reklama

Czy to koniec historii płockiej stoczni? Komisja odrzuciła petycję Lewicy o ochronę tego terenu

Opublikowano:
Autor:

Czy to koniec historii płockiej stoczni? Komisja odrzuciła petycję Lewicy o ochronę tego terenu - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Miecznik

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPłocką stocznię rzeczną oficjalnie otwarto w 1937 r. Wiele wskazuje jednak na to, że nie doczeka swoich setnych urodzin. Tereny wykupił warszawski deweloper WAN S.A., a od kilku miesięcy trwa tam budowa luksusowego osiedla mieszkaniowego. O ochronę stoczni walczy m.in. płocka Lewica, w kwietniu złożyli nawet petycję w tej sprawie. 20 sierpnia negatywnie rozpatrzyła ją Komisja Skarg, Wniosków i Petycji.
reklama

O eksluzywnych apartamentowcach z dostępem do mariny, które powstają w miejscu płockiej stoczni rzecznej pisaliśmy już kilkukrotnie. 

Pierwotnie w planach miały być trzy czterokondygnacyjne i dwa pięciokondygnacyjne budynki mieszkalne, jednak później deweloper złożył również wniosek o warunki zabudowy dla kolejnych dziewiętnastu. Jeśli je uzyska, stocznia przestanie istnieć.

Zdaniem części mieszkańców i samorządowców, to dobrze, że teren dostanie nowe życie (przypomnijmy - firma Centromost upadła w 2022 r. i od tamtej pory nie buduje się już statków w Płocku). Kategorycznie nie zgadza się z tym jednak Prawo i Sprawiedliwość oraz Nowa Lewica. 

Petycja w sprawie ochrony terenów stoczniowych odrzucona

reklama

30 kwietnia do Rady Miasta trafiła petycja w tej sprawie. Autorzy domagali się wpisania działek do planu ogólnego jako terenów przemysłowych oraz natychmiastowego rozpoczęcia procedury uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, co mogłoby zablokować kolejne inwestycje dewelopera. 20 sierpnia Komisja Skarg, Wniosków i Petycji uznała ją jednak za bezzasadną.

- Mi również nie odpowiada to, co się dzieje, ale ta petycja to polityczny populizm w wykonaniu Lewicy, która nie wzięła udziału w konsultacjach społecznych. Do tego tematu na pewno na etapie planu ogólnego będziemy wracać, jednak pod projektem tej uchwały (odrzucającej petycję - przyp.red.) się podpisuję, bo petycja w tej formule i zgodnie z prawem, które obowiązuje jest bezzasadna - wyjaśnił przewodniczący płockiego klubu PiS, Szymon Stachowiak.

reklama

W uchwale przytoczono także stanowisko wiceprezydenta Artura Zielińskiego:

- Procedura uchwalenia planu ogólnego trwa już dłuższy czas. Wnioski, opinie i konsultacje społeczne miały miejsce w okresie od 15 kwietnia do 28 czerwca 2024 r. oraz od 1 do 30 kwietnia 2026 r. Ani autor petycji, ani inny podmiot w wyznaczonych terminach nie składali takich wniosków. Przyjęte w projekcie planu ogólnego rozwiązania dotyczące obszaru zachodniej części stoczni wskazują ją jako strefę wielofunkcyjną z zabudową mieszkaniową wielorodzinną - to następstwo wniosku właściciela terenu złożonego w czerwcu 2024 r. - czytamy w dokumencie.

Lewica się nie poddaje. Jakie możliwości pozostały?

reklama

Odrzucenie petycji można było przewidzieć już wcześniej. 

- Patrząc na wcześniejsze stanowiska urzędu miasta, nie jest to dla mnie zaskoczeniem. Bardziej dziwi mnie to, że praktycznie żaden z radnych - może poza panem Tomaszem Kominkiem - nie zabiera głosu i milczy w tak ważnej w sprawie. Niezależnie czy to podczas sesji, czy różnych komisji. Próbowałem również rozmawiać poza obradami. Nic z tego - mówi wiceprzewodniczący Nowej Lewicy w Płocku, Adrian Brudnicki.

I choć przyznaje, że być może w trakcie konsultacji nie złożyli w tej sprawie oddzielnego wniosku, apele, prośby oraz dyskusje miały toczyć się już dużo wcześniej. O to, dlaczego petycja nie została potraktowana jako uwaga do projektu planu ogólnego mimo, iż została złożona w terminie i bezpośrednio odnosi się do tematu, zapytała w swojej interwencji poselskiej Wioletta Kulpa. Póki co nie ma jeszcze odpowiedzi.

reklama

Lewica nie zamierza jednak w tym momencie odpuścić. Nadzieją napawać może projekt, nad którym pracuje obecnie Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

- Jest on dopiero na wstępnym etapie, ale nowe przepisy miałyby zabronić w Polsce budowy jakiejkolwiek zabudowy mieszkaniowej na obszarach zalewowych, również tam, gdzie prawdopodobieństwo powodzi sięga 1 na 500 lat. Choć może się to wydawać dużo, raz na 500 lat może przypaść za miesiąc. To, że obecnie prawo pozwala się budować na takich terenach jest dla mnie dużym nieporozumieniem - uzupełnia Brudnicki.

Trwają też rozmowy z kapitanami żeglugi wiślanej, wodniakami, dawnymi managerami stoczni oraz mieszkańcami Radziwia, aby ich zdanie i pomysły na dalsze losy tych terenów zostało usłyszane. Komisja ma zostać powołana w najbliższym czasie, a zaproszenie na jej obrady otrzymają również zwolennicy budowy Stocznia Residence. Tego rodzaju rozwiązanie miało sprawdzić się we włoskiej Sardynii.

- Nie odpuścimy w tej sprawie. Nawet jeśli zostaną wydane pozytywne warunki dla kolejnych zabudowań, będziemy szukać rozmaitych dróg i rozwiązań, żeby uratować stocznię, która jest ogromnym dorobkiem wielu pokoleń - zapewnia wiceprzewodniczący.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo