Jeśli ktoś regularnie ogląda serwisy informacyjne, ma dostęp do YouTuba, Facebooka, Instagrama lub TikToka, to jest bardzo duża szansa, że widział w ostatnich tygodniach przynajmniej jeden filmik, który jeszcze kilka lat temu nie miał prawa się pojawić. I nie, to nie jest wytwór sztucznej inteligencji. Filmiki najczęściej pochodzą z Warszawy, gdzie centrum miasta w weekend zamienia się niemal w dziki zachód, ale są też nagrania z Rzeszowa. Nastolatkowie po prostu niewiele sobie robią z przepisów ruchu drogowego i podstawowych zasad bezpieczeństwa i organizują przejazdy nawet drogami szybkiego ruchu.
W Płocku jeszcze takiego nagrania nie było, ale wygląda na to, że niewiele brakuje. Sami mieszkamy w mieście i widzimy co się w Płocku dzieje, poza tym mamy dużo sygnałów od czytelników, czytamy komentarze pod naszymi postami, obserwujemy media społecznościowe.
- W ostatnim czasie kilka widziałam, jak w okolicach Parku Północnego pieszy, a nawet matki prowadzące wózek, musieli uskakiwać przed pędzącymi na hulajnogach młodymi ludźmi - mówi nam czytelniczka.
Podobnych komentarzy w internecie jest mnóstwo, np. pod naszym materiale o powstaniu toru ninja na Podolszycach pojawił się taki komentarz:
- Ja to proponuję, aby zaczęły regularnie chodzić patrole policji czy straży miejskiej. To co dzieje koło parku to masakra. Chodnik opanowany przez hulajnogi, rowery elektryczne. Nie można normalnie przejść. Szaleństwa, po 2-3 osoby na hulajnodze, jazda na jednym kole, prędkości duże, nie uważają na pieszych. Wyzwiska, bluźnierstwa na porządku dziennym - napisała pani Sylwia.
I tak, to nie jest odosobnina obserwacja. Taka staje się rzeczywistość. I to nie jest tak, że wrzucamy wszystkich poruszających się na elektrycznych hulajnogach do jednego worka, bo owszem - to może być wygodny środek transportu i wiele osób korzysta z niego rozsądnie. Są jednak sytuacje, które zdarzyć się nie powinny.
Policja: kontrole się zdarzają
Komenda Miejska Policji w Płocku co jakiś czas prowadzi działania, w których skupia się na osobach poruszających się hulajnogami i rowerami elektrycznymi. Sypią się mandaty, ale to jednorazowe akcje i jak widać, nie przyniosły jeszcze systemowych rezultatów. Policja co do zasady może skontrolować osoby poruszające się hulajnogami elektrycznymi - warto pamiętać, osoby w wieku 13-18 lat muszą mieć do tego uprawnienia, np. kartę rowerową, a do tego obowiązkowy jest kask. Hulajnogą elektryczną należy poruszać się ścieżką rowerową, a jeśli jej nie ma, można jechać ulicą na której obowiązuje ograniczenie prędkości 30 km/h lub chodnikiem - w tym przypadku trzeba jednak dostosować prędkość do pieszych i pamiętać, że to pieszy ma pierwszeństwo.
- Takie nagrania, np. z Rzeszowa, jeszcze do nas nie dotarły, ale widzimy co się dzieje - przyznaje podkom. Monika Jakubowska, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji.
Rzeczniczka wskazuje, że jedyną metodą zmierzenia prędkości z jaką jedzie osoba na hulajnodze elektrycznej jest kontrola miernikiem prędkości, analogicznie jak w przypadku samochodów.
- Takie kontrole się zdarzają - mówi rzeczniczka.
Policjanci podejmują działania, bo wypadków z udziałem hulajnóg jest ostatnio coraz więcej. Podkom. Jakubowska podkreśla jednak, że policjanci muszą działać w zgodzie z przepisami i w ramach swoich uprawnień.
- Funkcjonariusze raczej nie pobłażają. Jeśli ktoś zostanie zatrzymany, to zazwyczaj kończy się mandatem lub wnioskiem do sądu rodzinnego, żeby jakoś dotrzeć do młodzieży - mówi.
W pewnym sensie policjanci mają związane ręce. Prawdziwą plagą jest bowiem zdejmowanie ograniczników prędkości z hulajnóg, ale żeby to udowodnić potrzebna jest przenośna hamownia. To urządzenie mierzy do jakiej prędkości rozpędzi się hulajnoga i niektóre komendy policji w Polsce już mają takie hamownie. Komenda Miejska Policji w Płocku jeszcze nie.
Komentarze (0)