Reklama

Reklama

Sukces Plockampu. Stali nawet na schodach

Opublikowano: 10 czerwca 2015 11:23
Autor:

Sukces Plockampu. Stali nawet na schodach - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Pierwszy barcamp za nami. Prelegenci dwoili się i troili, żeby sprzedać jak najwięcej informacji w bardzo krótkim czasie, rezerwując jeszcze chwilę na sporą ilość pytań z sali. Dlaczego przy zakładaniu firmy warto formować drużynę jak „Drużynę A”? Co oznacza skrót „CCC”? Czy warto iść na wojnę z klientem i czy social media służą do sprzedaży? - to tylko wierzchołek z poruszanych zagadnień.

Reklama

Pierwszy barcamp za nami. Prelegenci dwoili się i troili, żeby sprzedać jak najwięcej informacji w bardzo krótkim czasie, rezerwując jeszcze chwilę na sporą ilość pytań z sali. Dlaczego przy zakładaniu firmy warto formować drużynę jak „Drużynę A”? Co oznacza skrót „CCC”? Czy warto iść na wojnę z klientem i czy social media służą do sprzedaży? - to tylko wierzchołek z poruszanych zagadnień.

We wtorek wieczorem odbył się pierwszy Plockamp w pubie Zachęta przy ul. Grodzkiej. Prelegenci raczyli wszystkich wiedzą, jak otworzyć i utrzymać własny biznes w oparciu o doświadczenie w branży e-comerce. Na nietypowej impreie zjawili się nawet przedstawiciele Ratusza, Aneta Pomianowska-Molak i wiceprezydent Jacek Terebus, natomiast młodych ludzi było tyle, że stali nawet na schodach. Chyba nikt nie spodziewał się aż takiego zainteresowania. Wielka szkoda, że zdecydowano się na zorganizowanie pierwszego barcampu w środku tygodnia, planując zakończenie dopiero na godzinę 22.00, gdy następnego dnia trzeba iść do pracy.

Ogromnym plusem byli prelegenci. Czuć w nich pasję do tego, co robią i chyba żadnego pytania nie pozostawili bez odpowiedzi. - Łatwo to się prowadzi warzywniak, ale trudno już prowadzić sprzedaż w sieci – stwierdził Wojciech Latoszek, założyciel sklepu internetowego 4Gift.pl, który w swoim wykładzie skupił się na tym, w jaki sposób założyć i z sukcesem prowadzić sklep internetowy.

W zasadzie samo założenie nie wymaga wielkiej filozofii, prawdziwą sztuką jest utrzymanie się na powierzchni. Latoszek ostrzegał, aby niczego nie robić samemu, tylko w minimum  dwuosobowej drużynie. Zespół porównał nieco żartobliwie do serialowej „Drużyny A”. - Fajnie mieć gościa od brudnej roboty, frontmana i wariata od szalonych pomysłów.

Drugie przykazanie brzmiało „Wyróżnij się albo zgiń”, ponieważ klient poszukuje czegoś nietuzinkowego. Na początku swojej działalności jego sklep proponował darmowe dostawy na terenie stolicy bez względu na wartość zamówienia. – Jednak pod względem fizycznym i ekonomicznym nie daliśmy rady. Zbyt często trafiali do nas tzw. łowcy promocji, którzy już później nie wracali.  

Za klucz do sukcesu poczytuje sobie umiejętny dobór produktów, bez koncentracji tylko na jednej czy góra dwóch hurtowniach. – Wiecie, kto tak naprawdę kupuje gadżety? – pytał, jednocześnie przyznając, że sam do prawidłowej odpowiedzi dochodził przez wiele miesięcy. Jego zdaniem, wcale nie chodzi o mężczyzn, tylko o kobiety w związkach. - To one planują i kupują prezenty, facet tylko płaci i co najwyżej odbiera przesyłkę – na co dowodem są słupki z poziomu sprzedaży. Najwyższe przypadły na święta Bożego Narodzenia, walentynki, a także  na dzień chłopaka. Ale uwaga, klient ceni nie tylko zawartość, ale również staranne i estetyczne, a najlepiej personalizowane opakowanie, jak to robią dziewczyny prowadzące sklep z ubraniami z dresu pakujące wszystko w bibułkę i z karteczką z życzeniami. – Znam przypadek, kiedy firma wysłała książki zapakowanie w gazetę. W ten sposób od razu pożegnała klienta – tyle że równie mocno trzeba uważać na kurierów potrafiących z kartonu zrobić miazgę.

W Polsce wciąż jest aktualny skrót „CCC”, czyli Cena Czyni Cuda. - To nie żaden mit – zapewniał Latoszek. - Firmy potrafią zabijać się o cenę niższą o 10 gr, działając na wzajemne wyniszczenie.

Preferuje nacisk na unikalne opisy produktów wzbogacone zdjęciami. Co do pozycjonowania, to poleca zlecenie tego aspektu zaufanej agencji z branży. Co jeszcze jest ważne? Może to wydaje się banalne, ale trzeba dysponować odpowiednio dużym magazynem i dokładnie znać jego zawartość. Należy właściwie zsynchronizować wszystkie kanały sprzedaży (których powinno być możliwie jak najwięcej). Tak, aby nie doszło do sytuacji, że dany przedmiot w sklepie internetowym figuruje jako dostępny, natomiast w rzeczywistości inny klient już go kupił przez Allegro. Latoszek uważa, że w sytuacji reklamacji czy zwrotu nie warto iść na wojnę z klientem, tylko oddać pieniądze i po kłopocie.

O promowaniu marki w mediach społecznościowych wspominał Dawid Pacha, działający w swojej branży od 8 lat. Pracował w Agencji Społem, był współzałożycielem Czwartków Social Media i współautorem podcastu Łebskie Chłopaki. Podstawa jest tu oczywista, trzeba założyć własny kanał na YouTube czy stronę na Facebooku. Dalsza strategia zależy od przyjętego podejścia. Można albo skoncentrować się na regularnych postach, wrzucanych filmikach video, dbając jednocześnie o reklamę i liczne konkursy, albo zastosować tzw. story telling, kiedy liczą się historie, autentyczność, element zaskoczenia i zbieranie komentarzy. Tu sporo również zależy czy dana firma od samego początku postanowiła działać w środowisku social media, jak wiele firm modowych, czy też postanowiła się do niego przenieść.

– Tylko co z tego, że mam milion fanów, jak tylko 500 osób u nas kupuje? – pytał Pacha. Recepta to szacunek do klienta, instruktaż, jak się obchodzić z danym przedmiotem, znajomość jego imienia. Błędem jest utożsamianie social media z narzędziem służącym sprzedaży, co tłumaczył na przykładzie blogerki modowej Maffashion promującej perfumy na Snapchacie. Później te w perfumerii schodziły na pniu. – W rzeczywistości rola sprzedającej przypadła Maffashion, media społecznościowe posłużyły tu raczej za przekaźnik.

Polecał każde swoje działanie sprzedażowe w social media poprzedzić dokładnym zbadaniem segmentu, który nas interesuje. – Dowiedzmy się najpierw, ile jest kobiet lubiących kotki, ale pieski już niekoniecznie – radził. Wspominał także o mężczyźnie prowadzącym sklep z winami, który postanowił poszerzyć swoją działalność i założył bloga tematycznego. Wyszukiwał na forach ludzi szukających informacji na temat winiarstwa i zapraszał ich do siebie na bloga.

Na koniec zachwalał budowanie społeczności (w tym integrację pracowników) poprzez wprowadzanie programów lojalnościowych, łączenie sił przez firmy przy organizacji wspólnych promocji, czytanie blogów, serwisów zagranicznych i książek branżowych, w tym wydanych nawet siedem, osiem lat temu. – Uważajcie jednak na różnych magików obiecywaczy. Wszystko trzeba w tej branży przetestować na własnej skórze.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.