Reklama

Korwin jako prezydent: byłaby kara śmierci

Opublikowano:
Autor:

Korwin jako prezydent: byłaby kara śmierci - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Podczas śniadania prasowego z dziennikarzami kandydujący kolejny już raz na urząd prezydenta Polski Janusz Korwin Mikke zapowiedział, że w razie ponownych fałszerstw wyborczych młodzi wyjdą na ulicę. Mówił też, że konstytucja jest do wymiany, że nie wierzy w zamach w Smoleńsku i że basen stwarza większe zagrożenie niż dostęp do broni.

Podczas śniadania prasowego z dziennikarzami kandydujący kolejny już raz na urząd prezydenta Polski Janusz Korwin Mikke zapowiedział, że w razie ponownych fałszerstw wyborczych młodzi wyjdą na ulicę. Mówił też, że konstytucja jest do wymiany, że nie wierzy w zamach w Smoleńsku i że basen stwarza większe zagrożenie niż dostęp do broni.

Janusz Korwin-Mikke postanowił przenocować w Płocku po wieczornym spotkaniu z płocczanami w Orlen Arenie i w środowe przedpołudnie zaprosił dziennikarzy na śniadanie prasowe. Rozpoczął od podzielenia się komentarzem na temat Wielkiej Brytanii. Można powiedzieć, że emeryci stali się tam właśnie kowalami własnego losu. Zgodnie z nowymi przepisami, mogą dowolnie dysponować swoimi składkami, skrzętnie uciułanymi przez lata. Teraz mogą całą sumę ulokować w fundusz, obligacje czy zakupić nieruchomość, czerpiąc dochód z czynszu za wynajem. - Po raz pierwszy w Europie padł socjalizm. To całkowity przełom – podkreślał zadowolony Janusz Korwin-Mikke.

Oberwało się za to urzędującemu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, który poinformował o złożeniu projektu ustawy w sprawie przedsiębiorczości. - To zwykła kiełbasa wyborcza, bo niby czemu nie pojawił się cztery lata temu? - poddawał w wątpliwość termin. - Nie wierzę, że projekt przejdzie pomyślnie przez parlament.

Zdaniem Korwin-Mikkego, prezydent ma zbyt ograniczoną siłę oddziaływania. Według niego, trzeba by zmienić konstytucję. ponieważ tej obecnej się nie przestrzega (w tym przypadku nawet sądy opierają się w pierwszej kolejności na prawie unijnym, nawet jeśli zapisy pozostają w sprzeczności z polską konstytucją), natomiast samą konstytucję powinno się wymienić na zwykłą deklarację z zapisami konkretnych praw do respektowania. Europarlamentarzysta nie wahał się nawet nazwać obecnej ustawy „bełkotem, który nie może być przestrzegany”.

Obecny na konferencji Dariusz Grabowski przypominał, że były lider Kongresu Nowej Prawicy wspomina o tym od dawna. - Konstytucja, jako dokument, nie działa. Jest wyłącznie zbitką ładnie brzmiących deklaracji, w dodatku obarczonych wadami - mówił.

Co do sztandarowego punktu swojego programu, czyli przywrócenia kary śmierci, Korwin -Mikke powtórzył, że jest to postulat, pod którym podpisuje się 70% polskiego społeczeństwa. Ta miałaby być nakładana za morderstwo z premedytacją, nie za zabicie kogoś na wojnie (no chyba, że za zdradę) albo w pojedynku, ponieważ „mąż nakryje żonę z kochankiem”. Mówił również o prawie do posiadania broni. Korwin-Mikke nie widzi niczego niewłaściwego, aby 15-latkowie uczyli się strzelać. Wręcz przeciwnie, zachęca do tego. - W Stanach Zjednoczonych mają więcej basenów przy posesjach niż broni, chociaż te są tysiąc razy bardziej niebezpieczne – wyjaśniał kandydat z prawicy.

W razie zbrojnego konfliktu kondycja polskiej armii pozostawia sporo do życzenia. - Trzy czwarte z ludzi, którzy zaciągnęli się do armii, liczy, że wojny na oczy nie zobaczą, za to przejdą na szybką emeryturę – podkreślał. Jest to spory problem, skoro najważniejsze są według niego kwestie związane z administracją i wojskiem (kultura już nie tak bardzo). - Sądów dotować nie potrzeba, bo są wystarczająco dochodowe z tytułu nakładanych opłat.

Zapytany o politykę prorodzinną, po raz kolejny powtarzał, że najlepiej nie robić nic, bo jak państwo się do czegoś dotknie, to skutki będą tragiczne. Jak zwykle podkreślał, że dziecko nie należy do rodziców (chociaż to oni wiedzą jak najlepiej postępować z maluchem). Jeśli takiemu damy klapsa w tyłek, wówczas „naruszymy państwową własność”. Ale w obecnych warunkach komu opłaca się mieć dzieci, kiedy „państwo doi obywatela na każdym kroku”... - Chyba tylko menelstwu za 1 tys. zł becikowego – dodawał polityk.

W związku ze zbliżającą się rocznicą katastrofy smoleńskiej dodał, że nie wierzy w teorię zamachu (tu nawet przywołał m. in. teorię z wielkim magnesem), za którą opowiada się publicznie prezes Prawa i Sprawiedliwości. - To przejaw polskiej głupoty – ocenił. Jest mu to obojętne, kto był i co mówił w kabinie pilota, ponieważ ostateczną decyzję i tak podejmuje pilot. - Gdyby jednak był to zamach, to raczej stoją za nim polskie, a nie rosyjskie służby – sugerował, przy czym podłożem miałaby być „działalność polityczna braci Kaczyńskich”.

Nie wątpi za to w fałszerstwa wyborcze podczas ostatnich wyborów samorządowych, zwłaszcza na Mazowszu, gdzie co najmniej kilka przypadków było oczywiste, a jednak odmówiono śledztwa w sprawie. - Te oficjalne minifałszerstwa to może ze 2%, w rzeczywistości może nawet 13% - szacował skalę wykroczeń i jednocześnie przyznawał, że na razie w większości przypadków sprawcom „się upiekło”. Co do wyborów prezydenckich, dopuszcza możliwość, że i tym razem może dojść do prób machinacji. Ważniejsze są jednak wybory parlamentarne. - Jeśli je sfałszują, wówczas młodzi wyjdą na ulicę – zapowiedział. - Oni mają dosyć – i doprowadzą do demontażu istniejącego stanu rzeczy choćby i siłą.

Czytaj też:

Fot. Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE