Reklama

Reklama

Niektóre płockie restauracje mogą nie przetrwać lockdownu. - Zarabiamy 10 proc. tego co w normalnych czasach

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Michał Wiśniewski

Niektóre płockie restauracje mogą nie przetrwać lockdownu. - Zarabiamy 10 proc. tego co w normalnych czasach - Zdjęcie główne

foto Michał Wiśniewski

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Od ponad dwóch miesięcy lokale gastronomiczne nie mogą obsługiwać klientów w swoich lokalach, a jedynie dowozić lub wydawać posiłki na wynos, co znacząco wpłynęło na obroty wielu z nich. - Płocki rynek gastronomiczny może się drastycznie zmienić - nie ukrywa Łukasz Kołodziejski, właściciel lokalu Tres Puntos.

Reklama

Restauracje zostały zamknięte nagle. Na konferencji prasowej w czwartek 15 października premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że od soboty dwa dni później m.in. lokale gastronomiczne zostają zamknięte. To oznaczało straty dla restauracji, bo na weekend jest zamawiane więcej towaru.

- Zostaliśmy z ogromną ilością towaru. Część rozdaliśmy, bo nie chcieliśmy wyrzucać jedzenia, ale zarobku z tego nie było - mówi Łukasz Kołodziejski, właściciel restauracji Tres Puntos.

Restauracje od 24 października mogą wydawać jedzenie tylko na wynos lub z dowozem do klienta. Niektóre sobie radzą i odliczają czas do zdjęcia restrykcji. Są takie, które, przynajmniej na jakiś czas, się zamknęły. Niewątpliwie sytuacja jest trudna dla wszystkich restauratorów.

- Donosy i “wynosy” do czasu pandemii były dla nas marginalną częścią działalności. Żeby w ogóle zacząć, musieliśmy ponieść pewne koszty. Nawet gdybyśmy mieli sprzedać tyle posiłków, ile wydawaliśmy normalnie w weekend, nie dalibyśmy rady, bo musielibyśmy mieć kilka samochodów i całkowicie przebudować strukturę firmy. To zupełnie zmiana profilu działalności. W pewnym momencie pandemia ustąpi, a my zostajemy z pięcioma samochodami - obrazuje realia Łukasz Kołodziejski.

Największym problemem restauracji są obecnie oczywiście pieniądze. Obroty po prostu drastycznie spadły.

- Mamy problemy z płynnością, nawet zapłatą faktur wystawionych wcześniej. Zamówiliśmy towar, płatność powinna nastąpić po 21 dniach, ale my nie zarabiamy. To z czego mamy zapłacić? - pyta retorycznie.

Jak mówi Kołodziejski, póki co obyło się bez zwolnień. Dwie osoby zmieniły pracę, ale po prostu miały taką możliwość i w normalnych czasach pewnie wrócą do pracy. 

- Lekko jednak nie jest, każdy musiał oddać sporą część swoją godzin, bo wiadomo, że teraz nie potrzeba 5 osób, tylko np. 2 - mówi. - Tarcze antykryzysowe nas ominęły, bo porównywało się przychody do zeszłego roku, kiedy my jeszcze nie istnieliśmy.

Restauracje nie przetrwają?

Wielu płocczan narzeka na rynek gastronomiczny, a niedługo może okazać się, że oferta będzie węższa, bo niektóre restauracje po prostu nie przetrwają.

- Na pewno kilka restauracji upadnie. Niektórzy z nas się trzymają, bo wiemy że to kiedyś musi się skończyć, ale nikt nie ma źródełka, z którego może bez przerwy czerpać - rozkłada ręce Kołodziejski.

Od lat płoccy restauratorzy na słabsze miesiące zimowe zarabiali latem. W zeszłym roku było inaczej, bo ze względu na pandemię odwołano m.in. Audioriver i Polish Hip-Hop Festival. W czasie festiwali do Płocka zjeżdża kilkanaście tysięcy turystów, na których zarabiają z resztą nie tylko restauratorzy, ale też hotelarze czy taksówkarze.

Dużym obciążeniem dla przedsiębiorców jest czynsz. Agencja Rewitalizacji Starówki, od której wiele restauracji działających w obrębie starego miasta wynajmuje lokal, na czas zamknięcia obniżyła stawkę, ale to tylko kropla w morzu potrzeb.

Z założenia możemy zarobić 30-40 proc. tego co w normalnych warunkach, ale realnie to ok. 10 proc., bo po prostu nie ma tyle zamówień. Klienci na wynos nie zamawiają też np. napojów - kończy Kołodziejski.

Jak można pomóc ulubionym knajpom? Po prostu zamawiać jedzenie, najlepiej dzwoniąc bezpośrednio do restauracji, omijając pośredników, którzy pobierają niemałą prowizję.

W najbliższych dniach rząd ma odnieść się do kolejnych restrykcji. Decyzję mają zostać ogłoszone najpóźniej w poniedziałek, ale przesłanek do zdjęcia lockdownu, którego konstytucyjność zakwestionował opolski sąd, trudno się doszukiwać. Co prawda liczba zachorowań spada, szpitale są bardziej wydolne, ale restrykcje są przedłużane praktycznie w całej Europie.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy