Reklama

Reklama

Nie chcą sprzedaży spółki. Grożą strajkiem

Opublikowano: pt, 29 sty 2016 09:20
Autor:

Nie chcą sprzedaży spółki. Grożą strajkiem - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Ta sytuacja zaognia się od jakiegoś czasu. Byli już u parlamentarzystów i nowego prezesa Orlenu. Na razie wszystko na nic. Spółka Orlen KolTrans nadal ma zmienić właściciela. Związki zawodowe nawołują pracowników, aby w tej sytuacji skorzystali z flag, pikietowali, a jeśli i to nie pomoże, strajkowali.

Reklama

Ta sytuacja zaognia się od jakiegoś czasu. Byli już u parlamentarzystów i nowego prezesa Orlenu. Na razie wszystko na nic. Spółka Orlen KolTrans nadal ma zmienić właściciela. Związki zawodowe nawołują pracowników, aby w tej sytuacji skorzystali z flag, pikietowali, a jeśli i to nie pomoże, strajkowali.

W czwartek w Spółdzielczym Domu Kultury jedną z sal na piętrze wypełnili związkowcy i pracownicy. Wszyscy powiązani z Orlenem i spółką Orlen KolTrans, która - jak już pisaliśmy - została przeznaczona do zbycia. Doliczając udziały w Euronaft Trzebinia, Orlen miałby zyskać na tej transakcji przeszło 250 mln zł, z czego 50 mln zł powinno trafić do skarbu państwa jako należny podatek od sprzedaży tej spółki wraz z inną, Orlen Transport, za którą Trans Polonia zgodziła się zapłacić 85 mln zł.

Nabywcą Orlen KolTrans ma zostać PKP Cargo i w tym cały problem. - Po co sprzedawać spółkę, która nie przynosi strat, nie ma długów? – pytali retorycznie pracownicy. Wiedzą, że PKP Cargo musi wziąć kredyt, aby doszło do transakcji. Boją się utraty pracy. Plan, jak temu zapobiec, już się krystalizuje.

A było tak...

Przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego, Bogusław Pietrzak mówił jasno, że taką strategię ustalił wiceprezes ds. finansowych w Orlenie, Sławomir Jędrzejczyk. Henryk Kleczkowski, który pełni funkcję przewodniczącego Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” w PKN Orlen tylko dodawał, że postanowiono sprzedać wszystkie spółki, aby móc zainwestować w złoża ropy w Kanadzie. Takie decyzje zapadły jeszcze za poprzedniego prezesa Orlenu, Jacka Krawca.

Na wieść o dopinaniu warunków sprzedaży Orlen KolTrans, jak tłumaczono w trakcie spotkania w SDK-u, dostrzegli tylko jedno wyjście. Postawili warunki zaporowe prezesowi spółki, Andrzejowi Raszewskiemu. Zażądali pięcioletniej gwarancji zatrudnienia i płacy dla pracowników już po sprzedaży, a także utrzymania przez co najmniej pięć lat działalności socjalnej na rzez pracowników oraz pakietu świadczeń opieki medycznej na dotychczasowym poziomie. - Jedynie na tle gwarancji pracowniczych mogliśmy wejść w spór zbiorowy, nie godząc się na sprzedaż – wyjaśniał Henryk Kleczkowski. Dobrze wiedzieli, że inwestorowi od razu mina zrzednie i nie będzie chciał przystać na takie warunki. I tak oto związki zawodowe weszły w spór zbiorowy z pracodawcą.

- Treść umowy co do szczegółów okryta jest tajemnicą – przypominał Bogusław Pietrzak. Z tego, co się orientują, jest w niej zapis, że nabywca nie może pogorszyć warunków płacowych przez dwa lata. Również zwolnić przez ten czas. - Usłyszymy od kogoś z PKP Cargo, że mamy dla pana pracę, ale w Szczecinie - dopowiadał jeden z pracowników.

W proteście bierze udział również Międzyzakładowy Branżowy Związek Zawodowy. Przedstawiciele wszystkich trzech związków pojawili się w czwartek w SDK-u. Mediatora, którego wyznaczyły związki, odrzucono. - Teraz czekamy na kolejnego, wyznaczonego przez ministerstwo – co może potrwać około trzy tygodnie. - Spróbujemy się z nim porozumieć, ale to mało prawdopodobne – przewidywał Henryk Kleczkowski.

- Zależy nam, aby spółka nie została sprzedana – mówił Bogusław Pietrzak. Dlatego skontaktowali się z parlamentarzystami Prawa i Sprawiedliwości, senatorem Markiem Martynowskim i posłem Markiem Opiołą. Ci jednak prosili, aby poczekali z kolejnymi ruchami.

Było spotkanie z nowym prezesem, ale...

Udało im się również spotkać z nowym prezesem Orlenu i zarazem z byłym posłem PiS-u, Wojciechem Jasińskim, który w ten czwartek pierwszy raz wystąpił publicznie  w sali konferencyjnej Giełdy Papierów Wartościowych, aby przedstawić wyniki finansowe koncernu za rok ubiegły. Nowy prezes poinformował wprawdzie, że nie wyklucza zmian w strategii koncernu, ale żadne szczegóły na razie nie padły.

Związkowcy na spotkaniu nie ukrywali faktu, że są rozżaleni z powodu jego bezczynności. - W kampanii twierdził, że jest przeciwko planowanej sprzedaży, a teraz już się zasłania, wycofuje. Twierdzi, że to kompetencje rady nadzorczej – nie szczędził gorzkich słów Henryk Kleczkowski. Sugerował wręcz, że na nowego prezesa zbyt mocno wpływają osoby, które otaczały poprzedniego. Spotkanie odbyło się zresztą w towarzystwie starego zarządu.

- Z nadzieją wyczekujemy dalszych zmian w Orlenie – kontynuował temat Bogusław Pietrzak. - Lada moment odbędzie się walne zebranie akcjonariuszy, zapewne dojdzie do przetasowań kadrowych. Próbowano przekonać nas, że proces związany z transakcją zaszedł już za daleko, aby móc go odwrócić. My sądzimy inaczej, wystarczy jedna decyzja, chociaż rzeczywiście docierają do nas sprzeczne wiadomości o groźbie kar finansowych z powodu wycofania się Orlenu z transakcji. Raz słyszmy, że mogą być, innym razem, że nie.

Jedna z uczestniczek spotkania na wieść o 50 mln zł podatku od sprzedaży spółek, zawołała zaskoczona. - A co to za kwota dla Orlenu, który wydaje tylko na samego Małysza i jego rajdy 12 mln zł. Więcej na sportowców wydają niż zapłacą podatku.

Od oflagowania do strajku

Związkowcy liczą, że po ustanowieniu nowego zarządu w Orlenie będą mieli wreszcie z kim rozmawiać. Jeśli jednak nie będzie szło ku lepszemu i nowy mediator niczego nie wskóra, w planach mają referendum strajkowe. Minimum 50 proc. załogi musi opowiedzieć się za strajkiem, aby do niego doszło. - Jednak myślę, że się nie wycofamy – dodawał Henryk Kleczkowski. W odpowiedzi usłyszał gromkie „nie”, a ktoś zakrzyknął, że strona przeciwna nie zamierza się wycofać. Jeśli już, to zrobią to związkowcy. Pietrzak i Kleczkowski przyznali, że historia wzajemnych relacji różnie się układała, ale tu chodziło o ich poprzedników. - My jesteśmy z wami – zapewniali.

- Skoro jesteśmy w sporze zbiorowym, możemy się oflagować, zorganizować pikietę – uważa przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego. - Mam do was jedną prośbę, nie róbcie niczego na własną rękę, aby nie było zwolnień – przekonywał pracowników, aby działali wyłącznie pod egidą związków zawodowych.

Sprawa nie toczy się jedynie w zaciszu gabinetów. Pod koniec grudnia wysłano pismo do Orlenu, aby zarząd przedstawił swoje stanowisko także w takiej formie. Mariusz Konopiński reprezentujący MBZZ był przekonany, że zorganizowanie pikiety jest odpowiednim krokiem, ale nie wykluczał dalszych posunięć. - Orlen promuje się na dobrego pracodawcę, to ugodzi w wizerunek firmy, zaboli. Zobaczymy, czy nowy zarząd podtrzyma strategię związaną ze sprzedażą. Jeśli nie, to ogłosimy dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Nie możemy jednak iść po trupach, trzymajmy się przepisów prawa. Aby wam żaden włos z głowy nie spadł.

Gdyby doszło do strajku, muszą napisać do niego regulamin. - A jak zablokujecie pociągi, które obsługujecie, to dacie pracodawcy do myślenia – sądził Kleczkowski. Pracownicy żalili się na celowe uwstecznianie spółki. - Dawniej ładunków na dobę było więcej. Rozumiem, że jesteście zirytowani – starał się moderować dyskusję przedstawiciel Komisji Międzyzakłdowej NSZZ „Solidarność”. a ktoś nawet nazwał przyjeżdżające ostatnio lokomotywy „trupami” wymagającymi naprawy. Uskarżano się na zmiany przydziałów pracy i nową kadrę. - Ci nowi ludzie to chyba kolej widzieli na widokówce – kpiła jedna osoba. - Takich ludzi wzięli. Trzeba działać.

Według Bogusława Pietrzaka, przygotowania do dalszych działań zajmą około tygodnia. Na początek oflagowanie, wybór miejsca do ewentualnej pikiety, powiadomienie służb, może oklejenie lokomotyw. - Róbmy swoje – prosił Kleczkowski. - Bądźcie gotowi do akcji protestacyjnej – na co odkrzyknięto: - I tak będzie.

Na sam koniec spotkania padła jeszcze jedna informacja, tak dla pełnej jasności. - Żeby ktoś naszej akcji nie zinterpretował jako wymierzonej w nowego prezesa Orlenu. Nie, my działamy przeciwko decyzjom platformiarskiego, poprzedniego zarządu.

Czytaj też:

O pierwszym publicznym wystąpieniu nowego prezesa pisaliśmy tutaj:

Fot. Karolina Burzyńska/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (15)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.