Reklama

Reklama

Trzech prezydentów kontra pensja prezesa

Opublikowano: śr, 9 sty 2013 12:44
Autor:

Trzech prezydentów kontra pensja prezesa - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Który z trzech ostatnich prezydentów Płocka w sprawie wynagrodzenia prezesa MTBS nie może sobie nic zarzucić?

Reklama

Który z trzech ostatnich prezydentów Płocka w sprawie wynagrodzenia prezesa MTBS nie może sobie nic zarzucić?

Było tak: w 2002 r., na krótko przed tym, jak rządy w mieście obejmie wygrywający wybory Mirosław Milewski, ustępujący prezydent Wojciech Hetkowski, niejako „na odchodne”, ustala prezesowi Miejskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego maksymalną stawkę dla tego typu stanowiska, czyli 6-krotność średniej przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw i niedługo potem żegna się z fotelem prezydenta miasta. Przychodzi Mirosław Milewski. „Toleruje” wysokość tego wynagrodzenia do 2004, po czym drastycznie je obcina - do 3,5 średniej. Zarządzenie prezydenta siedzi sobie w Biuletynie Informacji Publicznej przez kolejne 8 lat wśród dokumentów, a prezes jak dostawał 6-krotność, tak dostaje i najwyraźniej nikt tego nie zauważa. Ratusz informuje media, a przez nie opinię publiczną o pensji w wysokości tej na papierze, nie tej rzeczywistej. W tym czasie Mirosław Milewski przegrywa wybory i prezydentem zostaje Andrzej Nowakowski. Po dwóch latach rządów decyduje się obciąć pensję Mirosławowi Kłobukowskiemu, ale tylko do 5,5-krotności średniej. Zarządzenie zarządzeniem, tak czy siak prezes MTBS zarabia najwięcej wśród prezesów miejskich spółek.

Teraz mała sonda: który prezydent nie może sobie nic zarzucić?

- Wojciech Hetkowski (SLD), który na odchodne przyznał spore wynagrodzenie szefowi MTBS?

- Mirosław Milewski (PiS), który co prawda zmniejszył wynagrodzenie prezesowi, ale przez kolejnych sześć lat nie zauważył, że rada nadzorcza spółki, delikatnie mówiąc ma w głębokim poważaniu jego decyzje?

- Andrzej Nowakowski (PO), który po dwóch latach rządów zdecydował się obniżyć pensję prezesowi MTBS tak „dotkliwie”, że ten wciąż zarabia najwięcej wśród szefów miejskich spółek?

Wychodzi na to, że tak naprawdę najmniej zarzucić sobie może sam prezes MTBS. Formalnie to nie on sam siebie zatrudnia, nie on ustala sobie wynagrodzenie, nie on podpisuje z samym sobą umowę, nie on kontroluje działania rady nadzorczej, tylko ona jego. A że nie krzyczał „halo, halo, muszę mniej zarabiać!”…

Oto opinia trzech prezydentów na temat tej sprawy:

Wojciech Hetkowski: Nie pamiętam już swoich zarządzeń sprzed tylu lat, ale zawsze bardzo pozytywnie oceniałem fachowość pana prezesa Kłobukowskiego i osiągnięcia, które spółka miała przy jego zarządzaniu. Teraz faktycznie zakres aktywności MTBS jest może nieco mniejszy, biorąc pod uwagę ogólną politykę państwa, ale wciąż jest to w mojej opinii jeden z najlepszych prezesów miejskich spółek. Prezydent Milewski miał prawo zmienić moje zarządzenie, ale zupełnie nie rozumiem, co się działo później. Nie wyobrażam sobie, bym jako prezydent, właściciel spółki, nie egzekwował swoich instrukcji, w końcu tych spółek nie ma w Płocku 200, tylko 10! Mirosław Milewski pozwolił, by rada nadzorcza robiła, co chciała. Jeśli panom z rady nadzorczej nie podobała się jego polityka właścicielska, to powinni albo sami zrezygnować, albo zostać odwołani.

Mirosław Milewski: Wydałem zarządzenie, by ograniczyć koszty funkcjonowania zarządów kilku spółek, wszystkie rady nadzorcze zastosowały się do polecenia, poza tą jedną. Jestem w trakcie wyjaśniania tej sprawy, bo oszukano nie tylko mnie, ale i mieszkańców Płocka. Oczywiście, można powiedzieć, że sam też popełniłem błąd, że zamiast osobiście kontrolować, czy moje zarządzenie weszło w życie, zaufałem tym, którzy mieli je wcielać i tym, którzy sprawdzali sprawowali nadzór nad wykonaniem tych poleceń, moim zastępcom, poszczególnym jednostkom urzędu. Po prostu starałem się nie nadużywać takich narzędzi, choć i tak mi zarzucano, że za dużo kontroluję. Jeśli prezes spółki odmówiłby przyjęcia nowych warunków, rada nadzorcza powinna była powiadomić mnie o tym. Nie zrobiła tego, nie wpłynęło żadne pismo. W ciągu najbliższych dni będę starał się wyjaśnić tę sprawę. Sam albo z pomocą odpowiednich organów, bo to nie jest zwykłe zlekceważenie decyzji przełożonego.

Andrzej Nowakowski: Wyjaśnienie tej sprawy trochę trwało, wszystko trzeba było przeprowadzić zgodnie z prawem, by z końcem roku wypowiedzieć prezesowi umowę i podpisać nową. Uporządkowywanie wszystkich spraw po Mirosławie Milewskim jeszcze z pewnością trochę potrwa. Były prezydent obiecywał, że nie będzie żadnych trupów w szafie, a okazuje się, że są, niektóre - tak jak molo - jeszcze długo będą odbijać się czkawką. Zarządzenie miało na celu ustalenie jasnych, przejrzystych zasad. Gdyby nie ono, ta sytuacja mogłaby funkcjonować przez kolejne lata i nikt by o tym nie wiedział. Zabrakło transparentności. Jeśli chodzi o wysokość wynagrodzenia, którą ustaliłem, to uważam, że Mirosław Kłobukowski, który od 15 lat jest jednym z najlepszych prezesów MTBS-ów w Polsce, który zarządza majątkiem, w którym mieszka ok. 10 tys. płocczan, powinien otrzymywać adekwatną tak do swojego zaangażowania, jak i efektów pracy, pensję.

Czytaj też:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.