reklama
reklama

Szokujący reportaż. "Lekarz" spod Płocka przepisywał leki jak maszyna i nawet nie ma legalnego dyplomu?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: kadr z reportażu UWAGA TVN

Szokujący reportaż. "Lekarz" spod Płocka przepisywał leki jak maszyna i nawet nie ma legalnego dyplomu? - Zdjęcie główne

foto kadr z reportażu UWAGA TVN

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

WiadomościReporterzy "Uwagi TVN" kilka tygodni zajęli się problemem przepisywania silnych leków opioidowych za pośrednictwem tzw. receptomatów. W internecie bardzo łatwo zamówić receptę na leki bez żadnego badania i weryfikacji. Procederem miał trudnić się Piotr. P., mieszkający w powiecie płockim. Okazuje się, że mężczyzna prawdopodobnie nigdy nie ukończył nawet studiów medycznych.
reklama

Fentanyl jest bardzo silnym lekiem opioidowym, a już niewielka jego dawka może być zabójcza. Ze względu na tani koszt jego pozyskania stał się zamiennikiem dla innych narkotyków. Filmiki przedstawiające tzw. ludzi zombie ze Stanów Zjednoczonych pokazywał ludzi po zażyciu fentanylu. Plaga zatruć fentanylem dotarła kilkanaście miesięcy do Polski. Od kilku miesięcy teoretycznie nie można już w ogóle kupić fentanylu przez internet. Reporterzy "Uwagi" dotarli jednak do źródła i bez większego problemu zdobyli receptę. W ramach prowokacji zdobyli nawet receptę na... nazwisko Izabeli Leszczyny, Minister Zdrowia. Pierwszy materiał w tej sprawie wyemitowany został w połowie lutego 2025 r.

W proceder wystawiania recept na fentanyl w tzw. receptomacie zamieszany miał być lekarz spod Płocka. Miał wystawić nawet 9 tys. recept, co kilka minut. Pojawiły się podejrzenia, że Piotr P. jednak w ogóle nie skończył medycyny.

reklama

- To był przypadek - tłumaczył się Piotr P. w konfrontacji z dziennikarką "Uwagi". 

Prokuratura ma już pewność: Piotr. P. nie ukończył studiów medycznych. Naczelna Izba Lekarska odmówiła wpisanie go na listę lekarzy. Ministerstwo Zdrowia od 2021 roku wydało ponad 7 tys. rejestracji lekarzy spoza UE, ponad 600 NIL nie wpisała do rejestru. System po prostu nie działa. Okazuje się, za niecałe 2 tys. złotych można kupić dyplom dowolnej uczelni...

- Ustalono w Ukrainie, że taki dyplom nigdy temu mężczyźnie nie został wydany - mówi prok. Bartosz Maliszewski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku.

Sprawą Piotra P. zajmuje się teraz prokuratura. Mężczyzna został aresztowany. 

Cały reportaż można obejrzeć tutaj

reklama

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo