Wisła Płock w ostatnich tygodniach dostała zadyszki. Gra podopiecznych Mariusza Misiury nie wygląda najlepiej, a na dodatek zespół trapią urazy. Szczęście w nieszczęściu, że Nafciarze mają na koncie 45 punktów i relegacja do I Ligi im nie grozi, ale zespół wygląda bardzo źle.
Demony stałych fragmentów gry
W ostatnich meczach Wisła Płock traciła bramki po stałych fragmentach gry. Tak było w meczu z Radomiakiem Radom i Pogonią Szczecin. Tak samo było też w meczu z Motorem. Już w 7. minucie po wyrzucie piłki z autu Nafciarze mieli problem z wybiciem futbolówki ze swojego pola karnego, ta spadła pod nogi Bartosza Wolskiego, a kapitan Motoru pokonał debiutującego w bramce Jakuba Burka.
Tej bramki mogłoby nie być, bo kilkadziesiąt sekund wcześniej Wisła miała stuprocentową sytuację. Świetne rozrzucenie piłki do Żana Rogelja, ten przytomnie odgrywa po ziemi na 11. metr do Łukasza Sekulskiego. Wracający do składu kapitan Wisły uderzył jednak zbyt lekko i wprost w bramkarza.
Pierwsza połowa była całkiem niezłym widowiskiem, Wisła miała inne sytuacje. Choćby wtedy, gdy po dobrym prostopadłym podaniu Krystiana Pomorskiego znalazł się Sekulski. To było jednak mało, a na domiar złego Motor strzelił drugą bramkę i to po stałym fragmencie gry. Rzut wolny z ok. 35 metrów, a piłka spadła na głowę Karola Czubaka. Burek znów nie mógł nic zrobić.
Co gorsza Wisła od 25. minuty grała bez Daniego Pacheco. Hiszpan zszedł z boiska z kontuzją, zastąpił go Tomas Tavares.
Wisła poszła all in
Już po przerwie Mariusz Misiura wymienił aż trzech zawodników. Na boisku zameldowali się Quentin Lecoeuche, Giannis Niarchos i Matchoi Djalo. Motor nie postawił jednak na obronę swojego pola karnego, goście aktywnie pressowali Wiślaków. Ci operowali piłką, ale przeważnie z dala od bramki Gaspera Tratnika, a nieodpowiedzialnymi zagraniami nadziewali się na kontry. Gospodarze nie potrafili poważnie zagrozić bramce Motoru.
Motor nich nie wykorzystał, ale miał Bartosza Wolskiego. Kapitan Motoru jeszcze raz posłał piłkę w pole karne z 30 metrów i w 80. minucie było już 3:0. Kibice zaczęli wychodzić ze stadionu, więc nie wszyscy widzieli bramki Fabio Ronaldo na 0:4. Portugalczyk popisał się indywidualnym rajdem.
Przed Wisłą Płock jeszcze 2 spotkania. Za tydzień Nafciarze grają u siebie z Górnikiem Zabrze, a sezon kończą wyjazdowym meczem z Lechem Poznań.
Wisła Płock - Motor Lublin 0:4 (0:2)
Komentarze (0)