Reklama

Nocne spotkanie. Tradycja zaczęła się od chluśnięcia kieliszka wódki na pomnik

Opublikowano:
Autor:

Nocne spotkanie. Tradycja zaczęła się od chluśnięcia kieliszka wódki na pomnik - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Zbliżał się 17 grudnia, dzień urodzin poety. Pomyśleliśmy, że warto pójść pod pomnik. Skrzyknęliśmy się w parę osób. Ewa Cichocka przezornie przygotowała herbatkę w termosie. Zapakowaliśmy się w naszą rozpadającą się Nysę. Prószył śnieg. Było -20 stopni mrozu. Po paru minutach zamarzła kamera - opowiada dyrektor płockiego teatru Marek Mokrowiecki. To było 21 lat temu.

- Zbliżał się 17 grudnia, dzień urodzin poety. Pomyśleliśmy, że warto pójść pod pomnik. Skrzyknęliśmy się w parę osób. Ewa Cichocka przezornie przygotowała herbatkę w termosie. Zapakowaliśmy się w naszą rozpadającą się Nysę. Prószył śnieg. Było -20 stopni mrozu. Po paru minutach zamarzła kamera - opowiada dyrektor płockiego teatru Marek Mokrowiecki. To było 21 lat temu.

W najbliższy poniedziałek zapraszają na happennig Broniewski (godz. 20.30). – Zapraszamy pod pomnik poety, by uczcić rocznicę jego urodzin wierszami, które po sobie pozostawił – zachęcają pracownicy płockiego teatru. Spotkania „urodzinowe” mają już swoją wieloletnią tradycję. Na początku miłośnicy twórczości Broniewskiego – wybitnego płocczanina, jednego z największych polskich poetów XX wieku, spotykali się w Kawiarni Artystycznej „Chimera” Krzysztofa Świerada, mieszczącej się w tyłach dawnego kina „Przedwiośnie”, następnie w „Czarnym Kocie” przy Starym Rynku, a także w Książnicy Płockiej.

Wspomina Marek Mokrowiecki:

- Pomysł corocznego happeningu zrodził się w autobusie, w drodze z Warszawy do Płocka. W grudniu 1997 roku w naszym teatrze odbyła się premiera spektaklu I znów jestem w Płocku, spektaklu o Broniewskim. Zbliżał się 17 grudnia, dzień urodzin poety. Pomyśleliśmy, że warto pójść pod pomnik. Skrzyknęliśmy się w parę osób. Ewa Cichocka przezornie przygotowała herbatkę w termosie. Zapakowaliśmy się w naszą rozpadającą się Nysę. Prószył śnieg. Było -20 stopni mrozu. Po paru minutach zamarzła kamera. Zapaliliśmy znicze. Bohdan Urbankowski wygłosił piękny, mądry esej o twórczości poety. Powiedzieliśmy parę wierszy. Chlusnęliśmy kieliszek wódki na pomnik (Boże! Profanacja!). Karol Suszka wspiął się na drzewo i wyrecytowaliśmy chórem wierszyk poety dla dzieci. I tak zrodziła się nasza teatralna tradycja. Co roku 17 grudnia bez względu na pogodę jedziemy pod pomnik. Co roku jest nas więcej.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE