Przed meczem z GKS-em Katowice Mariusz Misiura miał sporo powodów do optymizmu - zespół zażegnał kryzys zwycięstwami w Krakowie i Białymstoku, a do składu po urazach i zawieszeniach za kartki wracają kolejni zawodnicy. Rozwiązał się m.in. problem na środku obrony, gdzie na pozycję półlewego stopera wrócił Nemanja Mijusković, a po raz pierwszy od września w kadrze meczowej znalazł się Jorge Jimenez.
W Katowicach Wisła grała o trzecie wyjazdowe zwycięstwo z rzędu i zaczęła bardzo dobrze. W pierwszych 20 minutach Nafciarze byli bardzo konkretni, choć marnowali kolejne sytuacje. Najlepszą w 9 minucie miał Łukasz Sekulski - po świetnym wyprowadzeniu piłki kapitana w polu karnym znalazł Said Hamulić, ale strzał napastnika trafił w słupek. Dobijał jeszcze Quentin Lecoeuche, ale tylko w boczną siatkę. Wcześniej w dobrej sytuacji znalazł się Dominik Kun, a jeszcze w pierwszym kwadransie w piłkę nie trafił Hamulić. Akcję zamykał jeszcze Marcus Sangre, ale uderzył wprost w Strączka.
Z czasem Wisła straciła impet, a GKS opanował sytuację, co ma też pewnie związek z kontuzją Hamulicia. Bośniak po jednym ze sprintów poczuł ból w nodze i musiał opuścić boisko. Runął plan Mariusza Misiury, bo Deni Jurić który pojawił się na boisku do Płocka wrócił dopiero kilkanaście godzin przed wyjazdem do Katowic.
Gospodarze optycznie przeważali, ale nie mieli lepszych sytuacji do zdobycia bramki. Egzekwowali kilka rzutów rożnych, ale najbliżej było po tym kiedy Bartosz Nowak uderzał bezpośrednio. Strzałem z dystansu zaskoczyć Leszczyńskiego próbował też Jędrych, ale Gieksa nie miała za pomysłu na rozmontowanie defensywy Wisły. Do przerwy bramki nie padły.
Po zmianie stron sytuacja długo się nie zmieniała - gospodarze operowali piłką, a Wisła czekała. Ani jedni, ani drudzy nie mieli dobrych sytuacji, aż w końcu Mariusz Misiura dokonał zmian. Dużo ożywienia wniosło wprowadzenie Daniego Pacheco w 80 minucie. Wisła w końcu zaczęła grać odważniej i wyżej. Były szanse na zdobycie zwycięskiej bramki, a najlepszą miał Wiktor Nowak - po długim zagraniu w pole karne Gieksy piłkę pod nogi pomocnika strącił jeden z obrońców. Ta spadła pod nogi pomocnika Wisły, ale uderzenie było zbyt lekkie i zbyt blisko Strączka.
Niewykorzystana sytuacja zemściła się kilka minut później, już w doliczonym czasie gry. Po rzucie rożnym gospodarze zebrali piłkę, zabrali jeszcze jedną akcję, a sfinalizował ją Lukas Klemenz z najbliższej odległości.
GKS Katowice- Wisła Płock 1:0 (0:0)
1:0 Klemenz 90'
GKS: Rafał Strączek, Erik Jirka (67' Borja Galan), Alan Czerwiński, Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Sebastian Milewski, Damian Rasak, Marcin Wasielewski, Mateusz Wdowiak (67' Eman Marković), Bartosz Nowak, Ilia Skhurin (80' Jakub Kokosiński).
Wisła: Rafał Leszczyński, Marcus Haglind-Sangre, Marcin Kamiński, Nemanja Mijusković, Quentin Lecoeuche (80' Dion Gallapeni), Żan Rogelj, Dominik Kun (67' Dani Pacheco), Kyriakos Savvidis (80' Jime), Wiktor Nowak, Łukasz Sekulski, Said Hamulić (27' Deni Jurić).
Komentarze (0)