reklama

Ferma na 80 tysięcy indyków, a obok domy. Mieszkańcy: "O sprawie dowiedzieliśmy się przypadkiem"

Opublikowano:
Autor:

Ferma na 80 tysięcy indyków, a obok domy. Mieszkańcy: "O sprawie dowiedzieliśmy się przypadkiem" - Zdjęcie główne
Autor: pixabay | Opis: zdjęcie poglądowe

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościW Ślepkowie Szlacheckim (gm. Radzanowo) powstać ma ferma składająca się z czterech kurników o łącznej obsadzie około 80 000 indyków. "Najbardziej niepokojące jest to, że jako najbliżsi mieszkańcy nie zostaliśmy w ogóle poinformowani. O sprawie dowiedzieliśmy się przypadkiem" - przekazuje nam pani Anna, której dom znajduje się zaledwie 250 metrów od planowanej inwestycji.
reklama

Zgodnie z tym, co przekazali nam mieszkańcy, starania o budowę fermy trwają od 2019 r. Co więcej, podobne plany były także w Juryszewie i Baboszewie, ale tam udało się je zablokować. Przez dłuższy czas blokowane były też w Ślepkowie Szlacheckim - negatywną decyzję w tej sprawie wydał były wójt, a obecnie starosta płocki Sylwester Ziemkiewicz. 

- Później wójtem został pan Piotr Jakubowski i jego pierwsza decyzja środowiskowa, ze względu na protesty, również była negatywna. Inwestor jednak odwołał się od niej i od tamtej pory, my jako mieszkańcy nie dowiedzieliśmy się już niczego. Myśleliśmy, że sprawa jest zamknięta, a nagle okazało się, że wójt wydał pozytywne decyzje - relacjonuje pani Anna, jedna z protestujących. 

reklama

O tym, że inwestycja jednak powstanie, mieszkańcy dowiedzieli się przypadkowo, gdy rozpoczęto przyłączanie wody do działki, na której ma mieścić się ferma.

- Nie było żadnych konsultacji społecznych ani spotkań. Wójt chce zorganizować spotkanie z inwestorem dopiero teraz, gdy ten już prężnie działa. Stwierdził też, że nie było w tej sprawie żadnych protestów, chociaż dobrze wie, że były - słyszymy.

Złożone zostało odwołanie od decyzji środowiskowej oraz wniosek o ponowne wszczęcie postępowania administracyjnego. To obecnie, jak twierdzą sami mieszkańcy, ich główna nadzieja na zablokowanie inwestycji.

Pytania w tej sprawie zadaliśmy także wójtowi Piotrowi Jakubowskiemu. Czekamy na odpowiedź.

reklama

Mieszkańcy przeciwni powstaniu fermy. "Jesteśmy atakowani"

Pani Anna zdradza również, że protestujący spotykają się z niezrozumieniem i brakiem wsparcia. 

- Co więcej, jesteśmy wręcz atakowani. Słyszymy, że nie chcemy, aby wieś się rozwijała, że pewnie przyszliśmy z miasta i przeszkadza nam smród. A to zupełnie nie o to chodzi, bo my nie mamy nic przeciwko rozwoju rolnictwa, ale tu chodzi o skalę i o bliskość zabudowań - tłumaczy.

Jako główny argument wskazuje wpływ fermy na zdrowie - w szczególności zdrowie dzieci.

- W naszej rodzinie są dzieci chorujące na astmę, dlatego bardzo obawiamy się jak to na nie wpłynie - uzupełnia mieszkanka.

reklama

Problemem ma być także niewielka odległość do rzeki Motławy, która może zostać zanieczyszczona.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo