Nakręca się spirala porażek Wisły Płock. Nafciarze świetnie wystartowali w sezonie, jesień spędzili na fotelu lidera, choć już w końcówce roku widać było zadyszkę. Seria 5 remisów wywindowała jednak Wisłę na pierwsze miejsce w tabeli. Bardzo płaskiej tabeli, w której drużyna ze strefy spadkowej ma do 5. miejsca zaledwie 7 punktów. Przy regularnym punktowaniu to dystans, który można nadrobić w kilka kolejek.
Przy Łukasiewicza 34 taki scenariusz jest już dobrze znany, bo dokładnie to samo wydarzyło się w sezonie 2022/23. Drużyna Pavola Stano też świetnie zaczęła sezon, a potem sukcesywnie pikowała w dół, aż spadła. Od tego czasu wiele się zmieniło - od stadionu, przez zarząd, po sztab szkoleniowy i zawodników. Z pionu sportowego tamte wydarzenia pamiętają tylko Łukasz Sekulski i Piotr Soczewka, kierownik drużyny. W Płocku cały czas może okazać się prawdziwe stwierdzenie, że "historia się nie powtarza, ale rymuje".
Po porażce z Arką Gdynia (0:3), piątej z rzędu, piłkarze i trener przez kilka minut rozmawiali z kibicami z sektora "D". Konferencja trenera gości zaczęła się z niewielkim opóźnieniem, a na Mariusza Misiurę dziennikarze czekali ponad godzinę.
- Przepraszam was za to jak długo czekaliście na mnie. Byliśmy w szatni, chcieliśmy porozmawiać w swoim gronie, dlatego was przepraszam. To nie był moment, żeby wyjść z szatni
- wyjaśnił Mariusz Misiura.
Trener Wisły wziął na siebie odpowiedzialność za wynik.
- Problemem było to, że nie wykorzystaliśmy dwóch bardzo dobrych sytuacji w pierwszej połowie i sposób, w jaki traciliśmy bramki w drugiej połowie. To nie jest poziom bronienia, do którego przyzwyczailiśmy sami siebie
- mówił trener.
Mariusz Misiura przyznał, że jest zadowolony z zimowego okna transferowego i podpisał się pod każdym zawodnikiem, który trafił do Wisły.
- Jestem zadowolony z drużyny, jaką trenuję. Nie jest tak, że po pięciu porażkach moja wiara jest mniejsza. Wręcz przeciwnie. Jest we mnie tak dużo wewnętrznej złości, ambicji, wiary, że z tą grupą świetnych piłkarzy i ludzi nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa
- zapewniał.
Wieczorem trener Mariusz Misiura spotkał się jeszcze z zarządem, by omówić sytuację. Kolejne spotkania na pewno odbędą się w tygodniu.
- Wierzę, że będę trenerem Wisły Płock tak długo jak drużyna będzie wierzyła w trenera. Jeśli zobaczę, że drużyna nie wierzy w trenera, będę pierwszą osobą, która zakomunikuje zarządowi, że coś jest nie tak
- wskazywał Mariusz Misiura.
Posada Mariusza Misiury jest bezpieczna. Szkoleniowiec na pewno poprowadzi Wisłę Płock w meczu z Cracovią.
Komentarze (0)