Reklama

Reklama

Zagrzmiały salwy na cześć Żołnierzy Niezłomnych

Opublikowano: sob, 17 wrz 2016 21:33
Autor:

Zagrzmiały salwy na cześć Żołnierzy Niezłomnych - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Spotkaliśmy się, aby tym żołnierzom, którzy ponieśli największą ofiarę, przywrócić pamięć i godność ? tymi słowami rozpoczęły się sobotnie uroczystości na cmentarzu przy ul. Kobylińskiego. Odsłonięto nowy grobowiec dla rodziny Bronarskich i panteon dla Żołnierzy Niezłomnych.

Reklama

- Spotkaliśmy się, aby tym żołnierzom, którzy ponieśli największą ofiarę, przywrócić pamięć i godność – tymi słowami rozpoczęły się sobotnie uroczystości na cmentarzu przy ul. Kobylińskiego. Odsłonięto nowy grobowiec dla rodziny Bronarskich i panteon dla Żołnierzy Niezłomnych.

Dzisiejsze uroczystości związane z odsłonięciem pomnika rodziny Bronarskich i panteonu to tak naprawdę uwieńczenie długotrwałych przygotowań. W 2015 roku odbyła się kolejna kwesta „Ratujmy Płockie Powązki” organizowana przez Stowarzyszenie Starówka Płocka i płocką Gazetę Wyborczą. Zapadła decyzja, aby kolejnym grobem, który doczeka się nowego, okazalszego wyglądu, był ten należący do rodziny Bronarskich. Wywodził się z niej porucznik Stefan Bronarski ps. Liść, jeden z Żołnierzy Niezłomnych i twórca 11. Grupy Operacyjnej Narodowych Sił Zbrojnych. Zginął w więzieniu na Mokotowie. Dla niego to jedynie symboliczny grobowiec. Jak dotąd ekipa prof. Krzysztofa Szwagrzyka nie odnalazła jego szczątków w kwaterze Ł (na Łączce). Aby ułatwić przyszłą identyfikację, w trakcie prac przy płockim grobie rodzinnym pobrano materiał DNA od jego matki.

Zachowajmy się, jak trzeba

Uroczysta Msza Święta odbyła się w katedrze o godzinie 11.00. Kazanie wygłosił ks. Henryk Lewandowski, proboszcz z parafii w Dobrzyniu nad Wisłą. Rozpoczęło się od pytania o to, od ilu lat można odprawiać Mszę Świętą „nie narażając się super władzy”. - Teoretycznie można od dwudziestu paru lat, tylko dlaczego wciąż nie mamy szczątków Żołnierzy Niezłomnych, którzy zginęli – pytał retorycznie. - Daleko nam do tego, aby ten kraj był w pełni wolny. W 2015 roku toczono bój, aby upamiętnić Niezłomnych. Wojowały o to ich rodziny, o dobre imię dla ludzi, których przez lata nazywano bandytami i zdrajcami. Jak wiele osób boi się prof. Szwagrzyka? Może przy okazji wyda się, kto współpracował z oprawcami tych, którzy wówczas zginęli. Ważne, aby było cicho. Ważne, aby kłamstwo utrzymać. Moje pokolenie okradziono z prawdy zawartej w historii o ludziach, którzy wybrali śmierć z bronią w ręku niż śmierć na kolanach. Dlatego musimy siać ziarno prawdy, prawda nas wyzwoli.

Dalej kapłan nazwał Polską Rzeczpospolitą Ludową „łagrem”, w którym wolno było żyć, ale już nie dało rady wyjechać bez pozwolenia władzy. - Mam nadzieję, że odnajdziemy szczątki Jana Przybyłowskiego i porucznika Bronarskiego, że starczy ku temu determinacji odważnym ludziom. Także tu, w Płocku, na terenie byłej komendy - przypominał w kontekście budynku przy ul. 1 Maja. - Bóg był w zasięgu Żołnierzy Niezłomnych. Nie można pluć na drugiego człowieka, trzeba być rozumnym i siać dobro. Odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką glebą jest moje serce i umysł, ufać Bogu, a dziś proponuje nam się życie bez Boga. Bez śmierdzącego nawozu nie ma plonów, pachnącego chleba na stole. Elementem życia jest cierpienie. Dlaczego sanitariuszka Inka przed śmiercią pisała „powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”? To był dowód jej mądrości. Wiedziała, że przedstawiciele władzy nazwą ją bandytką. Chciała, aby najbliższa osoba była pewna, że nie zdradziła. Musimy dbać o dobre słowo, nie liczmy jednak że zbawimy świat sami, bez Boga. Możemy być jak kamyk w boskich rękach. Niezłomni zachowali się jak trzeba. Żyjmy tak, aby i o nas ktoś później powiedział, że może i był z niego nerwus, ale też zachował się jak trzeba.

Z kościoła w asyście wojskowej orkiestry i kompanii reprezentacyjnej goście przeszli ulicami Tumską i Jachowicza na cmentarz przy ul. Kobylińskiego. W pochodzie uczestniczyło około 200 osób, w tym związani z Prawem i Sprawiedliwością: senator Marek Martynowski, posłanka Anna Cicholska, radna sejmiku Ewa Szymańska, miejscy radni: Leszek Brzeski, Andrzej Aleksandrowicz i Piotr Szpakowicz (czy też były radny Paweł Kolczyński). Szedł z nimi dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Represjonowanych w PRL Jacek Pawłowicz. Dopiero na cmentarzu pojawił się prezydent Andrzej Nowakowski, jednak nie został poproszony o zabranie głosu. 

Przemawiał Paweł Felczak ze Stowarzyszenia Historycznego im. 11. Grupy Operacyjnej NSZ: - Oddajemy cześć niezwykle bohaterskim ludziom, przywracamy ich pamięci płocczan. Poprzez dzisiejsze uroczystości chcemy oddać cześć także innym Żołnierzom Wyklętym – mówił. Na grobowcu wyryto nazwiska 91 poległych żołnierzy. Wielu z nich zginęło w aresztach śledczych i więzieniach. Przypominano tragiczną historię wieloosobowej rodziny Bronarskich (również wyrok na bracie "Liścia", Stanisławie Bronarskim, który wydał „brat znanego redaktora gazety” - chodziło o przyrodniego brata Adama Michnika, Stefana, który obecnie mieszka w Szwecji, jako kapitan Wojska Polskiego i sędzia wydawał wyroki śmierci w latach 50., w tej sprawie miał pełnić rolę oskarżyciela). Wojnę przeżyły tylko matka „Liścia” i siostra.

- A teraz, chociaż symbolicznie, porucznik powrócił – kontynuował Felczak. - W Płocku powstało nowe miejsce poświęcone ludziom, którzy do końca byli wierni swoim przekonaniom. Dla których Bóg, Honor i Ojczyzna stanowiły największą wartość. Nie zapomnimy o naszych bohaterach. Coroczna akcja „Ratujmy Płockie Powązki” to przypomnienie, dzięki komu tu trwamy, zawdzięczamy to miasto, naszą ojczyznę, kulturę, gospodarkę. To wszystko dzięki ludziom, których nazwiska znalazły się na tej tablicy i takim rodzinom jak Bronarscy. Chwała bohaterom.

Po jego przemówieniu pomnik odsłonili wspólnie córka Jana Przybyłowskiego ps. Onufry, Bożena Przybyłowska, Paweł Felczak i prezes Stowarzyszenia Starówka Płocka Jerzy Skarżyński. Pomnik poświęcił proboszcz z parafii katedralnej, ks. Stefan Cegłowski. Poprosił o modlitwę w intencji wszystkich pomordowanych żołnierzy i ich rodzin.

Wołam prezydenta Lecha Kaczyńskiego...

Udział kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego, jak tłumaczył nam Jerzy Skarżyński, wiązał się - zgodnie z procedurami wojskowymi -z odczytaniem apelu smoleńskiego. Był więc apel poległych, wezwano bohaterów, którzy „swoją ofiarą poświadczyli, że jeszcze Polska nie zginęła”, dowódców państwa podziemnego, najdzielniejszych żołnierzy, kobiety i najmłodszych walczących na froncie. Dopiero w ostatniej części wezwano również „polskich patriotów, urzędników, którzy polegli na służbie w trakcie wypełniania patriotycznego obowiązku, odeszli na wieczną wartę: prezydenta Lecha Kaczyńskiego z małżonką, ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. Cześć ich pamięci” - usłyszeli zgromadzeni. Wymieniano poległych wojskowych i duchownych. - Wołam wszystkich, którzy polegli 10 kwietnia w drodze na obchody zbrodni katyńskiej. Wy potomni nie zapomnijcie o tych postaciach i ich czynach – poproszono. Oddano salwę honorową.

Wspomnienia rodziny

- Mama lubiła Bronarskiego – wspominała córka szefa wywiadu 11. Grupy Operacyjnej NSZ, Jana Przybyłowskiego ps. Onufry, Bożena Przybyłowska. - Oni tym wszystkim żyli, mieli w sobie ogromne pokłady nadziei. Pisali pamiętniki. Kasację od wyroku "trzykrotnej kary śmierci, pozbawienia praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze wraz z przepadkiem całego mienia", który wydano na ojca w 1949 roku, uzyskaliśmy dopiero wraz ze zmianą składu sędziowskiego – dodała. Wniosek złożono w 1991 roku, uchylenie wyroku w całości udało się dopiero po 15 latach. 

O tym, że „zawsze mieli pod górkę", zapewniał Andrzej Stryjewski, syn Wiktora Stryjewskiego ps. Cacko. Cacko należał od października 1947 roku do 11. Grupy Operacyjnej NSZ (był dowódcą patrolu bojowego). Ujęto go w Gałkach dwa lata później, Wojskowy Sąd Rejonowy skazał na 38-krotną karę śmierci. Wyrok wykonano w więzieniu mokotowskim w 1951 roku. Rodzinie udało się odzyskać może jedną trzecią mienia, które należało do niej przed wojną. - Najstarsi sędziowie nie chcieli pomóc, dopiero ci młodsi – zaznaczał. - Musieliśmy wyprowadzić się z domu. Ojciec nie był przestępcą, chociaż tak go napiętnowała władza. Bardzo mnie cieszą dzisiejsze uroczystości. 

Za ich organizację odpowiadało Stowarzyszenie Historyczne im. 11. Grupy Operacyjnej NSZ i Stowarzyszenie Starówka Płocka. 

[ZT]12897[/ZT]

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (13)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.