyli polscy weterani Wojska Polskiego z Nowego Jorku. Zabrało to dwa lata. - Zwracaliśmy się o dofinansowanie do Ministerstwa Obrony Narodowej, Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej. Bez rezultatu – wspominał aktor. Dla porównania w apelu dostępnym na You Tube twórcy przedstawili krótkie zestawienie dotacji z PISF dla innych produkcji. „W imię” Małgorzaty Szumowskiej dostał 3 mln z dofinansowania, oscarowa „Ida” identyczna kwotę, 3,5 mln zł dołożono do „Pokłosia” Władysława Pasikowskiego, 6 mln wydano na „Wałęsę – człowieka z nadziei”.

- Żyjemy w dziwnych czasach. Dzisiaj łatwiej dostać pieniądze na filmy o niczym niż na te mówiące prawdziwe historie naszego kraju – podsumował sprawę reżyser dramatu wojennego „Wyklęty”, Konrad Łęcki.

Pilecki

Scenariusz opracowano na podstawie raportów rotmistrza z Oświęcimia, aktor nagrał je nawet w formie przeszło siedmiogodzinnego audiobooka. - Opieraliśmy również na wspomnieniach jego syna Andrzeja – opowiadał Kwaśny. - Namawialiśmy też córkę Zofię, ale ostatecznie nam odmówiła. Zamierzaliśmy przedstawić Pileckiego nie jako bohatera ze spiżu, tylko człowieka miewającego lęki. Jednocześnie zawsze gotowego do służby na rzecz ojczyzny. Dla niego „Bóg, honor, ojczyzna” to nie był pusty slogan.

Co ciekawe, rotmistrz po wojnie z bolszewikami (a walczył m. in. pod Płockiem, pod dowództwem mjr. Władysława Dąbrowskiego) został słuchaczem na Wydziale Sztuk Pięknych na Uniwersytecie im. Stefana Batorego. Jego dwa obrazy można obejrzeć w parafii w Krupie, jeden przedstawia Matkę Bożą, drugi św. Antoniego. Wraz z nadejściem II wojny światowej ruszył z plutonem do boju. Wspólnie zniszczyli siedem czołgów i dwa nieuzbrojone samoloty niemieckie.

W czasie wojny szybko przechodzi do konspiracji, współtworzy Tajną Armię Polską. Odpowiada za tajne skrytki na dokumenty, podziemną bibułę i broń palną. Na ochotnika zgłasza się do Auschwitz, aby przekonać się na własne oczy o warunkach panujących w obozie i spróbować utworzyć w nim siatkę konspiracyjną (tzw. Związek Organizacji Wojskowej). Trafia do niego z łapanki na Żoliborzu jako mieszkaniec Krakowa, Tomasz Serafiński. Spędza tam aż trzy lata, do 1943 roku. Jak później podliczył, przez 947 dni „w tym piekle za drutami” wziął udział w 2,5 tys. apeli na placu.

Kwaśny wierzy, że podobnie jak w życiu Pileckiego, także i u niego wydarzyło się mnóstwo zaskakujących zbiegów okoliczności. A może to nie przypadki, tylko przeznaczenie? Łączy ich miłość do koni. Sądzi również, że o powierzeniu akurat jemu roli Pileckiego zadecydował właśnie taki „przypadek”. - Usłyszałem od producenta, że jestem do niego podobny. Musiałem sam się przekonać, poszukałem jego zdjęcia w Google. Spojrzałem i spytałem żony. Zaprzeczyła. Ponoć dostrzeżono coś w moich oczach.

Ucieczka przez piekarnię

A jak to było z rotmistrzem? Aktor opowiadał o ucieczce Pileckiego z obozu. Rotmistrz wykorzystał do tego piekarnię, w której poza cywilnymi piekarzami, pracowali również więźniowie pod nadzorem esesmanów. W środku znajdowały się ciężkie, dwuczęściowe drzwi, przytwierdzone śrubą w mutrze zakręconej na nich od strony wewnętrznej. Trik poległ na sporządzeniu odcisku mutry w świeżym chlebie wraz z kluczem od kłódki, na którą było zamknięte okno w hali w piekarni.

Mutrę udało się odkręcić i Pilecki z dwoma kompanami uciekają z obozu. Po drodze próbują zgubić psy. Rozsypują ususzony przez rotmistrza i utarty na tabakę tytoń. Zmierzają torami kolejowymi w stronę rzeki Soły, a dalej już płyną łódką przez Wisłę. Po drodze, w miejscowości Nowy Wiśnicz spotyka prawdziwego Tomasza Serafińskiego, który wcześniej nie odebrał wyrobionych dokumentów. Skorzystał z nich Pilecki decydując się na pobyt w obozie. Na dokładne pokazanie ucieczki w filmie zabrakło pieniędzy.

Za kolejny dowód na zagadkową rolę „przypadków” miałaby posłużyć liczba „13”, kojarzona z objawieniami maryjnymi w Fatimie od 13 maja do 13 października 1917 roku. Pilecki urodził się 13 maja 1901 roku, walczył w 13. pułku ułanów. Jego obozowy numer to 4859. Po dodaniu pierwszej i ostatniej cyfry otrzymujemy liczbę 13, podobnie z drugą i trzecią. Kwaśny tłumaczy: - W obozie mawiali, że przy dwóch trzynastkach spotka go pech, szybko pójdzie do gazu. Wolał wierzyć, że to raczej opatrzność.

Po wydostaniu się z Auschwitz wszystko skrupulatnie umieścił w raportach, które zresztą świetnie się czyta. - Są spisane piękną polszczyzną - zachwalał aktor. Zamiast nazwisk, dla bezpieczeństwa żołnierz użył liczb.

Oświęcim to była igraszka

Nie skorzystał z amnestii. W maju 1947 roku aresztowali go funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Odbywa się pokazowy proces. Kwaśny podkreśla, że Pilecki należał do bardzo wierzących osób. - W ostatniej rozmowie prosił żonę, aby codziennie czytała ich dzieciom fragmenty książki Tomasza á Kempis, „O naśladowaniu Chrystusa”. - To ci da siłę – powtarzał jej. Po torturach ludzi z Urzędu Bezpieczeństwa, mawiał: - Oświęcim to była igraszka. Za swojego oprawcę będę się modlił.

W jednej ze scen z filmu rotmistrza ciągnie po korytarzu dwóch ubeków. - Wymyśliłem sobie, że zdejmę buty - wspominał aktor. Po piątym dublu stopy miałem obtarte do krwi. A była to tylko namiastka tego, co spotkało prawdziwego Pileckiego. Obeszli się z nim bardzo okrutnie. Wyrywano mu paznokcie. Przypalano stopy. Nie chcieliśmy jednak skupiać się na oprawcach, tylko na samej postaci rotmistrza – którego po procesie pokazowym (nie przyznał się tylko do jednego z wielu zarzutów, szpiegostwa) skazano na karę śmierci poprzez strzał w tył głowy. Wyrok wykonano w więzieniu mokotowskim na Rakowieckiej w maju 1948 roku. Ciało trafiło do kwatery na Łączce.

- Historia Żołnierzy Wyklętych czeka na wydobycie, podobnie jak ich szczątki na Łączce – mówił filmowy rotmistrz. - Nie poddali się. Ślubowali na prawdziwie wolną Polskę. Przy produkcji pomagały nam grupy rekonstrukcyjne. Tylko za zwrot paliwa przyjeżdżali, użyczali rekwizytów i kostiumów. To budujące. Po seansie „Pileckiego” widzowie wstali i odśpiewali cały hymn narodowy. Mam nadzieję, że zmieni się myślenie o naszej polityce historycznej. Teraz ona leży i kwiczy. Podobnych problemów nie mają ani Niemcy, ani Rosjanie. Nie wahają się nakręcić i sprzedać do 60 innych krajów filmu, w którym żołnierzy Armii Krajowej przedstawia się jako morderców. Z czystej przyzwoitości powinien powstać film o polskich lotnikach z II wojny światowej.

Nawrócony leming

Kwaśny twierdzi, że był lemingiem, którego historia niewiele obchodziła. - W szkole ani w domu nigdy nie słyszałem o Żołnierzach Wyklętych. Dopiero postać Pileckiego otworzyła mi oczy. Jego siła trwa nawet zza grobu.

Aktor otwarcie przyznaje się do nawrócenia. Jak trwoga, to do Boga. Kiedy wszystko zaczęło się sypać, w sprawach rodzinnych i zawodowych, wypowiedział prostą formułę. - Jezu, jeżeli jesteś, to mi pomóż, bo już sobie nie radzę. - To chyba była jakaś łasa z góry. Wszystko stopniowo zaczęło się odwracać. Otworzyłem Bogu furtkę. Nie boję się mówić o swoich przekonaniach.

Jak podkreśla, każdy wybór niesie konsekwencje. Nie jest wyszydzany, ale jednocześnie nie gra w serialach w TVN i Polsacie. Ma świadomość, że u niektórych reżyserów na rolę nie ma co liczyć. Nie ukrywa także, że ciężko o pozyskanie państwowych środków na produkcję. Na dokończenie czeka film „Wyklęty” o Żołnierzach Wyklętych w reżyserii Konrada Łęckiego. Jego postać wzorowana jest na Hieronimie Dekutowskim, ps. „Zapora”, także na Zdzisławie Brońskim, ps. „Uskok”. Wydano na niego pół miliona złotych. - Dla porównania dodam, że jeden odcinek serialu historycznego kosztuje nawet 600 tys. zł. Ludzie do kina i teatru chodzą na znane nazwiska. W głównych rolach obsadzono aktorów anonimowych, jak sami Wyklęci. W rolach drugoplanowych zobaczymy Piotra Cyrwusa, Janusza Chabiora, Marka Siudyma.

Dalsze prace wstrzymał brak środków. Ekipa wyprztykała się z funduszy przy zdjęciach z udziałem kaskaderów i pirotechników. Na część jesienną pieniądze już są, gorzej z ujęciami zimowymi. - Wierzę, że nam się uda. Jak mawiał rotmistrz do syna: Nie zaczynaj czegoś, jeśli nie wierzysz, że nie uda ci się skończyć. Wyklęci długo na to czekali - zaznacza. Po kilku latach udało się sfilmować „Historię Roja”, czyli starszego sierżanta Mieczysława Dziemieszkiewicza, który przeprowadzał akcje przeciwko KBW i UB. - Wciąż żyje wielka miłość Łupaszki (Zygmunta Szelendziarza), jednego z bohaterów naszego filmu. Pani ma już 105 lat.

Póki co Myczkins rapuje o Pileckim w kawałku „Wzór”, do którego klip być może powstanie wiosną przyszłego roku: - Dla polskiej ojczyzny twój żołnierski trud. Twoje postawy stawiamy za wzór. Honor, odwaga, nawet w obliczu klęski. Symbol, bohater, rotmistrz Pilecki. Chwała jest wieczna, choć nie ma cię tu. Słowa szacunku rzucamy do chmur. Wyklęty, niezłomny, w sercach na wieki. Daj nam swą siłę. Rotmistrz Pilecki.

Fot. Karolina Burzyńska/Portal Płock


Inny więzień, któremu udało się uciec z Oświecimia, to Kazimierz Piechowski, który kilka lat temu gościł w Płocku, czytaj:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (5)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.