Reklama

Wielka żarówka stoi przy galerii [FOTO]

Opublikowano:
Autor:

Wielka żarówka stoi przy galerii [FOTO] - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Żarówka jest częścią kampanii społecznej. Rodzice i ich pociechy chcą poprosić otaczający ich świat o odrobinę zrozumienia. By ludzie wiedzieli, że jeśli dziecko rzuca się na podłogę w sklepie po odmowie kupna słodyczy, to nie zawsze znaczy, że jest niewychowane i krnąbrne. Być może cierpi na autyzm.

Żarówka jest częścią kampanii społecznej. Rodzice i ich pociechy chcą poprosić otaczający ich świat o odrobinę zrozumienia.  By ludzie wiedzieli, że jeśli dziecko rzuca się na podłogę w sklepie po odmowie kupna słodyczy, to nie zawsze znaczy, że jest niewychowane i krnąbrne.  Być może cierpi na autyzm.

A wtedy uszczypliwe komentarze pod adresem rodziców i dziecka, które najzwyczajniej w świecie nie potrafi w mniej dramatyczny sposób wyrazić swoich emocji, strasznie ranią. Nie każdy potrafi znów zebrać się na odwagę, by wyjść z domu.

Mateusz, 11-letni syn pani Emilii Świderskiej, koordynatorki płockiego klubu zrzeszającego rodziców dzieci z zaburzeniami neurologicznymi, nie krzyczy i nie rzuca się na podłogę. - Nasz syn z kolei cały czas skacze, podskakuje - opowiada pani Emilia. - To jego wentyl.

Z autyzmem dziecka mierzą się od dziewięciu lat. Tyle czasu upłynęło od chwili diagnozy. - Mati to nasze pierwsze dziecko, więc szczerze mówiąc początkowo nie zauważyliśmy, że coś jest nie tak - wspomina. - Dziadkowie dziwili się jednak, że nie zachowuje się jak inne dwulatki. Obserwowałam, że potrafi długi czas siedzieć bez ruchu wpatrzony w firankę, że nie reaguje na swoje imię, że fascynuje się kółkami, że zamyka się w sobie.

Od pediatry dostali ulotkę o autyzmie. -  Czułam się jakbym czytała o swoim dziecku, miał bardzo typowe objawy - wspomina pani Emilia.

Badania potwierdziły zaburzenia neurologiczne u synka.  Zaczęła się terapia, badania, zajęcia, rehabilitacja. Mateusz robił postępy, aż nagle przyszedł regres. Wszystko trzeba było zaczynać od nowa.  Problemy z komunikacją zostały do dziś, ale porozumiewanie się z rodzicami i rówieśnikami idzie dzielnemu chłopcu coraz lepiej.

Mateusz ma terapeutę, rehabilitację, chodzi do szkoły (jest w IV klasie i idzie mu coraz lepiej - cieszy się dumna mama), ma też na zajęcia dodatkowe. - Dzięki rodzicom dzieci z autyzmem mają opiekę, terapię, leczenie - mówi pani Emilia. - My tego wszystkiego nie mamy, a często również potrzebujemy pomocy, porady albo po prostu rozmowy o naszych kłopotach.  

Dlatego płocczanka postanowiła stworzyć miejsce, w którym rodzice będą mogli wymienić się doświadczeniami, np. wskazać sobie nawzajem dobrych terapeutów, dowiedzieć się, gdzie można zrobić badanie na metale ciężkie albo po prostu spędzić miło czas. Klub jako jeden z 17 podobnych stowarzyszeń działających w całej Polsce pod skrzydłami Fundacji Jaś i Małgosia ruszył na jesieni ub. roku. Rodzice spotykają się dzięki uprzejmości dyrekcji w Szkole Podstawowej nr 23. Na pierwsze spotkanie przyszło ok. 20 osób, a już na grudniowej wigilii zabrakło krzeseł!

- Inicjatywa spotkała się z dość dużym odzewem, co pokazało, że taki klub jest nam potrzebny - cieszy się koordynatorka klubu. - Rodzice dzieci cierpiących na autyzm często wstydzą się wyjść do ludzi, zamykają się w domu, odgradzają od świata - opowiada. - Niektórzy rodzice pierwszy raz od chwili diagnozy nie wyszli z domu.

Rodzice mają już za sobą również pierwsze warsztaty -  m.in. „Diagnostyka i co dalej? Jestem mamą, nie rehabilitantką. Jestem tatą, nie terapeutą”, podczas których specjaliści uczą, jak radzić sobie z niepełnosprawnością dziecka.

Klub zorganizował także specjalne msze w kościele na Międzytorzu - w każdą pierwszą sobotę miesiąca przychodzą na nie rodzice z dziećmi z autyzmem. Ksiądz jest uprzedzony, że dzieci mogą krzyknąć czy zachować się w inny nietypowy sposób i nikomu to nie przeszkadza. Nie ma kąśliwych uwag, przykrych komentarzy.

Teraz przed klubem i tworzącymi go rodzicami kolejne zadania - najpierw obchody Światowego Dnia Autyzmu przebiegające pod hasłem „Polska na niebiesko”, a w czerwcu - wyjazd nad morze. Dzięki uprzejmości dyrekcji płockiej Siedemdziesiątki  i użyczeniu przez szkołę miejsca  w schronisku młodzieżowym klubowicze i ich pociechy będą mogli wdychać jod i wypocząć na plaży.  - Niektóre dzieci jeszcze nigdy nie widziały morza, może wreszcie zobaczą - cieszy się pani Emilia.

Podczas obchodów przypadającego 2 kwietnia Światowego Dnia Świadomości Autyzmu rodzice „autystyków”, jak mówią o zaburzeniu swoich pociech, chcą uzmysłowić społeczeństwu, czym jest autyzm, na czym polega i jak się objawia. Główne obchody zaplanowano na czwartek - w godzinach 18.00-20.00 w Galerii Wisła obędzie się spotkanie z piłkarzami ręcznymi Wisły Płock, którzy mają… śpiewać, a potem pomóc rozświetlić niebo przed galerią na niebiesko!

Organizatorzy liczą, że może dzięki takim akcjom więcej osób dowie się, czym jest autyzm, a także, że może ktoś ugryzie się w język i daruje sobie przykre komentarze o porażkach w wychowaniu, gdy zobaczy dziecko, które w inny niż na ogół przyjęty sposób wyraża swoje emocje?

Fot. Portal Płock

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE