reklama

Mariusz Misiura po porażce z Arką Gdynia: Wierzę, że będę trenerem Wisły tak długo, jak drużyna będzie we mnie wierzyła

Opublikowano:
Autor:

Mariusz Misiura po porażce z Arką Gdynia: Wierzę, że będę trenerem Wisły tak długo, jak drużyna będzie we mnie wierzyła - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Miecznik/Portal Płock

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportDla Wisły Płock porażka z Arką Gdynia była piątą z rzędu. Wisła przegrała 0:3 - pierwszy raz w sezonie 2025/26 Nafciarze stracili trzy bramki w meczu ligowym i to na własnym stadionie. Po spotkaniu piłkarze i trener rozmawiali z kibicami, a konferencja prasowa zaczęła się ponad godzinę po ostatnim gwizdku. Trener Mariusz Misiura, jego sztab i zawodnicy długo rozmawiali w swoim gronie. - Jeżeli bardzo dobrych sytuacji nie zamieniamy na bramkę, a przydarzają nam się błędy jak w drugiej połowie, to nie mamy prawa wygrać meczu - mówił Mariusz Misiura.
reklama

Nakręca się spirala porażek Wisły Płock. Nafciarze świetnie wystartowali w sezonie, jesień spędzili na fotelu lidera, choć już w końcówce roku widać było zadyszkę. Seria 5 remisów wywindowała jednak Wisłę na pierwsze miejsce w tabeli. Bardzo płaskiej tabeli, w której drużyna ze strefy spadkowej ma do 5. miejsca zaledwie 7 punktów. Przy regularnym punktowaniu to dystans, który można nadrobić w kilka kolejek. 

Przy Łukasiewicza 34 taki scenariusz jest już dobrze znany, bo dokładnie to samo wydarzyło się w sezonie 2022/23. Drużyna Pavola Stano też świetnie zaczęła sezon, a potem sukcesywnie pikowała w dół, aż spadła. Od tego czasu wiele się zmieniło - od stadionu, przez zarząd, po sztab szkoleniowy i zawodników. Z pionu sportowego tamte wydarzenia pamiętają tylko Łukasz Sekulski i Piotr Soczewka, kierownik drużyny. W Płocku cały czas może okazać się prawdziwe stwierdzenie, że "historia się nie powtarza, ale rymuje". 

reklama

Po porażce z Arką Gdynia (0:3), piątej z rzędu, piłkarze i trener przez kilka minut rozmawiali z kibicami z sektora "D". Konferencja trenera gości zaczęła się z niewielkim opóźnieniem, a na Mariusza Misiurę dziennikarze czekali ponad godzinę. 

- Przepraszam was za to jak długo czekaliście na mnie. Byliśmy w szatni, chcieliśmy porozmawiać w swoim gronie, dlatego was przepraszam. To nie był moment, żeby wyjść z szatni

- wyjaśnił Mariusz Misiura. 

Trener Wisły wziął na siebie odpowiedzialność za wynik. 

- Problemem było to, że nie wykorzystaliśmy dwóch bardzo dobrych sytuacji w pierwszej połowie i sposób, w jaki traciliśmy bramki w drugiej połowie. To nie jest poziom bronienia, do którego przyzwyczailiśmy sami siebie 

reklama

- mówił trener. 

Mariusz Misiura przyznał, że jest zadowolony z zimowego okna transferowego i podpisał się pod każdym zawodnikiem, który trafił do Wisły. 

- Jestem zadowolony z drużyny, jaką trenuję. Nie jest tak, że po pięciu porażkach moja wiara jest mniejsza. Wręcz przeciwnie. Jest we mnie tak dużo wewnętrznej złości, ambicji, wiary, że z tą grupą świetnych piłkarzy i ludzi nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa

- zapewniał. 

Wieczorem trener Mariusz Misiura spotkał się jeszcze z zarządem, by omówić sytuację. Kolejne spotkania na pewno odbędą się w tygodniu.

- Wierzę, że będę trenerem Wisły Płock tak długo jak drużyna będzie wierzyła w trenera. Jeśli zobaczę, że drużyna nie wierzy w trenera, będę pierwszą osobą, która zakomunikuje zarządowi, że coś jest nie tak

reklama

- wskazywał Mariusz Misiura. 

Posada Mariusza Misiury jest bezpieczna. Szkoleniowiec na pewno poprowadzi Wisłę Płock w meczu z Cracovią. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo