Wpis w mediach społecznościowych policji pojawił się dokładnie 3 lutego. Jego treść jest lakoniczna, niewiele mówiąca.
- 3 lutego 2026 roku do Komendy Wojewódzkiej Policji zs. w Radomiu wpłynęła anonimowa informacja sygnalizująca nieprawidłowości w działaniu policjantów Oddziału Prewencji Policji w Płocku. Wstępnych czynności weryfikacji informacji zawartych w korespondencji dokonali policjanci z Wydziału Kontroli KWP zs. w Radomiu. Komendant Wojewódzki Policji zs. w Radomiu zlecił przeprowadzenie w tej sprawie czynności wyjaśniających w trybie rozdziału X ustawy o Policji. Z uwagi na charakter zawartych w korespondencji treści została ona natychmiast przekazana do Biura Spraw Wewnętrznych Policji.
Czy policja ujawniła tę informację dobrowolnie czy już wtedy pojawiły się pytania o zdarzenie? Tego nie wiemy, ale fakt, że policja przedstawiła lakoniczny komunikat pozostawia sporo do interpretacji.
Faktem jest, że tego samego dnia, dokładnie 3 lutego, Komenda Miejska Policji przekazała informację o zakończonym postępowaniu wobec jednej z policjantek. Kobieta na stacji benzynowej zostawiła służbową broń. Zgubę szybko znalazł pracownik stacji, a policjantka została ukarana naganą.
Zwykłym obserwatorom mógł umknąć fakt, że Komenda Wojewódzka w Radomiu pisze o Oddziale Prewencji Policji w Płocku, natomiast sprawa zgubionej broni dotyczy policjantki z Komendy Miejskiej Policji w Płocku. To dwie zupełnie inne jednostki - OPP podlega bezpośrednio pod Komendę Wojewódzką Policji w Radomiu. Mówiąc w pewnym uproszczeniu, to formacja policji, która jest delegowana w różne miejsca - tam, gdzie akurat jest zapotrzebowanie. Płoccy policjanci z OPP pełnią służbę w różnych miastach na terenie województwa mazowieckiego i nie tylko. Policjanci byli delegowani chociażby do ochrony wschodniej granicy.
Standardem jest, że ta formacja bierze udział w zabezpieczeniu Marszu Niepodległości w Warszawie.
Skandal w płockiej policji?
To właśnie 11 listopada 2025 roku miała dotyczyć sytuacja, którą opisuje Marcin Dobski w Telewizji Republika. W swoim materiale wskazuje, że w ostatnich dniach miał duży problem z uzyskaniem komentarza od prokuratury, do której odesłała go Komenda Główna Policji. Kiedy w końcu prowadząca sprawę Prokuratura Okręgowa w Warszawie udzialiła komentarza, prok. Artur Folga przyznał:
- Do Prokuratury Okręgowej w Warszawie w dniu 6 lutego 2025 r. wpłynęły z Biura Spraw Wewnętrznych materiały dotyczące anonimu skierowanego do Komendy Wojewódzkiej Policji z/s w Radomiu. Jedną z kwestii wskazanych w anonimie jest zdarzenie o charakterze seksualnym. Obecnie dokumenty są analizowane przez prokuratora. Nie wszczęto postępowania w tej sprawie
- powiedział prok. Telewizji Republika.
Na swoim profilu w serwisie X Marcin Dobski ujawił, że według jego wiedzy do zdarzenia doszło w hotelu, w którym zakwaterowani byli policjanci po zabezpieczeniu Marszu Niepodlegości. Podał, że sprawa dotyczy "dwóch policjantów i dwóch policjantek".
Nieoficjalnie potwierdziliśmy tę wersję zdarzeń.
Prokurator Folga zapowiedział, że "ze względu na dobro postępowania i pokrzywdzonej nie udzieli dalszych informacji".
Komentarze (0)