reklama

Kolejna mocna opinia. W meczu Wisły w Widzewem VAR nie powinien w ogóle interweniować

Opublikowano:
Autor:

Kolejna mocna opinia. W meczu Wisły w Widzewem VAR nie powinien w ogóle interweniować - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Miecznik/Portal Płock

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportGościem Mateusza Rokuszewskiego w kanale Meczyki był Marcin Szulc, szef Kolegium Sędziów w Polskim Związku Piłki Nożnej. Jedną z omawianych sytuacji była ta z rzutem karnym dla Widzewa Łódź w meczu z Wisłą Płock. Szef sędziów przyznał, że VAR w takiej sytuacji w ogóle nie powinien interweniować. Wcześniej o błędzie sędziego mówili inni byli arbitrzy - Adam Lyczmański i Rafał Rostkowski.
reklama

32. minuta meczu Wisły Płock z Widzewem Łódź. Goście mają optyczną przewagę, ale przez ponad pół godziny nie oddali celnego strzału na bramkę Rafała Leszczyńskiego. Serce bramkarza Wisły mogło zabić raz, kiedy w 7. minucie Emil Kornvig uderzył w poprzeczkę. Poza tym Widzew operował piłką, ale groźnych sytuacji nie tworzył.

Aż przyszła 32. minuta. Po dośrodkowaniu Osmana Bukariego Marcus Haglind-Sangre myli się w obliczeniach i nie sięga piłki głową. Wyskakuje do futbolówki, ale ta spada do stojącego kilkadziesiąt centymetrów za nim Sebastiana Bergiera. Napastnik Widzewa próbuje zgrać piłkę do Juliana Shehu, ale futbolówka trafia w rękę stopera Wisły. Sędzia Patryk Gryckiewicz widzi dobrze tę sytuację z odległości około 15 metrów. W pierwsze tempo arbiter nakazuje grać dalej. 

reklama

Przez około minutę zawodnicy grają dalej, aż sędzia dostaje sygnał z wozu VAR. Za monitorem siedzi sędzia Piotr Urban. Sędzia Gryckiewicz biegnie do monitora, co ciekawe - 2 razy. Raz oderwał się od powtórki, by rozdzielić zawodników Wisły i Widzewa. Doszło do przepychanki - Rafał Leszczyński miał rozkopywać miejsce, z którego wykonuje się rzut karny. Tak przynajmniej uznał sędzia i ukarał bramkarza żółtą kartką. Po chwili wrócił do monitora i zmienił swoją decyzję - rzut karny dla Widzewa. Do "11" podchodzi Bergier i otwiera wynik spotknia.

Sypie się plan Wisły na mecz, bo Nafciarze chcieli kontrolować mecz w niskiej obronie - tak, jak robią to niemal przez cały sezon. Z czasem Nafciarze muszą się otworzyć, angażować coraz więcej zawodników w akcje ofensywne, a to napędza Widzew. Goście seryjnie tworzą okazje, w końcówce jedną z nich wykorzystał Kornvig. Widzew wygrywa 2:0, a trener Mariusz Misiura nie kryje złości już na konferencji pomeczowej. 

reklama

Szkoleniowiec wskazywał, że jego drużynie należał się rzut karny po faulu na Marcusie Sangre w 76. minucie meczu. Szwed wyskoczył do powietrznego pojedynku i starł się z Lucasem Leragerem. Powtórka pokazała, że ręka zawodnika Widzewa miała kontak z twarzą stopera Wisły. VAR jednak milczał.

Karnego nie powinno być

Po meczu pojawiły się opisy sytuacji z karnym za zagranie ręką Sangre. Rafał Rostkowski już w niedzielny poranek w tekście na TVP Sport przyznał, że Sędzia Gryckiewicz popełnił błąd przyznajac rzut karny Widzewowi. 

- To była bardzo zła decyzja sędziowska wynikająca ze złej interpretacji "Przepisów gry", niewłaściwej gradacji kryteriów oceny kontaktu piłki z ręką oraz przedkładania kwestii wtórnych i w danej sytuacji mniej istotnych ponad argumenty kluczowe i logicznie pierwszorzędne

reklama

- napisał.

Wskazał, że Marcus Haglind-Sangre nie dotknął piłki umyślnie, w dodatku ta trafiła go małej odległości. 

Podobnego zdania był Adam Lyczmański, ekspert stacji Canal+. W programie Lidze+  Ekstra przyznał, że sędzia Gryckiewicz popełnił błąd.

W centrali sędziowskiej widocznie uznano podobnie, bo arbiter w następnej kolejce nie sędziował żadnego meczu w centralnych rozgrywkach. Do tej pory walentynkowy mecz Wisły z Widzewem pozostaje póki co jego ostatnim w tym sezonie w roili głównego arbitra.

Teraz jeszcze dalej poszedł  Marcin Szulc, szef Kolegium Sędziów w Polskim Związku Piłki Nożnej. Szef polskich sędziów był gościem Mateusza Rokuszewskiego w kanale Meczyki, gdzie omawiano sytuacje z ostatnich dni. Jedną z nich była właśnie ta z rzutem karnym dla Widzewa w meczu z Wisłą. Marcin Szulc przyznał, że najpiej gdyby VAR w ogóle nie interweniował.

reklama

- Musimy wziać pod uwagę sposób zachowania zawodnika - czy to jest naturalne zachowanie czy nie. Nie możemy mówić o błędzie technicznym zawodnika. Odległość jest bardzo mała, ułożenie ręki jest adekwatne do tego, co robi zawodnik. Gdyby był strzał na bramkę i piłka trafiła w lewą rękę, to nie mielibyśmy wątpliwości, że to jest ręka karana. Natomiast jeśli rozumiemy sposób zachowania zawodnika dla danej akcji, to uważamy, że nie powinna nastąpić interwencja, to po pierwsze. Sędzia widzał zdarzenie, ocenił. Outcome [rezultalt - red.] był dla niego jasny. Nie zrobił sobie slow motion ani stopklatek. Ocenił naturalność zachowania zawodnika w tej sytuacji. To jedna z sytuacji, w których nie chcemy interwencji VAR. Czasami możemy obrazem trochę manipulować, a zapominamy o podstawowej kwestii zrozumienia futbolu 

- mówił Marcin Szulc.

Mówiąc wprost: Widzewowi nie należał się rzut karny. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo