Gorącą dyskusję o prawach zwierząt wywołała m.in. tzw. ustawa łańcuchowa. Wyjątkowo mroźna zima sprawiła, że wiele osób skierowało swoją uwagę w stronę polskich schronisk. W sprawę zaangażowało się wielu celebrytów, w tym piosenkarka Doda. To dzięki jej interwencji udało się zamknąć placówkę w Sobolewie.
Artystka odniosła się także do sytuacji schroniska w Płocku. W dosadnych słowach skomentowała fakt, iż placówka nie użyła bud, które otrzymała od modelki Joanny Krupy, oraz mat termoizolacyjnych przekazanych przez Dodę.
W mediach społecznościowych rozgrywa się również otwarty konflikt na linii wolontariusze–dyrekcja. Pojawiły się zdjęcia wskazujące na tragiczne warunki bytowe zwierząt.
We wtorek, 27 stycznia, płockie schronisko odwiedził Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka, który przeprowadził transmisję live na swoim profilu na Facebooku. Dziś, kilka godzin po wizycie, rozmawiamy z włodarzem miasta o sytuacji w Schronisku dla Zwierząt w Płocku.
PortalPłock: O Schronisku dla Zwierząt w Płocku zrobiło się głośno za sprawą zdjęć i materiałów publikowanych przez Dodę, które sugerują, że w miejskiej placówce dzieje się źle. Pan prezydent był na miejscu.
Andrzej Nowakowski: Byłem, ale powiedziałbym, że wielokrotnie był tam także pan, panie redaktorze, podobnie jak nasi czytelnicy. Wiele osób odwiedza schronisko, wyprowadza psy i obserwuje, jak ono funkcjonuje. Każdy może tam przyjść i zweryfikować, czy zdjęcia, które pojawiły się w mediach społecznościowych, oddają rzeczywistą sytuację tego miejsca.
PP: Dla wyjaśnienia — zdjęcia sugerują, delikatnie mówiąc, że w schronisku nie dzieje się najlepiej.
AN: One najmocniej pobudzają wyobraźnię. Trzeba jednak powiedzieć jasno: to zdjęcia wykonane kilka lat temu, najpewniej w określonych okolicznościach. Faktem jest, że szokują. Przedstawiają brudne kojce czy pomieszczenia, do których zwierzę mogło trafić np. w nocy na kwarantannę, a następnie zostało poddane zabiegom weterynaryjnym. Powtórzę jednak — fotografie wykonano kilka lat temu, a upubliczniono dopiero teraz.
PP: Uważa Pan, że to celowe działanie?
AN: Obecnie temat schronisk jest głośny w całym kraju, m.in. za sprawą Doroty Rabczewskiej. Zdjęcia opublikowano teraz, co wywołało falę hejtu skierowaną zarówno wobec pani dyrektor Marty Krasuskiej, jak i — nie ukrywajmy — także wobec mnie.
PP: Zdecydował się Pan zabrać płocczan na internetowy spacer po schronisku. To odpowiedź na hejt?
AN: Chciałem pokazać wszystkim zainteresowanym, jak wygląda płockie schronisko w rzeczywistości. Oprócz spaceru po obiekcie rozmawiałem z panią dyrektor o codziennym funkcjonowaniu placówki. Przebywa tam obecnie około 160 psów i 70 kotów. Koty przebywają w ogrzewanych pomieszczeniach, psy w kojcach. Trwa montaż monitoringu, przygotowywane są też nowe przestrzenie. W kojcach jest czysto, znajduje się siano, które ogrzewa zarówno budy, jak i same zwierzęta. Najważniejsze jest to, że zwierzęta są zadbane. Oczywiście schronisko nie jest hotelem ani pensjonatem, ale zapewnia opiekę weterynaryjną, a wiele zabiegów wykonywanych jest poza obiektem.
PP: Skąd więc głosy krytyki, także ze strony wolontariuszy?
AN: Z tego, co wiem, problem pojawił się w styczniu, gdy zarząd firmy PreZero — prowadzącej schronisko — zdecydował o czasowym ograniczeniu wstępu wolontariuszy ze względu na prowadzone inwestycje. Warto jednak zaznaczyć, że wspólne spacery z psami odbywały się jeszcze kilka dni temu. Wolontariusze są odpowiedzialni za wyprowadzanie zwierząt i bardzo za to dziękujemy. Każdy może się przekonać, że w naszym schronisku zwierzęta są zadbane i mają — jak na standardy takich placówek — bardzo godne warunki. Potwierdzają to liczne kontrole: Sanepidu, Powiatowego i Wojewódzkiego Inspektora Weterynarii, kontrole wojewody oraz nasze wewnętrzne audyty.
PP: Jaki był ich wynik?
AN: Wszystkie zakończyły się pozytywną oceną. Oczywiście wskazano drobne uchybienia, które należy poprawić — to naturalne przy każdej kontroli. Apeluję jednak, by nie ulegać fali hejtu, bo rodzi ona wiele zła, zwłaszcza gdy nie znamy pełnego kontekstu publikowanych zdjęć.
PP: A konflikt na linii wolontariusze–dyrekcja?
AN: W schronisku pracują wspaniali ludzie, a wolontariusze poświęcają swój prywatny czas zwierzętom. Dziękuję wszystkim za tę trudną pracę. Dziś ci ludzie mierzą się z ogromną falą niezasłużonego hejtu. Pani dyrektor Krasuska — mimo niełatwego charakteru i różnych relacji z zespołem — dba o zwierzęta jak mało kto. To ona była inicjatorką szerokiego zaangażowania wolontariuszy. Doszło do nieporozumień, podziałów — to niestety zdarza się w życiu. Szukajmy jednak porozumienia i współpracy, bo wtedy skorzystają na tym i ludzie, i zwierzęta.
PP: Zaprosił Pan wszystkich do odwiedzin schroniska i zaprosił też Dodę do Płocka.
AN: Oczywiście. Podczas transmisji live pojawił się ojciec z dwójką dzieci, chcąc pokazać im, czym jest schronisko. To miejsce otwarte, zwłaszcza dla osób myślących o adopcji. Pamiętajmy jednak, że każda wizyta zakłóca spokój zwierząt, dlatego najlepiej wcześniej się umówić. Jeśli — tak jak poseł Litewka — ktoś chce dodatkowo wesprzeć schronisko, zapraszamy. Przyjmujemy karmę i materiały do ocieplania, ale róbmy to rozsądnie i w porozumieniu z dyrekcją. Zapraszamy też serdecznie Dorotę Rabczewską do płockiego schroniska.
Poniżej zapis live-a z wizyty prezydenta w płockim schronisku.
Komentarze (0)