Na szczęście w wyniku pożaru nikt nie ucierpiał. Żywioł zniszczył jednak przynajmniej kilka lokalnych biznesów.
- Cały nasz dobytek, ponad rok ciężkiej pracy zniknął - pisze właścicielka restauracji Szachownica Płock.
W okolicy można było zobaczyć ludzi wynoszących sprzęt i wartościowe rzeczy. Niestety, większości nie udało się ocalić.
- Straciliśmy wszystko, maty, sprzęt sportowy, straciliśmy całe nasze Dojo. Ciężko jest ubrać w słowa tę tragedię - wylicza Akademia Karate Tradycyjnego Płock.
Pomimo późnej pory, część przedsiębiorców była w swoich lokalach w chwili zdarzenia.
- Podczas pożaru byłam w środku i udało mi się uciec wraz z klientką. Niestety, ale cały budynek spłonął, a z salonu nie zostało nic - opisuje Katarzyna Gwiazda, właścicielka studia urody.
Ruszyły pierwsze zbiórki
Pożar strawił także studio tatuażu Monster Ink. Właściciele nie zamierzają się jednak poddać.
- Żywioł zabrał chłopakom drugi dom, ale nigdy nie zdoła zabrać im profesjonalizmu, niepowtarzalnego klimatu i tego czym żyją dla nas każdego dnia. Monster INK tworzymy również my, ludzie, którzy tak jak oni kochają to miejsce i wracają tu z kolejnymi pomysłami na wieczne pamiątki - czytamy w opisie zbiórki.
Odbudowę studia możecie wesprzeć TUTAJ.
W ciągu zaledwie kilku godzin udało się już zebrać ponad 13 000 zł.
Internetową zrzutkę zorganizowano także dla pizzerii Szachownica. Lokal nie spłonął, jednak w trakcie akcji gaśniczej został zalany wodą i obecnie nie nadaje się do prowadzenia działalności.
- Pracujące tam dziewczyny jako pierwsze zauważyły niepokojący dym. Natychmiast zaczęły ewakuować klientów i informować wszystkich o zagrożeniu. Jeden z klientów bez chwili zawahania pobiegł ostrzegać sąsiednie lokale oraz dzieci uczestniczące w treningach karate. Za tym miejscem stoją ludzie — właściciele i pracownicy, którzy z dnia na dzień zostali bez pracy i źródła utrzymania. Dziś oni potrzebują pomocy - czytamy na stronie pomagam.pl
Zbiórkę można wesprzeć TUTAJ.
Możemy pomóc na różne sposoby
Przed wieloma przedsiębiorcami trudny czas. Znalezienie nowej siedziby czy odkupienie sprzętu to niemałe wyzwanie.
- Na chwilę obecną nie wiemy jak, nie wiemy gdzie, ale wiemy z kim będziemy odbudowywać firmę od zera. Chciałbym zaapelować do naszych stałych i potencjalnie nowych klientów, aby pomogli nam w odbudowie tego, co strawił ogień - pisze pan Paweł, właściciel sklepu i serwisu urządzeń spawaniczych Reweld.
Jak mówi, ogromnym wsparciem będzie samo złożenie zamówienia.
- Znacie nasze podejście do pracy, znacie również naszych pracowników i serwisantów. Wiecie ile serca wkładają każdego dnia, aby każde zamówienie trafiło na czas, a to co nam powierzycie do naprawy było rzetelnie naprawione i działało wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebujecie - dodaje.
Wierzymy, że internet ma wielką moc, a Płocczanie nie przejdą obojętnie nad tym dramatycznym zdarzeniem. Wielu przedsiębiorców podkreśla, że liczy się każda pomoc.
Komentarze (0)