Reklama

Reklama

Stanął z uniesionym krzyżem na trasie Marszu Równości

Opublikowano: 13 sierpnia 2019 06:05
Autor:

Stanął z uniesionym krzyżem na trasie Marszu Równości - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Ma 15 lat, jest młodzieżowym radnym miasta Płocka, w sobotę stanął z krzyżem i modlitwą na ustach naprzeciw uczestnikom Płockiego Marszu Równości.

Reklama

Ma 15 lat, jest młodzieżowym radnym miasta Płocka, w sobotę stanął z krzyżem i modlitwą na ustach naprzeciw uczestnikom Płockiego Marszu Równości.

Na początku stanął na ul. Kolegialnej z niedużym obrazkiem, później już z krzyżem z nałożonym różańcem. Decyzję o próbie protestu podjął w dniu ogłoszenia Marszu Równości w Płocku. Znał też historię o bohaterstwie ks. Ignacego Skorupki, który miał zginąć z krzyżem w ręku, idąc w pierwszym szeregu na wroga podczas walki z bolszewikami w sierpniu 1920 r. (ta jest jednak mitem o bohaterskiej śmierci przedstawionym na obrazie Jerzego Kossaka, kapłan zginął podczas udzielania rannemu żołnierzowi ostatniego namaszczenia).

– Poruszył mnie widok obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej z tęczą – opowiada Jakub Baryła. – Pobiegłem na starówkę, zadzwoniłem domofonem do sióstr zakonnych. Nikt nie otworzył. Wówczas spotkałem jakąś panią. Przy sobie miała obrazek z Adoracją Najświętszego Sakramentu z monstrancją - figurą Matki Bożej Niepokalanej z Niepokalanowa. To z nim stanąłem za pierwszym razem, aby pokazać im, że Pan Bóg nas przed nimi chroni i jak wygląda Matka Boża. W międzyczasie podeszła do mnie jakaś uczestniczka Marszu, żeby mnie przytulić. Powiedziała „bo twoja mamusia cię nie kocha” – wspomina. – Stojąc z tym obrazkiem szybko zdałem sobie sprawę, że to nie wystarczy i powinienem zrobić więcej. Pobiegłem do księdza z pobliskiej parafii. Tam powiedziałem, że wraz z kolegą przydałby się nam krzyż, ułatwi nam modlitwę i naśladowanie ks. Skorupki.

Krzyż dostał, stanął z nim trzykrotnie: na ul. Kościuszki, na skrzyżowaniu ul. Kościuszki z ul. Tumską, następnie przy budynku sądu. Jak twierdzi, na początku policja go wypchnęła, stąd kolejne próby. – Usiadłem na bruku. Modliłem się. Podeszli policjanci, przenieśli mnie na trawnik i spisali. Policjanci byli mili. Nawet spytali, czy nie jestem spragniony. Kolega miał gorzej. Za skandowanie hasła jeden z nich zagroził, że jeśli nie przestanie, to mu te nogi połamie. Dlaczego stanąłem z krzyżem? Próbowałem zamanifestować niezgodę na tego rodzaju marsze. Skłonić do refleksji. Abym nie mógł sobie zarzucić, że nie zrobiłem wszystkiego, co w mojej mocy. Niestety dyskusje wokół tematu LGBT najczęściej kończą się wzajemnym obrzucaniem obelgami.

Nie zgadza się z tym, aby osoby tej samej płci mogły np. adoptować dziecko, gdyż – jak dodaje – wynika to z potrzeby obecności w życiu dziecka zarówno mężczyzny, jak i kobiety, dzięki czemu możliwy jest prawidłowy rozwój psychologiczny i seksualny dziecka. Roberta Biedronia, który szedł w sobotnim marszu, nazywa „antyklerykałem” za pomysł z opodatkowaniem kościelnej tacy. – To próba uderzenia w Kościół – mówi Baryła. Tylko czy Kościół, jako instytucja, nie jest tak nieskazitelna, jaką chciałoby widzieć ją wielu wiernych? Ostatnio było głośno o przypadkach pedofilii wśród księży. – Jedni stawali się duchownymi faktycznie z powołania, inni niekoniecznie. W PRL wprowadzano agentów do stanu duchownego. Według badań zjawisko pedofilii wśród księży zdarza się rzadziej niż wśród innych zawodów, np. murarzy czy nauczycieli. Religia stanowi spoiwo dla ludzi. Bez niej rozpierzchają się, wówczas jednostki łatwiej indoktrynować.

Zastrzega, że w sobotę nie wyszedł z krzyżem dla zabawy. – Traktuję sprawę poważnie. Zaufałem Bogu. Wiarę zaszczepiła mi babcia. Oczywiście, że wolałbym, by ta sprawa nie miała dalszych konsekwencji. Dawniej chrześcijanie ginęli za wiarę, a tu co najwyżej, i to w najbardziej ekstremalnym przypadku, mundurowi zabraliby mnie na „dołek”. Zresztą policjanci wykonywali po prostu swoje obowiązki. Kto inny wydał zgodę na organizację Marszu.

W sobotę słyszał także obelgi, wyzwiska pod adresem uczestników Marszu. Według niego tego rodzaju zachowanie to po prostu brak szacunku do drugiego człowieka. – Ruch przeciwników LGBT można podzielić na kilka składowych. Ci pierwsi uważają, że pewne sprawy powinny pozostawać w sypialni, nie trzeba w tych sprawach wychodzić na ulicę, drudzy są przeciwni z racji wiary. Jest tu przestrzeń do kulturalnego prowadzenia dyskusji, posługując się merytorycznymi argumentami – zapewnia płocczanin. – Są wreszcie takie osoby, które nadinterpretują, traktują wybiórczo słowa zawarte w Piśmie Świętego, w Starym Testamencie, sądząc, że legitymizują agresję wobec innych ludzi. Moim zdaniem nie należy potępiać osób homoseksualnych, a raczej grzech, same działania. Jeśli wierzy się w Boga, kocha się nawet wroga, ale nie oznacza to akceptacji dla pewnych zachowań. Nie muszą mi się podobać "cipkomaryjki".

Podczas sobotniego Marszu zauważył nie tylko obraz Matki Boskiej Częstochowskiej z tęczową aureolą, co dla niego oznacza profanację obrazu z Jasnej Góry. – Jakiś mężczyzna przebrał się za księdza czy ministranta, zakładając do tego durszlak na głowę, tańczył. Pojawiły się osoby przebrane za zakonnice, miały na sobie habity. Ktoś się nawet przeżegnał. Zapewne wśród uczestników Marszu są osoby ideowe, ale po co szydzić z czyjejś religii, prowokować z uśmiechem na ustach? Pewne sytuację mogą dotknąć osobę wierzącą. Denerwuje mnie też pewna hipokryzja. Jeśli coś się powie na temat LGBT łatwo usłyszeć, że to mowa nienawiści, ale czy aby na pewno w drugą stronę tej mowy nienawiści nie ma, kiedy ktoś jest nazywany „amebą umysłową”?

Wiele osób gratuluje mu tego, co zrobił w sobotę, jako publicznego świadectwa wiary. Wylicza też inne reakcje... – Był już hejt, nazywanie „szczylem, co powinien wrócić do lekcji”. Są i tacy, którzy uważają, że to wszystko dla zdobycia łatwej sławy. A na niej mi nie zależy, nie o to chodziło. To bardziej skutek uboczny. Może jestem młody, ale to nie znaczy, że nie mam własnych poglądów. Chciałem zareagować, spowodować dyskusję w inny sposób. Obojętność to współudział.

Fot. Krzysztof Kaźmierczak

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (60)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.