Mecze z Lechem zawsze elektryzują płockich kibiców, tym razem zainteresowanie też było bardzo duże. Już niemal dwie godziny przed niedzielnym meczem ruszyła Strefa Kibica, była muzyka elektroniczna na żywo, sporo atrakcji i darmowa herbata dla fanów.
Minutą ciszy przed rozpoczęciem pojedynku uczczono pamięć byłego piłkarza, trenera i działacza Wisły Tadeusza Sznajdera, który zmarł w listopadzie br. w wieku 87 lat.
Wisła - Lech. Nowe stroje i akcja
Piłkarze Wisły zagrali z Lechem w nowych, niemal całkowicie białych koszulkach przygotowanych z okazji akcji „Biała wstążka – przeciw przemocy wobec kobiet”.
Emocje buzowały na trybunach i boisku, była ciekawa oprawa fanów gospodarzy. Ale na początku meczu obie ekipy miały duże problemy, by doprowadzić do sytuacji strzeleckiej. Po kwadransie przed szansą stanął Wiktor Nowak, ale jego strzał trafił w obrońcę, a dobitkę Dominika Kuna obronił bramkarz Lecha Bartosz Mrozek.
W 27. minucie sędzia Wojciech Myć przerwał mecz, gdy na stadionie pojawiły się race, a widoczność drastycznie spadła. Po dwóch minutach zaprosił oba zespoły do szatni, by w tym czasie zadymienie minęło.
Piłkarze wrócili na boisko, ale kibice nie doczekali się gola w pierwszej połowie. Trzeba przyznać, że drużyną aktywniejszą byli goście, częściej byli w posiadaniu piłki, częściej strzelali, ale nieskutecznie. Gospodarze prezentowali się solidnie w obronie, ale słabiutko w ofensywie.
Wisła - Lech. Nadzieje w drugiej połowie
Pierwsza połowa z pewnością zawiodła widzów, to był nieco bezbarwny futbol. Fani Wisły liczyli na zmianę obrazu gry w drugiej połowie. Ale to zespół z Poznania w drugiej połowie ruszył do ataku, jego akcje były coraz groźniejsze. Trener Wisły Mariusz Misiura szukał recepty na poprawę ry Nafciarzy, w 64. minucie na boisku pojawili się Iban Salvador i Nemanja Mijusković, a kilka minut później - Kevin Custović.
Niewiele pomagało, w obronie było dobrze, ale atak, delikatnie mówiąc, nie sprawiał problemu Lechitom. Kilka minut przed końcem Nowaka zmienił jeszcze Krystian Pomorski. Gospodarze walczyli, kibice poderwali się z miejsc, gdy strzelał Iban Salvador, ale jego strzał głową przeleciał nad poprzeczką. Lech nie pozostał dłużny, w doliczonym czasie gry z dystansu uderzył Joel Pereira, a bramkarz Nafciarzy odetchnął, bo piłka minęła słupek.
Wisła zremisowała trzeci mecz z rzędu i obroniła trzecie miejsce w tabeli. W czwartek 4 grudnia o godz. 17:00 Nafciarze zagrają w Płocku z Cracovią.
Wisła Płock - Lech Poznań 0:0
Wisła: Rafał Leszczyński - Andrias Edmundsson, Marcin Kamiński, Marcus Haglind-Sangré, Quentin Lecoeuche, Dani Pacheco (64. Iban Salvador), Dominik Kun, Wiktor Nowak (82. Krystian Pomorski), Žan Rogelj, Giannis Niarchos (64. Nemanja Mijušković), Łukasz Sekulski (72. Kevin Čustović)
Komentarze (0)