Reklama

Reklama

Reżyser z Płocka podbija Los Angeles

Opublikowano: czw, 16 paź 2014 12:31
Autor:

Reżyser z Płocka podbija Los Angeles - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Choć nawet nie pije kawy, udało mu się nakręcić świetny film z doborową obsadą pod tytułem „Mocna kawa wcale nie jest taka zła”. Swoje pierwsze reżyserskie kroki stawiał w Płocku, by następnie rozpocząć studia w Warszawskiej Szkole Filmowej. A teraz zawędrował aż na inny kontynent, prosto do Hollywood Boulevard w Los Angeles. Od razu po nagrodę.

Reklama

Choć nawet nie pije kawy, udało mu się nakręcić świetny film z doborową obsadą pod tytułem „Mocna kawa wcale nie jest taka zła”. Swoje pierwsze reżyserskie kroki stawiał w Płocku, by następnie rozpocząć studia w Warszawskiej Szkole Filmowej. A teraz zawędrował aż na inny kontynent, prosto do Hollywood Boulevard w Los Angeles. Od razu po nagrodę.

„Mocną kawę”, traktującą o pogmatwanych relacjach ojca z synem powracającym po latach w rodzinne strony, mogliśmy niedawno oglądać w płockim kinie. Z obsadą – dodajmy - wręcz doborową, bo z udziałem m. in. Doroty Pomykały, Mariana Dziędziela i Wojciecha Mecwadolskiego. Młody płocczanin nie tylko stanął za kamerą, ale także przez pół roku pisał scenariusz, bazując na sztuce „Mending Fences” Norma Fostera kanadyjskiego dramaturga komediowego. W trakcie trwania filmu dwaj mężczyźni piją sobie w najlepsze kawę. Toi jego ulubiona scena. - Niektórzy uczulali mnie, że ten obecny tytł okaże się przydługi – śmiał się podczas wywiadu z Portalem Płock. - Teraz ludzie go mylą, przekręcają. Cieszy mnie to. Dzięki temu ten tytuł żyje.

Kiedy rozmawialiśmy wtedy z Alkiem Pietrzakiem, pierwsze pytanie wcale nie należało do nas, ale do niego. Zastanawiał się nad frekwencją w czasie seansu i reakcjami widzów. Kompletnie bezzasadnie. Film, umiejętnie łączący elementy dramatu z komedią, spodobał się nie tylko płocczanom, ale i na kolejnym przeglądzie (po triumfie m. in. w Kazimierzu Dolnym) i to w samym Los Angeles, gdzie od 15 lat odbywa się Festiwal Filmów Polskich.

Płocczaninowi przyznano nagrodę w kategorii „Najlepszy film krótkometrażowy”. Corocznie w Los Angeles odbywa się bowiem przegląd filmów polskich z całego roku (nakręconych od września do czerwca), choć te wcale nie muszą być ani w języku polskim ani kręcone w naszym kraju. Warunkiem jest udział rodzimych twórców i artystów. Najlepsi otrzymują nagrody przyznane przez kapitułę jurorską. O zwycięstwie 22-letniego Alka Pietrzaka zadecydowali: Bijan Tehrani, Drew Denny, Rachel O’Meara i Ziggy Kozłowski.

Oprócz niego, z nagrodami z Los Angeles wyjechali także Antoni Pawlicki (nagroda Piotra Łazarkiewicza za rolę w „Papuszy” w reżyserii Joanny i Krzysztofa Krauze i w „Big Love” Barbary Białowąs), Dawid Ogrodnik („Jesteś Bogiem” Leszka Dawida i „Chce się żyć” Macieja Pieprzycy). Na festiwal przybyła również Emmanuelle Seigner, aby odebrać statuetkę w imieniu Jana Polańskiego. Wszyscy wspólnie stanęli do modnego ostatnio „selfie”.

Czytaj też:

Fot. www.polishfilmla.org, na planie filmowym - Michał Charyton (archiwum prywatne)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.