Reklama

Czemu biznesmeni wtrącają się do edukacji?

Opublikowano: śr, 23 paź 2013 23:21
Autor:

Czemu biznesmeni wtrącają się do edukacji? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości – Tylko 20 procent mieszkańców Szwajcarii ma stopnie i tytuły naukowe – mówił Jean Pierre Schneuwly z ambasady Szwajcarskiej podczas panelu dyskusyjnego „Szkolnictwo Zawodowe w Polsce – a w krajach Unii Europejskiej”. - Chyba jednak nie jesteśmy tacy głupi, skoro jesteśmy tacy bogaci.

– Tylko 20 procent mieszkańców Szwajcarii ma stopnie i tytuły naukowe – mówił Jean Pierre Schneuwly z ambasady Szwajcarskiej podczas panelu dyskusyjnego „Szkolnictwo Zawodowe w Polsce – a w krajach Unii Europejskiej”. - Chyba jednak nie jesteśmy tacy głupi, skoro jesteśmy tacy bogaci.

Spotkanie poświęcone funkcjonowaniu szkolnictwa zawodowemu w naszym kraju zostało zorganizowane przez Izbę Gospodarczą Regionu Płockiego. – Ktoś z uczestników tego spotkania mógłby zapytać, dlaczego organizatorem tego spotkania jest właśnie IGRP – mówił Lech Księżakowski, wiceprezes Izby, a jednocześnie moderator środowego panelu,który odbywał się w ratuszowej auli. – Dlaczego przedsiębiorcy wtrącają się do edukacji? Odpowiedź na te pytania wydaje się jednak oczywista. Przecież to właśnie nas, przedsiębiorców najbardziej interesuje, jak są przygotowani do pracy absolwenci szkół zawodowych. Cała nasza gospodarka potrzebuje dobrze wykształconych absolwentów szkół zawodowych, którzy są przygotowani do podjęcia pracy i mocno do niej zmotywowani.

Wielkie zainteresowanie wzbudziły przede wszystkim wystąpienia przedstawicieli Polsko-Niemieckiej Izby Gospodarczej oraz ambasady szwajcarskiej w Polsce. Mówili oni przede wszystkim o tym, co odróżnia system szkolnictwa zawodowego w Polsce i ich krajach.

– W Niemczech obowiązuje dualny system szkolnictwa zawodowego. Oznacza to, że w czasie nauki w szkole zawodowej uczeń pobiera praktyczną naukę zawodu w odpowiednio przystosowanym dla celów kształcenia przedsiębiorstwie – wyjaśniła Maria Montowska z Polsko-Niemieckiej Izby Gospodarczej. – Młodzi ludzie, którzy odbywają praktykę u swojego przyszłego pracodawcy, stają się później jego lojalnymi pracownikami. Trzeba podkreślić również, że Niemcy mają bardzo rozbudowany system doradztwa zawodowego. Polska nie może się z nimi równać w tej kwestii.


Radca ambasady Szwajcarii w Polsce, dyrektor Swiss Business Hub Polska mówił o różnicach między jego krajem i Niemcami. Podkreślił, że system szkolenia zawodowego jest bardzo zbliżony. – Są jednak elementy, które są charakterystyczne wyłączni dla nas. Nie mam na myśli systemu, ale charakter. Chodzi mi o skromność, egalitaryzm i pragmatyzm – mówił Jean Pierre Schneuwly. – W Szwajcarii jest tylko 20 procent ludzi z naukowymi tytułami i stopniami. Ale chyba nie jesteśmy tacy głupi, skoro jesteśmy tacy bogaci. System obowiązujący w Szwajcarii nie jest najgorszy. Dowód? To przede wszystkim bezrobocie, które wśród młodych ludzi nie przekracza sześciu-siedmiu procent.

Uczestnicy panelu nie ukrywali, że stosowany w Polsce system praktycznej nauki zawodu pozostawia wiele do życzenia. Wiele jest do zrobienia, aby wszystko zaczęło działać jak należy. Nie oznacza to jednak, że wszystko należy jednoznacznie zanegować.

– Kiedy po skończeniu politechniki rozpoczynałem pracę w Fabryce Maszyn Żniwnych, nie musiałem poznawać wszystkiego od podszewki, bo już wcześniej odbywałem praktyki w tej firmie i dokładnie wiedziałem, czego się tu mogę spodziewać. Poza tym moja praca dyplomowa poświęcona była również FMŻ – mówił Janusz Majchrzak, prezes Komunikacji Miejskiej Płock, dawniej szef spółki Bizon). – Nie jest przypadkiem, że światowy potentat, jakim jest New Holland, zdecydował się wejść do Bizona. Nie chodziło w tym wypadku o istniejący tu park maszynowy, ale o potencjał ludzki.


Tadeusz Rutkowki z Zespołu Szkół Centrum Edukacji swoje wystąpienie rozpoczął od przedstawienia historii swojej placówki, która powstała w 1962 roku jako szkoła przyzakładowa Mazowieckich Zakładów Rafineryjnych i Petrochemicznych. – Nasze Technikum Chemiczne to modelowy przykład szkoły przyzakładowej – powiedział Tadeusz Rutkowski. – Przez lata zmieniały się i poszerzały profile produkcji kombinatu, a nasza szkoła zawsze starała się dostosowywać swoje kształcenie do działalności firmy.

W czasie gdy wiele szkół przyzakładowych upadało z powodu zbyt wysokich kosztów działalności, w 1999 roku powołane zostało Centrum Edukacji jako spółka prawa handlowego. Jednym z jego zadań było prowadzenie szkół publicznych, między innymi Technikum Chemicznego kształcącego przyszłe kadry dla koncernu.

– Z perspektywy PKN Orlen ta decyzja okazała się ze wszech miar słuszna. Koncern wciąż ma poważny wpływ na kształcenie w tej placówce. Absolwent kończący nasze technikum jest w pełni przygotowany do pracy w koncernie – mówił przedstawiciel ZSCE. – Oczywiście, można powiedzieć, że mamy za mało praktyk. Ale możemy na ten temat z władzami koncernu rozmawiać. W szkole najważniejsza jest „podstawa programowa” (to słowo wytrych), ale można również elastycznie dostosowywać program do potrzeb koncernu.


Chociaż przepaść między jakością szkolenia zawodowego w Polsce a Szwajcarii i Niemczech jest wręcz gigantyczna, są jednak powody do optymizmu. Chociażby działalność CEZS, którą żywo interesowała się Maria Montowska, nie ukrywając, że chciałaby zaprezentować ją w „firmowym” magazynie P-NIG. Panel dyskusyjny zorganizowany przez IGRP można więc uznać za udany. I pozostaje mieć nadzieję, że nie skończy się wyłącznie na spotkaniu w ratuszowej auli, ale prędzej czy później zaczną się konkretne działania.

Fot. Tomasz Paszkiewicz/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE