Reklama

Reklama

Biskup: Na procesji nie brakuje gapiów

Opublikowano: czw, 4 cze 2015 20:58
Autor:

Biskup: Na procesji nie brakuje gapiów  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Jak co roku w samo południe ulicami Starego Miasta przeszła wielka procesja z okazji święta Bożego Ciała, w której uczestniczyło mnóstwo wiernych. Na zakończenie przemawiał biskup pomocniczy Roman Marcinkowski. Przypominał wszystkim, że każdemu przysługuje prawo do publicznego wyrażania wiary. Nawet jeśli inni pukają się w czoło ze zdziwienia.

Reklama

Jak co roku w samo południe ulicami Starego Miasta przeszła wielka procesja z okazji święta Bożego Ciała, w której uczestniczyło mnóstwo wiernych. Na zakończenie przemawiał biskup pomocniczy Roman Marcinkowski. Przypominał, że każdemu przysługuje prawo do publicznego wyrażania wiary. Nawet jeśli inni pukają się w czoło ze zdziwienia.

Tegorocznej procesji z okazji Bożego Ciała towarzyszyła piękna, słoneczna pogoda. Wiernych nie brakowało zarówno w trakcie mszy świętej w bazylice katedralnej, jak i przystających na ulicach przy trasie, która tradycyjnie wiodła z rejonu Wzgórza Tumskiego przez ulicę Kościuszki, pl. Obrońców Warszawy, Kolegialną i Kwiatka aż do ostatniego ołtarza przy kościele św. Jana. Jak okiem sięgnąć, morze osób klękało przed niesionym Najświętszym Sakramentem, dodatkowo strzeżonym przez kilku wojów.

Na koniec procesji kazanie wygłosił bp Roman Marcinkowski, który w tym roku obchodzi dwa jubileusze, 50-lecia święceń kapłańskich oraz 30-lecia sakry biskupiej. Postanowił wszystkim przypomnieć, że sama procesja Bożego Ciała, choć niezwykle barwna, nie jest celem samym w sobie. – Chrystus nie chce samotnie mieszkać w najpiękniejszych kościołach – mówił biskup pomocniczy diecezji płockiej. – On chciałby mieszkać w nas. Aby go czcić poprzez codzienną modlitwę. Bez tego wszystko staje się jedynie niewiele znaczącym obrzędem.

Odwoływał się również do Chrystusa idącego na mękę. – Ubliżano mu  – przypominał. Dziś - przekonywał bp Roman Marcinkowski - dzieje się podobnie, ponieważ dla jednych osób procesja oznacza radosne wydarzenie, u innych wzbudza raczej wyrzuty sumienia. – Nie brakuje również takich, którzy utrzymują, że religia to sprawa prywatna. Licznych gapiów na procesji, zadziwionych, pukających się w czoło.

Tymczasem - napominał - pora przypomnieć sobie, że nie jesteśmy sami. – Jezus z wysokości monstrancji ogarnia cały świat. Poprzez kapłańskie ręce błogosławi każdemu odruchowi dobrej woli – podkreślał. Odwoływał się również do przykładu św. siostry Faustyny, która pisała w swoi dzienniczku, jak bardzo tęskni do każdej Komunii Świętej. – Lękam się życia bez niej – miała w nim zanotować. - Dla niej Jezus jest wszystkim.

Siostrę Faustynę biskup przedstawił jako wzorzec do naśladowania. - Musimy zaufać Synowi Bożemu, że poprowadzi nas przez te wszystkie drogi, które powinny być drogami Bożymi. Nie zważać, że ktoś stara się je ośmieszyć czy zasłaniać. Pomocy możemy szukać u Maryi, której jasnogórski wizerunek przybędzie do płockiej diecezji (20 czerwca 2015 – 11 czerwca 2016). – Niech nic nam bożej monstrancji nie przysłoni – apelował do wiernych na zakończenie kazania.

Fot. Portal Płock

Więcej zdjęć zobacz w naszej galerii:

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (6)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.