Dwoje ludzi spotyka się, nawiązuje relację i po kilku miesiącach albo latach przychodzi ten moment. Mówią sobie "tak", czy to w kościele czy w urzędzie stanu cywilnego. Powstaje nowa komórka społeczna, czyli rodzina. Co roku tysiące par łączą się w małeżnstwo, ale też dziesiątki tysięcy się rozchodzą. I z roku na rok w Polsce jest coraz mniej małżeństw.
- W samym 2025 roku sądy orzekły ponad 60 tys. rozwodów oraz około 600 separacji. Co ciekawe, rozwody znacznie częściej dotyczą mieszkańców miast niż wsi. W miastach liczba rozwodów jest niemal trzykrotnie wyższa, a liczba separacji dwukrotnie wyższa - wyliczył Główny Urząd Statystyczny.
W Płocku w 2025 roku, zgodnie z danymi zawartymi w Raporcie o Stanie Miasta, zarejestrowano 376 nowych związków małżeńskich. Dane dotyczące rozwodów pochodzą z 2024 roku - wtedy odnotowano 224 rozwody.
- Dane pokazują, że decyzja o rozstaniu zazwyczaj nie zapada pochopnie. Przeciętne małżeństwo, które kończy się rozwodem, trwa około 15 lat. A co najczęściej prowadzi do rozpadu małżeństwa? Dominującą przyczyną rozwodów pozostaje niezgodność charakterów, która odpowiada za prawie 60 proc. wszystkich rozpadów małżeństw. Dopiero na kolejnych miejscach znajdują się niedochowanie wierności oraz alkoholizm - wskazuje GUS.
Średnio rozwiedziona kobieta ma 42 lata, mieszka w mieście i ma średnie lub wyższe wykształcenie. Za to średni rozwiedziony mężczyzna ma 44 lata, mieszka w mieście i ma średnie wykształcenie.
Ze statystyk wynika, że w 2 na 3 przypadki pozew o rozwód składają kobiety. 85 procent rozwodów kończy się polubownie - sądy nie orzekają o winie.
- Jednym z najbardziej zauważalnych trendów ostatnich 25 lat jest wzrost liczby rozwodów wśród małżeństw z bardzo długim stażem. Odsetek osób rozwodzących się po ukończeniu 50. roku życia i po co najmniej 30 latach małżeństwa wzrósł ponad dwukrotnie – z 4 proc. w 2000 roku do 9 proc. w 2025 roku - zauważają urzędnicy.
Efekt jest taki, że małżeństw w Polsce jest coraz mniej. W 2025 roku było ich 8,5 mln. To o 80 tys. mniej, niż w 2024 roku.
Komentarze (0)