Reklama

Reklama

Impact wrócił z medalami i wspomnieniami

Opublikowano: 29 listopada 2013 11:43
Autor:

Impact wrócił z medalami i wspomnieniami - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Długo walczyły o możliwość wyjazdu na Mistrzostwa Świata. W końcu zebrały potrzebną kwotę i ruszyły w podróż swojego życia. Wróciły nie tylko z mnóstwem fantastycznych wrażeń, ale przede wszystkim z brązowymi medalami.

Reklama

Długo walczyły o możliwość wyjazdu na Mistrzostwa Świata. W końcu zebrały potrzebną kwotę i ruszyły w podróż swojego życia. Wróciły nie tylko z mnóstwem fantastycznych wrażeń, ale przede wszystkim z brązowymi medalami.

Formacja Impact jest jedną z kilku grup tanecznych wchodzących w skład Zespołu Cheerleaders Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica Impresja działającego już od 2002 roku. Jako członek Polskiego Stowarzyszenia Cheerleaders grupa z Płocka zapraszana jest na wszystkie organizowane w naszym kraju zawody. I niemal zawsze wraca z nich z medalami i dyplomami. Nie tylko za uczestnictwo, ale również tymi przeznaczonymi dla najlepszych.

W marcu Impact wywalczył w Lesznie Mistrzostwo Polski. Złoto w krajowej rywalizacji stało się przepustką na Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Świata. Aby wyjechać na MŚ, które w tym roku organizowane były w Bangkoku, potrzebna była gigantyczna suma, szacowana wstępnie na ponad 50 tysięcy złotych. Wydawało się, że zebranie tak wielkiej kwoty okaże się absolutnie nierealne. Tym bardziej, że początkowo nikt nie reagował na prośby Katarzyny Sylwestrzak. Trenerka Impresji odwiedzała kolejne firmy i instytucje z nadzieją na pozyskanie sponsorów wyjazdu. Wciąż bez efektów.

A jednak... we wrześniu sprawy zaczęły przybierać korzystny obrót. Po pertraktacjach z organizatorami udało się obniżyć nieco koszty pobytu. A dzięki pomocy prowadzącego blog turystyczny Pawła Jakubowskiego możliwe było uzyskanie zniżek na bilety lotnicze.

Wsparcie dla cheerleaderek zadeklarował Urząd Miasta, pojawili się również inni sponsorzy. Do tego doszły pieniądze, które udało się zebrać dzięki zbiórce organizowanej podczas meczów rozgrywanych w Orlen Arenie przez piłkarzy Wisły Płock (w Lidze Mistrzów i w PGNiG Superlidze).

Impact ruszył do Tajlandii 18 listopada. Miejscem międzylądowania i przesiadki była stolica Kataru Doha. Czekanie na samolot zajęło płockiej ekipie aż 15 godzin, ale świadomość zaoszczędzenia w ten sposób niemałej sumki sprawiała, że nikt nie myślał o niewygodach. Samolot z Impactem na pokładzie w końcu dotarł do Bangkoku. Był już 20 listopada, około północy.

Przygotowania do zawodów płockie dziewczyny rozpoczęły dwa dni po dotarciu na miejsce. Początkowo nie było łatwo, bo zmiana czasu, solidne upały (sięgające 30 stopni Celsjusza) i bardzo duża wilgotność mocno dawały się we znaki.

– W dniu zawodów czyli w sobotę i niedzielę już o 7 musiałyśmy stawić się w hali. Czas na przygotowanie występu miałyśmy do 14 – relacjonowała nam Katarzyna Sylwestrzak. – Szatnię dzieliłyśmy z dziewczętami z Kambodży. Ale trzeba podkreślić, że wszystkie ekipy były bardzo sympatyczne. Dziewczyny cały czas uśmiechały się do siebie. Rozmawialiśmy po angielsku. Opowiadaliśmy o naszym kraju i mieście. Wiele osób nie wiedziało nawet, gdzie leży Polska.

Katarzyna Sylwestrzak podkreśla, że zawody zostały zorganizowane perfekcyjnie. Oprawa zapierała dech w piersiach, informacje podawane były błyskawicznie. Telewizja i prasa chciały jak najwięcej wiedzieć na temat każdej ze startujących ekip.

– Podeszłyśmy do zawodów bardzo skoncentrowane – opowiadała trenerka Impactu. – Parkiet był bardzo śliski, ale dziewczęta do ostatniej sekundy układu walczyły, żeby zatańczyć jak najlepiej i udowodnić, że są godne wejścia na podium. I tak się stało. Zdobyły brązowy medal. Medale wręczała pani minister sportu i edukacji.

Po zakończeniu sportowej rywalizacji wszyscy uczestnicy zostali zaproszeni na bankiet, na którym można było podziwiać miejscową orkiestrę, pokazy iluzjonistki. A przede wszystkim przy szwedzkim stole można było rozkoszować się potrawami regionalnej kuchni. Każda z ekip przygotowała krótki program rozrywkowy. A później była nauka tańców regionalnych i ich wspólne wykonanie.

Były też wspólne zdjęcia, wymiana upominków i rozmowy między ekipami. Nie było za to żadnej zazdrości, zawiści, albo innych złych emocji. – Tajowie, jak wszyscy Azjaci, są bardzo sympatyczni, pomocni i uśmiechnięci – przyznała Katarzyna Sylwestrzak.


Formacji Impact organizatorzy przydzielili dwie opiekunki, które mieszkały w tym samym hotelu, w którym zakwaterowana została ekipa z Płocka. – Wraz z nimi zwiedziliśmy starą część Bangkoku – powiedziała Katarzyna Sylwestrzak. – Byliśmy w Świątyni Wat Arun (Świątynia Jutrzenki) , Wat Phra Keo (Świątynia Szmaragdowego Buddy), Wat Po (Świątynia Leżącego Buddy), Wielkim Pałacu. Płynęliśmy łodzią po rzece Chao Praya, jeździliśmy TUKTUKiem i powietrzną kolejką sir skytrain.

W Bangkoku jest mnóstwo galerii handlowych, targowisk, sklepików. Nocne targowiska rozstawiają się na chodnikach wzdłuż ulic w ciągu paru minut, tuż po zmierzchu. – Charakterystyczne dla stolicy Tajlandii jest wieczorne wspólne, rodzinne jedzenie w domowych restauracyjkach lub na ulicy. Jedzenie delikatne, smaczne – przyznała Katarzyna Sylwestrzak. – Ryż lub makaron ryżowy z owocami morza, kurczakiem lub wieprzowiną. Soki owocowe, świeże kokosy, grillowane ośmiornice, kulki rybne itd. Jedzenie jest bardzo tanie. Obiad kosztuje 5-8 zł. Soki 2-3 zł.

Bardzo tanie są również wyroby elektroniczne. Ich ceny są niższe o 30 procent niż w Polsce. A Tajowie nie ukrywają swojej fascynacji tabletami i telefonami komórkowymi najnowszej generacji. Używają ich praktycznie bez przerwy.

Jednym z najbardziej wzruszających przeżyć płockiej ekipy było spotkanie z konsul RP w Bangkoku Wiolettą Stefaniak-Kałużną. A wszystko dzięki Pawłowi Jakubowskiemu. – Udało mi się zorganizować spotkanie Impactu z panią konsul RP w Bangkoku, która przyjechała do nas wraz z mężem i synem – przyznał Paweł Jakubowski. – Nie byłem pewien, czy uda się to załatwić, ale gdy wyjaśniłem w mailu,o co chodzi, zainteresowali się sprawą. Szybko uzgodniliśmy wszystkie szczegóły, a do spotkania doszło już po ceremonii wręczania medali. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia, a pani konsul dostała od dziewczyn polskie czekoladowe baryłki.

Fot. Paweł Jakubowski/

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.