Susza dała się we znaki nie tylko rolnikom. Mała ilość opadów negatywnie wpływa też na rosnące grzyby, których w poprzednich latach na początku jesieni był wysyp.
Dziś, gdy odwiedzamy płockie targowiska, widzimy zaledwie kilku sprzedawców. Przy ul. Rembielińskiego będzie jeszcze w czym wybierać, na rynku przy Królewieckiej spotkaliśmy zaledwie dwie osoby, które miały jakiekolwiek grzyby na sprzedaż.
- W naszych okolicach jest sporo rydzów, ale dzisiejsze "sporo" to w porównaniu z poprzednimi latami niewiele. No niestety, pogoda nie sprzyja - mówi nam jeden ze sprzedających na targowisku Rynex.
Jak wspominają sami grzybiarze, żeby coś pozbierać, trzeba się sporo nachodzić.
- Ponad cztery godziny i zaledwie osiem łubianek. Z tego prawie wszystkie to podgrzybki, bo prawusów miałem zaledwie dwie - mówi kolejny sprzedawca, którego spotkaliśmy przy ul. Królewieckiej.
Inni twierdzą, że w okolicach można znaleźć niemal wszystkie rodzaje, ale w niewielkich ilościach. Ważne jest jednak, gdzie się szuka.
- Jak to mówią, jest woda to jest i ryba, tak jest las to znajdziemy i grzyba. Przy obecnych warunkach trzeba jednak pojechać do prawdziwego dużego lasu. W Płocku, nawet tam okolice Borowiczek czy Radziwia, to nie ma co szukać. Kiedy deszcze padały to owszem, i w małych lasach się znajdowało, ale dzisiaj bez szans - usłyszeliśmy.
Ceny grzybów w Płocku w 2026 roku
Odwiedzając miejskie targowiska zauważyliśmy, że dużej rozpiętości cenowej nie ma.
Za 250 g uwielbianych przez wielu kurek trzeba zapłacić około 15 zł. Za kanie - 10 zł.
Kilogram podgrzybków można dostać już za około 20 zł, a prawdziwków nawet za 25 zł.
Wielu lokalnych sprzedawców podkreśla przy tym, że im większe zakupy robimy, tym większe rabaty możemy otrzymać. W odróżnieniu od supermarketu należy też pamiętać, że - jak sama nazwa wskazuje - na targu warto się targować.
Komentarze (0)