Reklama

Reklama

W Sebastiana uderzyło auto, pękła tętnica mózgowa, miał 2 procent szans na przeżycie. Aby mógł chodzić, potrzebna jest rehabilitacja

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: zrzutka.pl

W Sebastiana uderzyło auto, pękła tętnica mózgowa, miał 2 procent szans na przeżycie. Aby mógł chodzić, potrzebna jest rehabilitacja - Zdjęcie główne

Sebastian może wrócić do zdrowia! | foto zrzutka.pl

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości To był gorący, wakacyjny dzień. Sebastian wybrał się rowerem do kolegi. Ale nie dotarł na miejsce, został potrącony przez wyprzedzający go samochód. Ucierpiała głównie głowa; pękła tętnica mózgowa.

Reklama

Pojawił się krwiak nadtwardówkowy lewej półkuli. Sebastian, mieszkający tuż za granicą powiatu płockiego, spędził w szpitalnym OIOM-ie dwa miesiące, kolejne pięć leżał w szpitalu w Toruniu.

- Najpierw stoczyliśmy walkę o to, by przeżył. Przeżył, ale przez pięć miesięcy znajdował się w śpiączce. Zrobił nam prezent noworoczny, bo wybudził się 1 stycznia, ustawiając nam cały rok dużo bardziej optymistycznie. Od wypadku minęło już kilka lat. W tym czasie mieliśmy wzloty i upadki, ale Sebastian żyje! Jest ogromna szansa, aby poprawić jego stan. Mamy na to konkretne dowody. Rehabilitacja działa - z optymizmem mówi pani Aneta, mama Sebastiana.

Lekarze uważają, że stan Sebastiana poprawił się o 30 procent, chłopiec może chodzić, ale potrzebna jest stała, regularna rehabilitacja. A to kosztuje...

- Obecnie sam nie chodzi, nie jest w stanie wstać z łóżka czy przesiąść się na wózek. Musimy pomagać mu w codziennych czynnościach, higienie itd. Codziennie wstajemy w nocy z mężem, żeby go obrócić na łóżku - dodaje pani Anna.

Co dwa tygodnie jeździ z synem na prywatną rehabilitację różnego typu na 5 godzin (1 godzina logopedyczna, 3 fizjoterapia i 1 neurologiczna), ciężko jej posadzić syna w samochodzie, wysadzić i transportować na wózku.

Ale widać, że rehabilitacja jest zbawienna.

- Sebastian zaczyna chodzić przy balkoniku z rehabilitantem, to duży postęp. Dlatego zwracam się do dobrych ludzi i proszę pomoc dla syna. Zbieramy na stałą rehabilitację przez najbliższy rok. Zarówno domową, jak i turnusy rehabilitacyjne w klinice. Niestety to ogromne pieniądze - podkreśla pani Aneta.

Każdy turnus kosztuje kilkanaście tys. zł, godzina rehabilitacji prywatnej to wydatek rzędu 150 zł. W sumie potrzeba 100 tys. zł.

Możemy pomóc, liczy się każda złotówka!

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy