Sytuacja miała miejsce w 2024 r.
Pani Joanna zgłosiła się do szpitala ze względu na bardzo silne bóle w trakcie ciąży. Choć na początku - jak sama wspomniała - nie było mowy o porodzie, ostatecznie lekarze podjęli decyzję, by wykonać zabieg cesarskiego cięcia.
- Stan dzieci był ciężki. U jednego z chłopców była już częściowa martwica. Mieli problemy z oddychaniem, ale liczyło się, że żyją - wspomina pacjentka w programie "Reporterzy".
Po powrocie do domu bóle nie minęły.
- Pojechaliśmy do mojego lekarza prowadzącego i tam w trakcie badania USG okazało się, że ja dwa miesiące po porodzie chodzę z łożyskiem - opisuje.
Aby zapobiec infekcjom wewnątrzmacicznym, a nawet poważniejszym konsekwencjom zdrowotnym, po cesarskim cięciu lekarz powinien wyciąć łożysko. Panią Joannę ponownie skierowano więc na Winiary, gdzie zlecono zabieg łyżeczkowania. Mimo to, stan pacjentki się nie poprawił.
Za drugim razem po pomoc zgłosiła się już do innej płockiej placówki - Szpitala Św. Trójcy. Drugi zabieg łyżeczkowania wykonał dr Mariusz Więcek.
- Po kilkunastu-kilkudziesięciu minutach walki udało mi się tę macicę należycie oczyścić. Zabieg był jednak bardzo trudny technicznie - relacjonował dla "Reporterów".
Pełen materiał przygotowany przez dziennikarzy TVP1 obejrzycie TUTAJ.
Wojewódzki Szpital Zespolony w Płocku wydał oświadczenie
Zdaniem lekarzy z WSZ w Płocku, pacjentka została wypisana do domu z wyznaczonym terminem kolejnej konsultacji i zabiegu histeroskopii. Miała otrzymać przy tym epikryzę i zalecenia w karcie informacyjnej. Zespół specjalistów ocenił też, że świadczenia medyczne udzielono prawidłowo.
Sama pacjentka nie zgadza się jednak z tą opinią, a sprawę zgłosiła do prokuratury.
Pierwsze śledztwo jednak umorzono.
Prokuratura ponownie zbada sprawę
Mimo to rodzina nie odpuściła. Jej pełnomocnik złożył już zażalenie od tej decyzji.
- Naszym zdaniem ta opinia medyczna kwalifikuje się co najmniej do uzupełnienia, jak nie wywołania nowej opinii przez nowy zespół biegłych, którzy bazowaliby na całości materiału dowodowego - wyjaśnia.
Jak udało nam się dowiedzieć, decyzją Sądu Rejonowego w Płocku, decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa została uchylona.
- Sprawie ponownie nadaje się bieg, a prokuratura wykona czynności wskazane w postanowieniu sądu - przekazał prok. Bartosz Maliszewski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Śledztwo jest w toku.
Komentarze (0)