Reklama

Reklama

Płockie osiedla. Są gorsze i lepsze?

Opublikowano: 28 października 2014 18:00
Autor:

Płockie osiedla. Są gorsze i lepsze? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Przystanki, które nie w każdej części miasta wymieniono na nowe, z elektronicznymi rozkładami jazdy, stały się tematem kolejnej części sesji rady miasta. Radni zainteresowali się, że bywają także takie, które nie mają nawet dachu. – To nie fair – odpierał zarzuty jeden z wiceprezydentów.

Reklama

Przystanki, które nie w każdej części miasta wymieniono na nowe, z elektronicznymi rozkładami jazdy, stały się tematem kolejnej części sesji rady miasta. Radni wskazywali, że bywają także takie, które nie mają nawet dachu. – To nie fair – odpierał zarzuty jeden z wiceprezydentów.

Temperatura dyskusji podczas sesji nieco się podniosła. Prym wiodła Wioletta Kulpa. - Co ze zwiększeniem o 500 tys. zł środków na umocnienie skarpy wiślanej? – zafrasowała się radna nad trwającą od jakiegoś czasu inwestycją za 7 mln zł, którą realizuje spółka miejska Muniserwis. - Miasto sukcesywnie przekazuje im środki, bo to nie tylko wzmocnienie, ale także jej odwodnienie i konieczne nasadzenia – wyjaśniał wiceprezydent Lewandowski.

Dopłaty za pustostany

Kolejny problem dotyczył dopłat do czynszu, o które wnioskowało Miejskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego w związku z programem budowy 300 mieszkań czynszowych. - Czy w takim razie wzrosną opłaty za te mieszkania? – zwróciła się radna Kulpa z pytaniem do dyrektora ratuszowego Wydziału Gospodarki Mieniem, Mariusza Pakulskiego. Ten uspokajał, że takie dopłaty były już czynione parokrotnie. Chodzi tu m. in. o istnienie tzw. pustostanów, na co obruszyła się radna Aniela Niedzielak. - Zakładacie sobie pustostany przy takim niedoborze mieszkań komunalnych, za które teraz trzeba będzie dokładać?- nie dowierzała. 

- Im wyższa jest kwota dofinansowania, tym bezpieczniej dla mieszkańców, że czynsze nie wzrosną – uspokajał wiceprezydent Cezary Lewandowski. Radni ostatecznie opowiedzieli się przychylnie za dopłatami, przy jednym glosie sprzeciwu i dwoma wstrzymującymi się.

Co z tymi przystankami?

Kolejnym spornym elementem okazały się nowe przystanki, a właściwie ich lokalizacje. Radną Kulpę zainteresował przystanek na Jana Pawła, 150 metrów od skrzyżowania z ul. Wyszogrodzką. - Dlaczego po świeżutkim remoncie ktoś nagle wpada na genialny pomysł przystanku bez zatoczki? Na stacji BP przed Podolszycami, przystanek miałby być tuż przy wyjeździe ze stacji. W rezultacie autobus będzie blokował ruch samochodom osobowym – nie pojmowała koncepcji.

W sprawie wypowiedział się Jacek Ambroziak, prezydencki pełnomocnik ds. transportu publicznego. Według niego, lokalizacje obu przystanków nie stanowią żadnego problemu. - Dyplomowany audytor bezpieczeństwa ruchu drogowego, z którym konsultowaliśmy tą kwestię, nie wyraził żadnych uwag – tłumaczył radnej. - Wszystko zostało dokładnie przemyślane tak, aby mieszkańcy chętniej korzystali z komunikacji miejskiej. Jeszcze nie zdarzył mi się przypadek, żeby któryś z mieszkańców zaprotestował – ale jego słowa nie usatysfakcjonowały przewodniczącej płockich struktur Prawa i Sprawiedliwości. Odpowiedź uznała za „mało merytoryczną”.

Temat przystanków podchwycili także inni radni, w tym Leszek Brzeski, który chciał wiedzieć, kiedy będzie remont ul. Wyszogrodzkiej, aby zrobić tam zatoczkę dla autobusów. Kolejna sprawa dotyczyła planowanego przystanku na ul. Zglenickiego, na wysokości budynku Centrum Usług Korporacyjnych, aby pracownicy nie musieli do pracy przemierzać prawie kilometrowej odległości (w tym przypadku rozmowy w dalszym ciągu trwają).

O stan starych przystanków na Radziwiu zatroskała się także radna Barbara Smardzewska-Czmiel. - Tam często brakuje nawet zadaszenia. Ja już nawet nie śmiem wspominać o takiej wiacie z elektroniką, bo na taką to przyjdzie pewnie poczekać parę lat. Może postawmy chociaż takie tymczasowe, chroniące przed deszczem czy śniegiem – proponowała.

Ten istny wysyp pytań podsumowała radna Joanna Olejnik. – Niemalże z uśmiechem słucham, jak wszyscy nagle zainteresowali się przystankami. Może jednak spójrzmy ile nam przybyło nowych i ładnych wiat. Przejedźcie się na Sienkiewicza, sami zobaczycie - radziła.

Jej słowa nie przeszkodziły jednak zaapelować Anieli Niedzielak, aby nie wymieniano przystanków i tak już w kiepskim stanie na jeszcze gorsze, jak to miało ponoć miejsce w Imielnicy.

To nie fair. Nie ma gorszych i lepszych dzielnic

- Nie ma w Płocku lepszych lub gorszych dzielnic, a stawianie w taki sposób sprawy jest moim zdaniem nie fair – ocenił wiceprezydent Krzysztof Izmajłowicz. - Jesteśmy dopiero po pierwszym etapie procesu wymiany płockich przystanków, poprzedzonych badaniami nad ilością wsiadających i wysiadających pasażerów. Nie było innego kryterium. Do tych 20 dojdzie jeszcze 11, trzy przy nowym wiadukcie na Piłsudskiego, stąd pierwszy etap obejmie 31 przystanków. Miasto jest jedno, a te przystanki, które były w zadowalającym stanie technicznym przenieśliśmy tam, gdzie były równie mocno potrzebne. Stopniowo zamierzamy montować także kolejne elementy elektroniczne przy 20-30 kolejnych wiatach, utrzymanych w obecnej charakterystyce architektonicznej – co, jak dodawał, miałoby nastąpić w przeciągu następnych 3 lat.

W trakcie głosowania 19 radnych pozytywnie opowiedziało się za przedłożoną im informacją, 3 postanowiło wstrzymać się od głosu.

Strefa ekonomiczna, czyli lepiej późno niż wcale

W poniedziałek, 27 października podpisano w Ratuszu umowę w sprawie objęcia patronatem części obszaru płockiego lotniska oraz działki w Trzepowie przez Warmińsko-Mazurską Specjalną Strefę Ekonomiczną. Co w takim razie z koncepcją nawiązania bliższej współpracy z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną? Upadła? Drążył temat Mirosław Milewski. 

Z wyjaśnieniami pospieszył wiceprezydent Lewandowski. – W przypadku Łódzkiej SSE chodzi o współpracę z konkretnym inwestorem, przy WM SSE to szereg ułatwień dla inwestycji realizowanych na konkretnych terenach – a te, dodajmy, obejmują m. in. zwolnienia podatkowe.

Na razie chodzi o tereny miejskie. Arkadiusz Iwaniak miał jednak wątpliwości, czy starczy terenów dla innych inwestorów przy stworzeniu jakiegoś dużego obiektu. - Nie działamy w próżni, musimy być konkurencyjni, stąd decyzja odnośnie lotniska – wycedził Lewandowski. - Będziemy starali się poszerzać strefę także o nieruchomości prywatne.

Niestety, każdy nowy teren będzie musiał przejść bardzo długą proceduralną ścieżkę. Radni jednak bez żadnego sprzeciwu wyrazili zgodę na patronat.

Fot. Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (11)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.