W Wielki Czwartek przed płockim ratuszem zorganizowali konferencję, podczas której wskazali, kto ich zdaniem jest odpowiedzialny za rosnące ceny.
- To dwa ugrupowania - Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska odpowiadają za to, że Polacy muszą jeść mniej. Muszą, bo pensje nie rosną tak szybko, jak ceny w polskich sklepach - mówił Dominik Śniecikowski-Robacki.
Początkiem problemów miała być zgoda na wdrożenie unijnych celów klimatycznych, takich jak Fit for 55, którą wyraził ówczesny premier Mateusz Morawiecki.
- PiS zgodził się na ten pakiet, a kontynuacja przyszła niebawem, bo pomimo obietnic oraz pięknej, kolorowej i uśmiechniętej kampanii, Platforma Obywatelska jak zwykle nie dotrzymała obietnic i kontynuowano te szkodliwe dla naszych portfeli rozwiązania - dodał.
Podkreślili, że Donald Tusk miał nie tylko się z nich nie wycofać, ale również przygotować grunt pod wdrożenie w 2028 r. pełnego pakietu rozwiązań klimatycznych ETS2.
- Dziś Polacy mówią jasno: mamy tego dość. Mamy dość wysokich rachunków i przestaje być nas stać na zwykłą kiełbasę na świąteczny stół - zaakcentował Śniecikowski-Robacki.
"Wielkanocna drożyzna"? Wyliczyli, o ile więcej płacimy za poszczególne produkty
Jeden z działaczy Nowej Nadziei, Wiktor Leszek Adamczyk, przedstawił jak ceny podstawowych produktów zmieniały się na przestrzeni ostatniej dekady.
M.in.: kilogram kiełbasy wieprzowej podrożał z 16 do 38 zł. 10 sztuk jajek z 5,10 zł do 11 zł. Masło z 4 zł do 9 zł. Cukier z 2,50 do 5 zł.
- Statystyki pokazują, że za wielkanocny koszyk płaciliśmy w 2016 roku 77,14 zł, a dziś blisko 157 zł. To oznacza, że w ciągu 10 lat podrożał niemal o 80 zł, a więc o 103%. Można więc jasno powiedzieć, że PiS i PO to ojcowie wielkanocnej drożyzny - wyliczał.
Konfederacja sprzeciwia się także niedawno przyjętej ustawie o obniżce cen paliw.
- Sami przedsiębiorcy mówią jasno: oczywiście, może cena dla przeciętnego Kowalskiego na stacji wydaje się niższa, ale ceny netto zdrożały. Te rozwiązania są absurdalne. Wprowadzają jedynie niepotrzebną regulację rynku, a w praktyce nic nie zmieniają - podsumował Dominik Śniecikowski-Robacki.
Komentarze (0)