Reklama

Reklama

Byli prezydenci. Kojarzycie choćby jednego?

Opublikowano: śr, 21 paź 2015 15:41
Autor:

Byli prezydenci. Kojarzycie choćby jednego? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Imiona 11 osób pełniących funkcję prezydenta zaczynało się na literę „a”. W tym sensie obecny prezydent kontynuuje tradycję – mówiła Agnieszka Wojciechowska, jedna z autorek wystawy poświęconej byłym włodarzom Płocka. Znajdziemy wśród nich dłużników i bajkopisarzy. Jeden skarżył się na pijaństwo wśród urzędników, innego osadzono nawet w areszcie.

Reklama

- Imiona 11 osób pełniących funkcję prezydenta zaczynało się na literę „a”. W tym sensie obecny prezydent kontynuuje tradycję – mówiła Agnieszka Wojciechowska, jedna z autorek wystawy poświęconej byłym włodarzom Płocka. Znajdziemy wśród nich dłużników i bajkopisarzy. Jeden skarżył się na pijaństwo wśród urzędników, innego osadzono nawet w areszcie.

Od środy płocczanie mogą oglądać w Archiwum Państwowym wystawę poświęconą prezydentom Płocka do roku 1939. Planszom towarzyszy publikacja „Prezydenci Płocka (do 1939)”. To rzecz ważna i cenna dla wszystkich zainteresowanych dziejami naszego miasta, a szczególnie odkrywaniem jak dotąd mało znanych ciekawostek. W otwarciu wystawy uczestniczył wiceprezydent Roman Siemiątkowski. - Zdążyłem już rzucić okiem na wydawnictwo. To interesująca, pełna ciekawostek, lektura - twierdził.

Za wystawę odpowiadają dwie panie, Agnieszka Wojciechowska i Krystyna Grochowska-Iwańska. - Trzeba było połączenia sił historyczno-detektywistycznych, aby udało się doprowadzić projekt do końca – mówiła druga z  inicjatorek. Początkowo dwie panie zamierzały ustalić jedynie same personalia, poznać daty urzędowania. - Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chciałyśmy wiedzieć, kim byli, skąd przybyli – jednak nie wszystkie zagadki udało się rozwikłać. - O wielu z nich istniały albo lakoniczne wzmianki albo byli zupełnie pomijani w „Dziejach Płocka” lub w leksykonie „Płocczanie znani i nieznani”. Sięgnęłyśmy m. in. do ksiąg meldunkowych, Akt miasta Płocka, aby wypełnić białe plamy w historii. Oddać cześć ludziom, którzy na to zasłużyli.

Początkowo zamierzano również zgłębić życiorysy wiceprezydentów Płocka, wyszłoby jednak z tego o wiele grubsze wydawnictwo. To, które oddano do rąk czytelników, wymienia w porządku chronologicznym 27 nazwisk, w zasadzie począwszy od 1808 roku, kiedy burmistrzem Płocka, zgodnie z panującym ustrojem, został Jan Betcher. Dopiero po jego zmianie, dziesięć lat później, ten sam Betcher został prezydentem aż na 13 lat. Reasumując, rządził 23 lata. To rekordowy czas w porównaniu do wszystkich innych prezydentów. Zajmował się m. in. hipoteką, sprawami brukowaniem ulic i targu świńskiego. Był nawet członkiem loży wolnomularskiej. Zdarzali się także prezydenci urzędujący niecały miesiąc, jak chociażby inż. Zygmunt Jędrzejewski, który zastał pustą kasę miejską. Z funkcją pożegnał się z powodu usunięcia polskiej administracji przez niemieckie władze w pierwszych dniach października 1939 roku. Wywieziono go do obozu koncentracyjnego w Manthausem, gdzie zginął rok później. Podobny los spotkał jego poprzednika, Stanisława Wasiaka. Najpierw znalazł się w Majdanku, prawdopodobnie zginął zaś w obozie w Działdowie w 1943 roku.

