Reklama

Reklama

Plany na modernizację nabrzeża. Szok, ostra krytyka i wyjaśnienia

Opublikowano: wt, 26 wrz 2017 19:30
Autor:

Plany na modernizację nabrzeża. Szok, ostra krytyka i wyjaśnienia  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Gdyby ktoś chciał w jakiś perfidny sposób temu obszarowi zaszkodzić i zohydzić go mieszkańcom i przyjezdnym, to lepiej nie mógł tego zaplanować niż to zrobił autor tego dokumentu – tak na sesji wypowiadał się jeden z mieszkańców na temat materiałów dotyczących modernizacji nabrzeża. Zdecydowanie nie zgodził się z nim wiceprezydent. - Taka opinia to efekt niedoczytania dokumentu do końca. To stek bzdur i powtarzanie rzeczy nieprawdziwych.

Reklama

- Gdyby ktoś chciał w jakiś perfidny sposób temu obszarowi zaszkodzić i zohydzić go mieszkańcom i przyjezdnym, to lepiej nie mógł tego zaplanować niż to zrobił autor tego dokumentu – tak na sesji wypowiadał się jeden z mieszkańców na temat materiałów dotyczących modernizacji nabrzeża. Zdecydowanie nie zgodził się z nim wiceprezydent. - Taka opinia to efekt niedoczytania dokumentu do końca. To stek bzdur i powtarzanie rzeczy nieprawdziwych.

Dyskusja o nabrzeżu na wrześniowej sesji Rady Miasta Płocka w auli ratusza rozpoczęła się od prośby o możliwość zabrania głosu przez Pawła Stefańskiego. Na wstępie zaznaczył, że on tylko tę czyjąś opinię zamierza prezentować.

- Najbardziej kuriozalne jest pierwsze zdanie, iż gmina posiada kompleksową i spójną koncepcję. Otóż ona nie posiada jakiejkolwiek. Tu brakuje nawet zarysu wizji. To, co jest nazywane koncepcją, jest jedynie niespójnym zbiorem przypadkowych pomysłów. Efekt może być tylko jeden, wyrzucone pieniądze i dalsza degradacja. W materiale zawarto stwierdzenie, iż obszar ten stanowi integralną część płockiej starówki. Tak nie jest, ponieważ nie dzieli z nią żadnej funkcji. To obszar odrębny. Są tam tezy o cofce. Skwer z ławkami i ładowarkami dla sprzętu elektronicznego to od razu skwer biznesu?

Poddał również w wątpliwość twierdzenie o rewitalizacji nabrzeża. Według niego bardziej stosowne byłoby określenie, iż chodzi o remont. - Chociaż nie wiem, czy by to służyło pozyskaniu pieniędzy. Nie wiem też czym jest dominanta w kształcie łódki. Wcześniej były pergole. Budowa jakichkolwiek obiektów kubaturowych obiektów przy Sobótce to dalsze oszpecanie krajobrazu. Wprowadzanie w ten obszar większego ruchu kołowego, w tym autokarów, nie zwiększy atrakcyjności dla funkcji wypoczynku. Reasumując, gdyby ktoś chciał w jakiś perfidny sposób temu obszarowi zaszkodzić i zohydzić go mieszkańcom i przyjezdnym, to lepiej nie mógł tego zaplanować niż to zrobił autor tego dokumentu.

Krytykował nawet sposób napisania materiału, określając wartość merytoryczną tekstu jako „zerową”. - Poziom szkodliwości zaproponowanych rozwiązań jest najwyższy z możliwych.

Od siebie dodał, że nigdy nie przedstawiono radnym całościowej koncepcji, a tylko opisy fragmentów zagospodarowania nabrzeża. - Tak samo było podczas plenerowego podpisywania umowy na wykonanie prac budowlanych na nabrzeżu. Radni do dziś nie wiedzą, że zamierza się w tym zadaniu wybudować drugie molo. Jakby to jedno nie wystarczało? W materiale nie ma ani słowa o roli, jaką powinien pełnić półokrągły falochron. Bredzi się tam, że ma ochraniać port jachtowy. A co do cofki, to ta byłaby wówczas, gdyby woda z Włocławka płynęła w stronę Płocka. A tak nie jest. Ten falochron miałby pełnić rolę mola do komunikacji, być miejscem do spacerów i rekreacji. Nie ma opisu roli i funkcji falochronu nr 2. Do czego on ma służyć? Po co komu ta poprzeczna budowla? Dlaczego zaprojektowano tak zwany slip pochylnię o długości 20 metrów, a w zupełności wystarczyłby taki około 10 – 12 metrów. Po co tam slip w ogóle, skoro jest inny w odległości około jednego kilometra, na końcu Sobótki, przed ujściem rzeki Brzeźnicy? Tam slipowano turbinę gazową dla Orlenu. Napisano o kilometrach utwardzanych ścieżek do biegania, jakby teraz nie było tam po czym biegać... Ani słowem nie wspomniano o możliwej lokalizacji filharmonii, miejscach dla autokarów. Trzeba się zdecydować albo cisza i spokój, wypoczynek albo hałas i smród samochodów – ostatecznie nazywając cały materiał „gniotem”.

[ZT]16315[/ZT]

[ZT]16526[/ZT]

Radna Daria Domosławska z kolei wyraziła poparcie dla powstania ścieżek biegowych w imieniu mieszkańców uprawiających sport rekreacyjnie, jak i wyczynowo. Wiceprezydent Jacek Terebus nie zgodził się z ani jedną tezą z wypowiedzi Pawła Stefańskiego. Zaczął od tego, że cofka to nie zjawisko krajobrazowe i urzędnicy sobie tego nie wymyślili.

- Również żeglarze wskazywali, że w tym miejscu taka cofka ma miejsce. Przy silnym wietrze po prostu woda się cofa. Samochodów, o których wspominał przedmówca, też tam nie ma. Będą w zupełnie innej części nabrzeża do realizacji w drugim etapie – a więc od mostu w stronę Płockiego Towarzystwa Wioślarskiego. - Stwarzamy  strefę rekreacyjną, przenosząc drogę na podskarpie. Te opinie to stek bzdur i powtarzanie rzeczy nieprawdziwych. Turbina nie była slipowana, tylko przenoszona dźwigiem i stawiana na środek transportu.

Dalej tłumaczył, że plan nie zmienił się od lat, tylko doszło do uszczegółowienia. Duża ostroga jest konieczna, aby zabezpieczyć plażę przed regularnym zabieraniem jej przez wodę. - Musimy zapewnić właściwe slipowanie łodzi, a taki skład ma samochód plus łódź ma kilka metrów – wyjaśniał wiceprezydent. -. Gdzieś ten skład zmieścić się musi. Długość slipu konsultowano z Morką. Teraz spacer kończy się na ogrodzeniu Morki – przy czym budynek pozostanie własnością Morki. - Aby iść dalej trzeba przejść do wąskiej drogi między amfiteatrem a Morką. Chcemy zrobić szeroki na trzy metry ciąg spacerowy umożliwiając przejście na plażę w kierunku Sobótki, jednocześnie odsuwając ciąg komunikacyjny jak najdalej od rzeki. Całą ulicę Rybaki przesuwamy na podskarpie, a dalej połączy się z drogą przy amfiteatrze. W ten sposób zyskujemy piękną przestrzeń rekreacyjną począwszy od ogrodzenia Morki. Zielony daszek zostanie rozebrany. Planujemy przetarg na zagospodarowanie terenu. A jeśli tak się nie stanie, będzie to teren zielony.

Na wprost od schodów Broniewskiego powstanie taras widokowy z podestem. W planach jest też nieduży modułowy pawilon z ogólnodostępnymi toaletami i do wykorzystania na cele gastronomiczne, a także plac zabaw, strefa wypoczynku z ławeczkami przykryta imitacją żagli, alejki, ścieżka rowerowa wzdłuż całego nabrzeża, kolejne tereny zielone. Przy Sobótce byłaby ścieżka biegowa. W czasie imprez obowiązywałaby specjalna organizacja ruchu.

Posypały się pytania. Radna Wioletta Kulpa pytała o plany drugiego wejścia do zoo, radna Iwona Krajewska o miejsca dla autokarów, z kolei Wojciech Hetkowski zagadnął o plany budowy filharmonii na nabrzeżu, wcześniej przyznając, że ten pomysł go "zszokował". Wiceprezydent podkreślał, że w przypadku filharmonii nic nie zostało przesądzone i tu tylko jedna z możliwych lokalizacji. Jeśli chodzi o miejsca postojowe, to te są planowane w drugim etapie, na odcinku od mostu w stronę PTW i to również w tej części byłoby możliwe wejście do zoo, jednak z pewnością nie główne z uwagi na rozmieszczenie ekspozycji. - Wówczas wszystkie te samochody dowożące pokarm dla zwierząt do zaplecza technicznego, które jest zlokalizowane na górze, muszą tam wjechać, pokonując dużą skarpę. Dlatego od strony nabrzeża może powstać tylko drugie wejście, przy którym będą stały biletomaty.

Radna Kulpa wciąż miała wątpliwości, że tych miejsc postojowych będzie za mało.

- Pan twierdzi, że lokalizacja filharmonii nie jest przesądzona, ale czy my przesądziliśmy potrzebę filharmonii? Nie. Potrzebujemy sali koncertowej, ponieważ budynek trzeba później utrzymać.

Zdaniem prezydenta wszelkie zmiany na nabrzeżu zmierzają do tego, aby ten obszar miasta stał się jego wizytówką. Ponadto docelowo zaplanowano 150 miejsc postojowych, tyle że trzeba będzie poczekać do realizacji drugiego etapu prac.

- Poza sezonem wystarcza jedno wejście do zoo, natomiast w sezonie drugie wejście od strony nabrzeża poprawiłoby sytuację. Zwłaszcza, jeśli byłby tam parking dla autokarów. Warto wspólnie zastanowić się nad najlepszą lokalizacją dla przyszłej sali koncertowej. Umownie nazywamy ją filharmonią. Chodzi o salę koncertową na potrzeby orkiestry symfonicznej. Pomysły lokalizacji, których nie ukrywaliśmy, zaskoczyły także nas. Jedne są bardziej racjonalne, inne bardziej kontrowersyjne, jak zabudowa Nowego Rynku i najlepiej schowanie pod ziemię al. Jachowicza. Tu trzeba pamiętać, że na każdy z tych pomysłów finalnie są potrzebne nakłady finansowe. Dziś to jedynie pomysły architektów.

Radni przyjęli informację o stanie zagospodarowania nabrzeża.  

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (42)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.