Poprzedni sezon sportowy w Płocku był bardzo udany, może z wyjątkiem piłkarzy ręcznych, którzy w kiepskim stylu przegrali finały mistrzostw Polski. Poza tym pozostałym drużynom wiodło się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Piłkarze nożni Wisły Płock sezon w Ekstraklasie skończyli na 8. miejscu w tabeli, KPS Płock (siatkówka) po wielkich bojach wywalczył awans do I Ligi, a Jutrzenka Płock wywalczyła awans do Ligi Centralnej (zaplecza Superligi).
O ile piłkarze ręczni i piłkarze nożni mają swoje „domy”, o tyle z mniejszymi klubami jest problem. KPS Płock grał swoje mecze w sezonie 2025/26 na Hali Chemika – kto był choć na jednym spotkaniu, widział, jak po niektórych zagraniach piłka odbijała się od niskiego sufitu. Hala nie jest bowiem przystosowana do piłki siatkowej, a do piłki ręcznej, i KPS grał tam po prostu z braku innego obiektu. Problem pojawił się jednak po awansie, bo w I Lidze na „Chemiku” KPS grać już nie może.
Z halami w Płocku i okolicach jest duży problem, ale wszystko wskazuje na to, że udało się go rozwiązać. Według naszych ustaleń KPS Płock w sezonie 2026/27 będzie grał... na hali Włodkowica. Nie będzie idealnie, bo miejsc dla kibiców jest bardzo mało, ale po prostu nie ma innego wyjścia. Wynajem Orlen Areny jest wykluczony – to nie tylko kwestia finansowa, ale też dostępności hali. Zdarza się, że i Orlen Wisła Płock ma problem z halą.
W teorii KPS zwalnia więc Chemika, którym z kolei, według naszej wiedzy, chętnie „przejęłaby” Jutrzenka. Tu rozmowy wciąż trwają. Dla klubu byłoby to optymalne rozwiązanie, bo to hala z tradycjami szczypiorniaka i gotowym zapleczem. Trzeba mieć jednak na uwadze, że Hala Chemika już teraz jest mocno eksploatowana.
Klub w teorii mógłby zostać w Szkole Podstawowej nr 16, ale potrzebne byłyby inwestycje infrastrukturalne, np. w łącze internetowe. Finalna decyzja powinna zapaść w najbliższych dniach – czas nagli, bo choć Jutrzenka ma licencję na grę w I Lidze, to sezon startuje już 11 września.
Miasto zbuduje nową halę?
Problem z halami nie jest w mieście nowy. Na pewne braki narzekają choćby osoby szkolące młodych adeptów piłki ręcznej. Kibice Nafciarzy wciąż czekają na zawodnika z jednego z płockich osiedli, który na stałe zagości w pierwszym zespole. Do tego potrzebny jest nie tylko talent zawodnika, systematyczna praca z dobrze wykształconymi trenerami, ale też zaplecze infrastrukturalne. Tego w Płocku jednak brakuje – od pewnego etapu szkolenia zawodnicy grają już z klejem, a ten nie jest dopuszczalny na każdej hali.
Rozwiązaniem tego problemu, a także problemów takich klubów jak Jutrzenka i KPS, byłaby nowa hala. Koncepcja budowy zupełnie nowego obiektu kiełkuje w głowach osób zarządzających miastem. Nie chodzi tu oczywiście o budowę obiektu na miarę drugiej Orlen Areny, ale skromnej hali na 1000–1500 kibiców, przystosowanej do meczów siatkówki i piłki ręcznej. Nie można przecież wykluczyć, że za kilka lat kluby powalczą o dalszy awans – do PlusLigi czy Superligi. Wtedy problem z halą będzie już palący.
O budowie nowej hali na razie rozmawia się w kuluarach, ale sprawa zapewne zmaterializuje się przy okazji budżetu miasta na 2027 rok. Zapewne będzie trzeba zabezpieczyć pieniądze na opracowanie koncepcji hali. Proces inwestycyjny potrwa co najmniej 2–3 lata. Wszystko zależy od tego, ile taka hala by kosztowała.
Komentarze (0)