Reklama

Reklama

Od dwóch lat szukają ciał zamordowanych

Opublikowano: śr, 27 lis 2013 14:47
Autor:

Od dwóch lat szukają ciał zamordowanych - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Komuniści mieli specyficzne podejście do zwłok swoich ofiar - mówił prof. Krzysztof Szwagrzyk podczas spotkania z płocczanami. -Uważali, że nie zasługują one nawet na to, by po śmierci były przekazane rodzinie. Dziś, po ponad 60 latach, historycy i naukowcy próbują odnaleźć szczątki zamordowanych więźniów. Pomagają im m.in. zdjęcia lotnicze z tamtych lat…

Reklama

- Komuniści mieli specyficzne podejście do zwłok swoich ofiar - mówił prof. Krzysztof Szwagrzyk podczas spotkania z płocczanami. - Uważali, że nie zasługują one nawet na to, by po śmierci były przekazane rodzinie. Dziś, po ponad 60 latach, historycy i naukowcy próbują odnaleźć szczątki zamordowanych więźniów. Pomagają im m.in. zdjęcia lotnicze z tamtych lat…

Aula Politechniki zapełniła się niemal w całości podczas wtorkowego spotkania z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem z Instytutu Pamięci Narodowej, który opowiadał o prowadzonych od dwóch lat poszukiwaniach nieznanych miejsc pochówków ofiar terroru komunistycznego. Historyk opowiadał o pracach ekshumacyjnych, nie tylko tych najsłynniejszych jak te Łączce, czyli kwaterze Ł na warszawskich Powązkach, ale i we Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Białymstoku.

- Komuniści mieli specyficzne podejście do zwłok swoich ofiar - mówił historyk. - Uważali, że nie zasługują one nawet na to, by po śmierci były przekazane rodzinie. Teraz chcemy tę sytuację odwrócić.

Fakty przytaczane przez historyka IPN z pomocą wyświetlanych w auli politechniki zdjęć to wstrząsające opowieści z mrocznych czasów stalinowskiego terroru. Zdjęcie po zdjęciu wyłania się z nich obraz tragicznych czasów, dramatycznych historii, dosłownie i w przenośni odkopywanych na cmentarzach i w lasach po kilkudziesięciu latach.

Od 60 lat czeka na odnalezienie ciała męża

Na pierwszym zdjęciu widzimy kilka rozstrzelanych ciał, zwłoki ponumerowane flamastrem, taka komunistyczna ewidencja.... - Historycy są zgodni, że w latach 40.i 50. liczba zakatowanych na UB, rozstrzelanych, zmarłych w więzieniach czy podczas walki to minimum 50 tysięcy - mówił historyk. W ogromnej ilości przypadków nie wiadomo, gdzie są ich groby.

Jest też zdjęcie wpatrzonej w siebie, zakochanej pary. Wyglądają jak aktorzy na afiszu teatralnym. - To Zenon Prek i jego żona - mówi historyk. - W liście pożegnalnym do żony skazany na śmierć i stracony w 1946 we Wrocławiu Zenon Prek prosił ją o to, by odnalazła trumnę ze zwłokami i pochowała go w rodzinnym grobowcu w Krakowie. Więźniowie wiedzieli, że ich ciała nie będą wydawane rodzinom stąd te wyjątkowe prośby.

Na kolejnej fotografii uśmiechnięty, przystojny mężczyzna w polskim mundurze. - Torturowany na Mokotowie pułkownik Łukasz Ciepliński, prezes IV Komendy WiN, powiedział współwięźniowi, że w chwili egzekucji będzie miał w ustach medalik z Matką Boską, by po tym można było kiedyś rozpoznać jego ciało…

Potem znów zdjęcie młodych ludzi, ona trzyma bukiet kwiatów. To Jerzy Kaszyński i jego żona Maria z Dolnego Śląska. Maria żyje do dziś, wciąż czeka na odnalezienie ciała swojego męża straconego 60 lat temu..

Lotnicze zdjęcia polskich miast - nieoceniona wskazówka do mrocznej przeszłości


Historyk pokazał też kilka lotniczych zdjęć miast. Jak wyjaśnia, robiono je mniej więcej co trzy lata, głównie do celów gospodarczych i wojskowych. Dla historyków to w tej chwili bezcenne źródło informacji o tym, gdzie mogą leżeć zamordowani. Bo na zdjęciach widać granice cmentarzy, więzień, widać budynki urzędów, siedzib UB, NKWD , a na nich ciemniejsze plamy - może to niedawno zasypane groby? Właśnie tam ekipy naukowców szukają dziś ciał zamordowanych. Teraz są tam garaże, wybiegi dla psów, urzędy.

Ciała chowano też w lasach, w miejscach, w których najłatwiej było wykopać dół. Na jednym ze zdjęć równiutko ułożone kostki. Prof. Szwagrzyk opowiada, że w październiku ub. roku, w lesie w Łambinowicach, w miejscu, w którym było kiedyś szambo przypałacowe, odnaleziono szczątki co najmniej 25 mężczyzn, żołnierzy NSZ. - Mówimy co najmniej, bo ani jedno ciało nie było ułożone w układzie anatomicznym, dlatego że zwłoki przeleżały w tym szambie przez kilka lat - wyjaśnia.

Swoistym paradoksem jest to, że najtrudniej odnaleźć tych, których chowano na cmentarzach, bo kwatery w późniejszych latach przeznaczone były do ponownych pochówków. Szukają więc w alejkach, pod chodnikami.

Czaszka pana majora

Na zdjęciu Łączka. - Najważniejsze miejsce, nowy panteon narodowy. W latach 1948-1956 pochowano tu Fieldorfa, Pileckiego, Łupaszkę, Zaporę. W połowie lat 50. Łączkę i sąsiednie obszary zasypano ziemią - od metra do półtora. Oficjalnie chodziło o wyrównanie terenu, nieoficjalnie - o to, by na zawsze ukryć zbrodnię. - Na szczęście są zostały fotografie lotnicze - mówi historyk. - Na wykonanym w 1955 r. zdjęciu widać sporą jasną plamę -to ziemia przysypana przez spychacze wojskowe, a obok ciemniejsze plamy plamy - pionowe rzędy grobów więziennych przy murze…

Kolejne zdjęcie przedstawia czaszkę . - To czaszka pana majora - opowiada historyk. - Wśród 194 wydobytych na Łączce szczątków udało się odnaleźć zwłoki słynnego majora Łupaszki - Jego szczątki zostały wrzucone do
4-osobowego dołu, twarzą do ziemi, spoczął razem ze swoimi najbliższymi współpracownikami..

Innym paradoksem historii, na który zwraca uwagę historyk, jest fakt, że w latach 1982-1984 uznano, że Łączka i teren w promieniu 10-15 kroków od niej to doskonałe miejsce dla pochówków ludzi zasłużonych dla władzy komunistycznej i dziś leżą tam stalinowscy kaci, dygnitarze, spoczywa tam Julia Brystiger, Teodor Duda, szef polskiego więziennictwa w latach 40., Roman Kryże, sędzia stalinowski, pochowany na zwłokach więźniów, których być może skazał na karę śmierci.

Zakrwawione głowy owijali w gazety. Ze Stalinem

Na kolejnym z wyświetlanych zdjęciu kawałki porwanych, pożółkłych gazet. Przy głowach zabitych odnajdywano kawałki gazet. W ten sposób kaci ułatwiali sobie zadanie - owijali zakrwawione głowy swoich ofiar gazetami i w ten sposób przewozili zwłoki. Prof. Szwargrzyk czyta wyrazy na kawałkach gazet: radziecki, prawda, kierownictwo, Stalin…

Odnajdywano także zardzewiałe ryngrafy, sprzączki, fragmenty oprzyrządowania. Rzadko udaje się odnaleźć medaliki, krzyżyki. - Więźniowie pozbawieni byli jakichkolwiek rzeczy osobistych - tłumaczy historyk. - Jeśli udało się odnaleźć jakieś dewocjonalia, to zawsze były dobrze ukryte, zaszyte gdzieś w klapie marynarki, w zaszewce.

Równocześnie z pracami ekshumacyjnymi prowadzone były prace zmierzające do odnalezienia rodzin zamordowanych. Właściwie jedyna droga to pobranie materiału genetycznego do badań porównawczych od córek, braci, sióstr. Duży problem był z identyfikacją ciała majora Zapory, czyli słynnego Hieronima Dekutowskiego, jednego z Cichociemnych. Zapora nie założył rodziny, nie miał dzieci. Nie żyje już nikt z jego rodzeństwa, a materiał genetyczny uzyskany od siostrzeńca czy bratanków może dać nie do końca wiarygodny wynik. - Uzyskując zgodę rodziny, dokonaliśmy ekshumacji i pobraliśmy materiał ze szczątków rodziców majora Zapory - relacjonował prof. Szwagrzyk. - Dzięki rodzicom major Zapora ponownie się narodził.

Polska się o Was upomniała


Prace nad odnajdywaniem miejsc pochówków ofiar terroru komunistycznego trwają od dwóch lat w różnych miejscowościach kraju. Jak zapowiada prof. Szwagrzyk, przed naukowcami m.in. trzeci, najtrudniejszy etap prac na Łączce, bo wciąż nie odnaleziono ok. 90 ciał, które według analiz historyków, zostały pochowane właśnie tam. Prace będą prowadzone w miejscu, w którym obecnie znajduje się ponad 190 nowszych nagrobków, w wielu przypadkach są to mogiły osób zasłużonych dla władzy komunistycznej. Najprawdopodobniej na wiosnę rozpoczną się również prace na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku. Historycy nie mają wątpliwości, że właśnie tam spoczywa Danuta Siedzikówna, czyli Inka, sanitariuszka z oddziału Łupaszki.

- Polska się o Was upomniała - to może być takie podsumowanie wszystkich tych działań, to zdanie najlepiej oddaje charakter tych prac - zakończył swój wykład prof. Szwagrzyk.

Fot. Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.