Powróćmy do Betchera, zastąpił go współpracownik, August Adam Zaleszczyński. Ciekawostką jest fakt, że Zaleszczyński wsławił się jako bajkopisarz, chociaż już po odejściu na emeryturę. Wydano nawet zbiór 121 wierszowanych utworów w zbiorze pt. „Bajki i przypowieści”. Prezydencką pałeczkę przejął Andrzej Borodzicz. Ojcem chrzestnym jego najstarszego syna, Oktawiana został car rosyjski, Aleksander I (a dodajmy, że jeden z późniejszych prezydentów reprezentował Płock na uroczystościach objęcia tronu Cesarstwa Rosyjskiego przez cara Mikołaja II). Sześcioletnie rządy Aleksandra Romana to walka z epidemią cholery, ale wsławił się czymś zupełnie innym. Wysłał skargę do gubernatora płockiego za... nadmierne pijaństwo wśród urzędników Magistratu! Potem byli jeszcze wiecznie zadłużony Sylwester Stróżewski oraz Antoni Boglewski.

- Mój pradziadek po upadku powstania listopadowego został zesłany w głąb Rosji i wcielony do rot karnych, brał udział w wojnie krymskiej. Był ranny – opowiadała obecna na otwarciu wystawy jego prawnuczka, Zofia Boglewska-Hulanicka, która postanowiła nie trzymać rodzinnych dokumentów w szufladzie, tylko podzieliła się zawartością z Archiwum Państwowym. Apelowała, aby inni uczynili podobnie. Boglewski najpierw sprawował funkcję pełniącego obowiązki, cztery lata później mianowano go już pełnoprawnym prezydentem Płocka. Z rodziną zamieszkał w ratuszu. Pani Zofia wspominała nawet rycinę ze strzałką wskazującą na jedno z okien urzędu. - Oznaczała, że tu urodziła się mama i czworo innych dzieci.

W roku 1966 zaszły zmiany. Zgodnie z dekretem cara rosyjskiego, Aleksandra II, o wielu sprawach decydował Komitet Urzędujący Królestwa Polskiego. Na stanowisku prezydenta pojawiali się Rosjanie. Urzędników ściągano z terenów wschodnich, często ze szlacheckim rodowodem, na ogół władających dwoma językami. Pierwszym był pominięty w publikacjach Mitrofan Aleksandrowicz. Jedyną wzmiankę odnaleziono w aktach osobowych i w rubryczce z wynagrodzeniami. Za czasów Jana Jachimowicza utworzono w mieście stowarzyszenie handlowe „Zgoda” i przeniesiono handel ze Starego Miasta na nowy plac targowy przy ul. Królewieckiej, a czego nie zdążył, kontynuował już Feliks Szatrzycki (m. in. budowa cmentarza rzymskokatolickiego czy Podkowy, Stanisław Górnicki dostał pozwolenie na urządzenie przystani).

Kolejna ciekawostka wiąże się z kapitanem Stiepanem Jakowlewiczem Ałfierowem, który miał z urzędem same kłopoty. Prezydentem został w wieku zaledwie 34 lata. Z powodu bałaganu w areszcie policyjnym urzędującego prezydenta skazano na trzydniowy areszt w Odwachu Miejskim. Wsławił się również generał major Mikołaj Konstantynowicz Gervais. Odpowiadał za prowadzenie ksiąg stanu cywilnego. Podpisał akt zgonu nie upewniwszy się nawet, czy dany mężczyzna faktycznie nie żyje.

Ostatnim prezydentem Płocka przez I wojną światową był Rajmund Borszewski. Rozpoczęły się niemieckie rządy. Dopiero dwa lata później burmistrzem, a następnie prezydentem mianowano Aleksandra Macieszę. Łatwo nie było, brakowało funduszy na inwestycje, panowało duże bezrobocie. Jednak wszystkiego nie możemy zdradzić. Po obszerniejszą porcję informacji trzeba już udać się na wystawę w Archiwum Państwowym w Płocku przy ul. Kazimierza Wielkiego 9b.

Fot. Karolina Burzyńska/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (6)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.